Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Egipt II – Sharm el-Sheikh

DSC_0021.JPG

Celem naszej podróży i powodem, dla którego wytrzymałam czterogodzinny lot, był Sharm el Sheikh – jeden z najbardziej znanych egipskich kurortów nad Morzem Czerwonym. Gwarantowana pogoda i ciepłe, pełne raf koralowych morze, są w stanie skłonić mnie do spędzenia tych koszmarnych czterech godzin lotu. Wiadomo, że w lipcu nie ma możliwości, by w tym miejscu nie było wspaniałej pogody przez cały pobyt. Zupełnie inaczej przestawiała się ta kwestia nad naszym Bałtykiem. Zazwyczaj pobyt w jednej z polskich miejscowości nadmorskich to niemal stuprocentowa pewność, że pogoda będzie dla szpiegów z krainy deszczowców. Ja wiem, nie zawsze tak bywa, czasem i Baltazarowi się trafi. Bywają lata, kiedy pogoda dopisuje i w naszych kurortach, dzięki czemu można się poczuć prawie jak w ciepłych krajach 🙂 Niestety mnie nigdy takie szczęście nie spotkało 🙁 Przynajmniej nie wtedy, kiedy udałam się nad nasze morze na wczasy wypoczynkowe.

Wybaczalne jest zatem, że spragnieni słońca i ciepła obraliśmy afrykański kierunek. Choć, jak się okazuje, nie do końca afrykański. Sharm el Sheikh leży bowiem na Półwyspie Synaj, który nie jest przynależny do Afryki a do Azji Zachodniej. Tak, czy siak, czekała nas bezchmurna, słoneczna pogoda a co za tym idzie udany wypoczynek.

Nie mogę powiedzieć, abym była jakimś niesamowitym znawcą tej miejscowości, ale początkowo bardzo chciałam żebyśmy znaleźli jakiś ciekawy hotel w starej części miasta na Hadabie. Wiedziałam, że stąd będziemy mieli blisko do Naama Bay, gdzie znajduje się spore centrum handlowe, czy na Old Market, który pozwala poznać nocne życie tutejszych mieszkańców i specyfikę egipskiego handlu. Jednak tym razem nie udało się zamieszkać w tej części miasta, gdyż znaleźliśmy bardzo atrakcyjną ofertę pobytu, po zupełnie drugiej stronie, w Nabq. Co prawda na Old Market musieliśmy przejechać taksówką prawie 30 km, ale hotel Royal Albatros Moderna był wart tego oddalenia. Jako ciekawostkę dodam, że wcześniej hotel ten nosił nazwę Calimera, która niesamowicie mi się spodobała. Teraz już nie jest tajemnicą skąd więzła się nazwa dla naszego portalu 🙂

Jak większość tutejszych hoteli i ten posiada budynek a właściwie dwa budynki główne. Znajdują się w nich: recepcja, liczne restauracje i bary oraz małe centrum handlowe z różnorodnymi sklepikami. W kilku mniejszych budynkach ulokowane są pokoje i apartamenty gościnne. Teren hotelu jest bardzo rozległy i niektórzy goście muszą pokonać kawałek drogi, żeby dostać się np. do wybranej restauracji. Nie jest to jednak straszny problem, ponieważ czeka ich jedynie przyjemny spacer po zadbanym ogrodzie hotelowym. Dzieje się tak dlatego, że hotel został bardzo rozbudowany w stosunku do tego jakim był na samym początku swojego istnienia :).

DSC_0019.JPGDSC_0014.JPG

DSC_0015.JPGDSC_0199.JPG

DSC_0213.JPGDSC_0214.JPG

DSC_0211.JPGDSC_0028 (2).JPG

DSC_0026 (2).JPGDSC_0010.JPG

Na terenie znajdują się 3 duże baseny. Jeden w dalszej części hotelu a dwa w części centralnej ( jeden z nich jest naprawdę ogromny a drugi to brodzik ze sporą liczbą atrakcji dla najmłodszych )

DSC_0632.JPGDSC_0024.JPG

DSC_0028.JPGDSC_0026.JPG

DSC_0007.JPGDSC_0014 (2).JPG

DSC_0009.JPGDSC_0209.JPGDSC_0008.JPG

Royal Albatros to hotel, który leży nad samym morzem. Aby dostać się na plażę wystarczy przejść przez teren hotelowy, minąć baseny a następnie część rozrywkowo-sportową. Przy wejściu na plażę można jeszcze wstąpić do restauracji, żeby coś przekąsić lub napić się dla ochłody.

DSC_0001.JPGDSC_0002.JPG

DSC_0016.JPG

Na plaży parasole z liści palmowych i drink z parasolką 🙂

DSC_0023.JPG

Dalej już tylko kilkusetmetrowe molo dzieli nas od przyhotelowej rafy, gdzie można bez ograniczeń pływać i nurkować podziwiając wspaniałe, kolorowe, podwodne krajobrazy.  Na molo można również korzystać z kąpieli słonecznych bo w wielu miejscach ustawione są leżaki a nawet łoża do opalania ( pewnie i nie tylko… :))

DSC_0033.JPGDSC_0083.JPGDSC_0048.JPG

Idąc po molo wgłąb morza możemy obserwować kolorowe rybki, które zapowiadają wspaniałości jakie będzie można podziwiać nurkując wzdłuż rafy.

DSC_0657.JPGDSC_0664.JPG

DSC_0665.JPG

Na końcu mola jest spora platforma, na której są miejsca do opalania oraz wygodne zejście do wody, gdzie można już nurkować.

DSC_0749.JPGDSC_0718.JPG

DSC_0143.JPGDSC_0187.JPG

Stamtąd również rozpościera się wspaniały widok na hotel w oddali 🙂

DSC_0761.JPGDSC_0762.JPG

DSC_0071.JPGDSC_0144.JPG

DSC_0132.JPG

Mogliśmy pooglądać ptactwo brodzące po płyciźnie i zrywające się do lotu.

DSC_0040.JPGDSC_0034.JPG

Odpływ

DSC_0145.JPGDSC_0146.JPG

oraz wspaniałe zachody słońca, które chowało się za pustynnymi wzgórzami

 DSC_0107.JPGDSC_0113.JPG

DSC_0129.JPGDSC_0085.JPG

Wieczorami ze względów bezpieczeństwa wywieszano czarną flagę 🙂

DSC_0148.JPG

Często odbywaliśmy wieczorne spacery po molo podziwiając przepiękne widoki. Trzeba było napatrzeć się i nacieszyć nimi póki byliśmy w tym miejscu. Po spacerach, czy kąpielach w morzu i basenie, mieliśmy łatwy dostęp do naszego pokoju, który znajdował się na parterze. Mieliśmy blisko zarówno do głównego budynku z barami i dystrybutorami napojów chłodzących, jak i do basenu. Ze strategicznego punktu widzenia, był ulokowany idealnie 🙂

DSC_0011.JPGDSC_0012.JPG

DSC_0022.JPG

Nasz pokój był naprawdę ładny i przestronny. Dwa olbrzymie, wygodne łóżka pozwoliłyby spokojnie wyspać się nie 2 a 4 osobom. Mimo to dla Młodej zostało wniesione kolejne, niewiele mniejsze, aby na pewno każdemu było wygodnie. Co ciekawe, po wniesieniu kolejnego, sporego łóżka w pokoju nadal było wygodnie i luźno. Również niczego nie można było zarzucić przestronnej łazience, której wyposażenie spełniało wszelkie nasze oczekiwania. Dbano też o czystość w pokojach, regularnie wymieniano ręczniki i pościel.

Posiłki mogliśmy spożywać w dowolnej z trzech wielkich restauracji tematycznych. Każdy z pewnością mógł tam znaleźć coś dla siebie. My często wybieraliśmy restaurację włoską, gdyż podawano w niej pyszne pizze :).

Poza restauracjami, które w ramach All Inclusive były dostępne bezpłatnie, hotel posiada również dwie restauracje, w których można było zamawiać dania z karty, oczywiście odpłatnie. Jedną z nich była restauracja Sushi, którą wypróbowaliśmy i muszę przyznać, że się nie zawiedliśmy. Jedzenie było bardzo smaczne a obsługa przemiła. Ceny były zaskakujące, gdyż po przeliczeniu na PLN nie odbiegały specjalnie od naszych rodzimych realiów.

Pobyt w tym hotelu był bardzo udany i z całą pewnością dostarczył nam wielu wspaniałych i niezapomnianych wspomnień.

 

14 komentarzy

  • Bardzo ładne zdjęcia. Egipt jest kierunkiem do którego nie przekonam się chyba nigdy, ale ciekawa jestem Twojej relacji

  • Ewa

    Agnieszko miło mi Cię gościć :). Jeszcze kilka odcinków planuję o Egipcie więc zapraszam :). Ja za to chciałabym teraz w stronę Portugalii, bo Twoje opisy i zdjęcia są wyjątkowo zachęcające 🙂

  • Znakomite zdjęcia, tylko pozazdrościć pobytu. Pozdrawiam:)

  • Ewa

    Zbyszku dziękuję bardzo. Zdjęć mamy bardzo dużo, ale musiałam się sporo nagimnastykować, żeby wybrać takie, które pokażą otoczenie, w którym byliśmy a nie nas na głównym planie 😀

  • Ola

    a jednak Sharm:)
    wart wyjazdu dla samej rafy koralowej, ale do tutejszej namolności nigdy się nie pzrekonam:)

  • Bardzo ładne zdjęcia 🙂 Ja chciałabym polecieć kiedyś do Egiptu, ale nie na plaże albo nad basen hotelowy, a na rejs po Nilu. Chciałabym pozwiedzać 🙂

    Pozdrawiam

  • Ewa

    Ola, jakoś nie było dużo namolności :), a rafa bajeczna 🙂

  • Ewa

    Asiu, miło mi, że to zajrzałaś :). Rejs to na pewno fajna sprawa, tyle że ja na wodzie raczej nie najlepiej się czuję, więc wolałam po ladzie pozwiedzać 🙂

  • Ataner

    Zupelnie jak w raju. Hotel luksusowy masz dobrego turystycznego „nosa”. Takie wakacje musza byc udane i wierze, że były.

  • Ewa

    Ataner, hotel bardzo fajny i za bardzo przyzwoitą cenę. Miałam szczęście znaleźć taka ofertę , kiedy on wchodził we współpracę z biurem, z którego jechaliśmy i była bardzo korzystna promocja 🙂

  • …a za oknem -20 stopni…uff…ale się znęcasz nad nami ;););) Pozdrawiam cieplutko !!!

  • Ewa

    Nie chciałam się znęcać, chciałam raczej odwrócić uwagę :)))

  • Chcę słońca, ciepła i turkusu wody! Marzę zapomnieć choć troszeczkę…
    Pozdrawiam i dzięki za fajną relację, choć Egipt to też nie do końca moja bajka, ale w taką zimę jaką mamy teraz, wręcz wymarzone klimaty!

  • Ewa

    Witaj Mażeno, dla mnie też Egipt nie był początkowo moją bajką, ale za pierwszym razem zdecydowała cena wyjazdu. Nie żałuję, bo udało mi się obejrzeć ciekawe miejsca i wygrzać na słońcu. Nie było tak źle skoro tam wróciłam drugi raz :). Pewne rzeczy są dla nas europejczyków może zbyt trudne do przełknięcia a sposób funkcjonowania Egipcjan często meczący i drażniący. Mają za to Piramidy i Sfinksa 🙂

Dodaj komentarz