Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Egipt IX – Kair

P1020696.JPG

Kair to stolica i największe miasto Egiptu. Co ciekawe, nie wiadomo ile dokładnie ludności go zamieszkuje, bo przybywa tu około 1000 nowych mieszkańców dziennie. Taki stan rzeczy powodują ciągłe wędrówki ludności w Egipcie. Jego nazwa w literackim języku arabskim to „al-Qahira”, nawiązuje ona do arabskiej nazwy planety Mars – Qahir al-Falak. Miasto położone jest po obu stronach Nilu, chociaż pierwotnie wcale nie było usytuowane nad rzeką.  Na południe znajdowała się założona w drugiej połowie XXIX w p.n.e. ówczesna stolica Egiptu Memfis a na północy miasto kapłanów Heliopolis. Pierwszą osadą, która usytuowana była mniej więcej w miejscu dzisiejszego Kairu, był rzymski fort założony w 150 . n. e. Stopniowo wokół tego małego fortu urosło olbrzymie miasto.

Dzisiejszy Kair jest centrum świata arabskiego. Od XIX w. stał się światowym centrum turystycznym, ze względu na bliskość znanych na całym świecie zabytków i dużą liczbę muzeów (m.in. znane Muzeum Egipskie).

Najstarsza dzielnica miasta leży na wschodnim brzegu Nilu. Dalej miasto rozpościera się na zachód zajmując dawne tereny rolnicze. Zachodnie dzielnice zbudowano w XIX w. nawiązując do wzorców zachodnioeuropejskich (m.in. Paryża po roku 1870), i jest tam zdecydowanie więcej szerokich alei, zieleni i otwartych przestrzeni. Dlatego właśnie większość biur i budynków rządowych mieści się w zachodniej części miasta. Natomiast stare, wschodnie dzielnice, mają zupełnie odmienny wygląd. Ich gęsta zabudowa, małe, zatłoczone alejki, często kończące się ślepymi zaułkami, nadają im specyficzny charakter. Dzielnice wschodnie cechuje duża liczba zabytkowych meczetów.

Obecnie metropolia nazywana Wielkim Kairem leży po obu stronach Nilu, jak również na licznych wyspach na rzece. Składa się z dwóch miejskich guberni: Kairu i Gizy tworząc jeden miejski organizm. Miasto dzieli się na 14 dzielnic. Olbrzymie ruchy migracyjne na terenach kraju, głownie spowodowane poszukiwaniem pracy przez mieszkańców jego rolniczych części, jak również masowym opuszczaniem Półwyspu Synaj przez jego mieszkańców podczas wojny z Izraelem, wymusiły powstanie miast satelitarnych stolicy. Miasta satelitarne wybudowano na zachód od Kairu i na wschód od stolicy tzw. Nowy Kair. Powstały one w celu zaspokojenia dużego zapotrzebowania na mieszkania. Zabudowa Nowego Kairu składa się z kilku kompleksów najwyższej klasy osiedli mieszkaniowej.

Miasto rozrasta się także na tereny pustynne, dlatego znajdując się pod Piramidami można odnieść wrażenie, że już za chwilę zostaną one otoczone nowo powstającymi budynkami mieszkalnymi. Obydwa brzegi Nilu spięły liczne mosty. Przy pomocy mostów połączyły się ze stałym lądem również wyspy: Gezira i Roda, na których mieści się większość obiektów rządowych. Ze wschodnich dzielnic łatwo jest przedostać się mostami do przedmieść na lewym brzegu: Gizy i Imbaby.

Niesamowity jest fakt, że olbrzymia ilość najbiedniejszej ludności Kairu mieszka w Mieście Umarłych. Szacuje się, że jest to od 2 do 3 mln osób. To ciekawe i unikalne na skalę światową miejsce, omijane z daleka przez turystów a nawet miejscowych. Stary cmentarz, położony w pobliżu Cytadeli Saladyna, jest miejscem gdzie tworzą swoje domy ubodzy muzułmanie. Zwykle każda rodzina ogradza murem niewielki kwartał z kilkoma grobami, czasem doprowadza prąd. Nagrobki służą za stoły i łóżka. Ludność utrzymuje się z przygodnych prac, żebraniny, sortowania śmieci. Wśród grobów wybudowano drogi, kursują autobusy, funkcjonują szkoły. Obcokrajowcy niemal tam nie zaglądają, gdyż Miasto Umarłych uchodzi za niezwykle niebezpieczne miejsce. Pomimo prób ich przesiedlenia do wybudowanych bloków na przedmieściach stolicy, postanawiają tu pozostać ze względu na bliskość centrum i związanym z nim utrzymaniem.

Na zachód od Gizy mieszczą się najsłynniejsze zabytki Egiptu: Sfinks i Wielkie Piramidy. Natomiast 18 km od Kairu leżą ruiny wielkich starożytnych miast: Memfis i Sakkary.

Na podstawie Wikipedii

 

Nasza podróż do Kairu rozpoczęła się w nocy. Wyruszaliśmy spod hotelu, klimatyzowanym autokarem, w prawie 500 km drogę po egipskich drogach, z końca Półwyspu Synaj do olbrzymiego Kairu. Jeszcze kilka lat temu taka wyprawa odbywała się w dużym konwoju kilkunastu autokarów ochranianych przez wojsko i policję. Dwukrotnie, w odstępie 2 lat, odbywałam tę podróż, ochrony już nie było a przynajmniej nie była ona widoczna.

Krajobraz jaki można obserwować przez okno to długie, niekończące się pustkowie, na którym od czasu do czasu widać jakąś małą chatkę lub opuszczony schron, czy bunkier. Część z tych opuszczonych bunkrów została, zdaje się, zaadoptowana przez Egipcjan do celów mieszkalnych. Pierwszy etap podróżny odbywamy jeszcze pod osłoną nocy. Z czasem słońce wstaje nad horyzontem i jest możliwość dostrzegania nielicznych urozmaiceń mijanego terenu. Jeną z atrakcji, jaką napotykają na swojej drodze turyści podróżujący do Kairu autokarem (można wybrać opcję samolotową), jest przeprawa pod Kanałem Sueskim. Kanał Sueski pokonaliśmy przejeżdżając poprowadzonym pod nim tunelem. Przed wjazdem do tunelu trzeba zazwyczaj chwilę poczekać i dzięki temu miałam okazję zobaczyć jak statek przepływa przez kanał. Wrażenie było piorunujące. Wyglądało to tak jakby statek, przejeżdżał po wiadukcie nad drogą, którą jechaliśmy. Fakt, że nad nami nie było drogi, tylko kanał wypełniony wodą, a statek nie jechał  tylko płynął, był bardzo trudny do przyswojenia :). Nie jestem inżynierem i niektóre rzeczy są dla mnie co najmniej dziwne. To, że woda nie przedostaje się do tunelu np. :). Przy okazji pobytu w tym miejscu dowiedziałam się, że Kanał Sueski jest jednym z podstawowych źródeł przychodów Egiptu. Trudno się dziwić, skoro zdecydowanie skraca drogę morską i ułatwia szybkie transportowanie ładunków.

Podczas podróży do Kairu mieliśmy dwa przystanki śniadaniowe. Można było nico rozprostować kości :). W końcu te monotonne 7 godzin jazdy minęło i znaleźliśmy się w mieście. Miasto jest ogromne a nad nim unosi się chmura smogu. Prawdę mówiąc przez tę mgłę ze spalin słabo widać słońce 🙂 a i tak pali jak szalone 🙂

DSCN3840.JPGDSCN3850.JPGDSCN3851.JPG

Pierwszym co rzuca się w oczy, jadąc przez Kair, to spora liczba mostów łączących oba wybrzeża Nilu i wieczny plac budowy. Oczywiście, jak w całym Egipcie, również w Kairze większość domów nie jest wybudowana do końca. Wynika to podobno z tego, że za niedokończone budynki nie trzeba płacić podatków, nie robi to jednak dobrze wizerunkowi metropolii. Większość dzielnic sprawia wrażenie rozgrzebanych placów budowy, które nigdy się nie skończą.

DSCN3860.JPGDSCN3861.JPGDSCN3894.JPGDSCN3895.JPG

Pierwszym punktem programu wycieczki po Kairze było Muzeum Egipskie. Dzisiejszą siedzibę, dwupiętrowy neoklasycystyczny budynek, zaprojektował francuski architekt Marcel Dourgnon w 1900 r. Na niewielkiej powierzchni zgromadzono dotychczas ok. 120 tysięcy przedmiotów, w większości unikalnych zbytów starożytnych. Niestety nie posiadam zdjęć nawet z ogrodów otaczających budynek muzeum, ponieważ widziałam, że przed wejściem wszystkie aparaty i kamery trzeba oddać do depozytu, w związku z czym nie zabierałam ich z autokaru. Zwiedzanie muzeum może trwać bardzo długo. Podejrzewam, że mogłoby zabraknąć dnia na obejrzenie wszystkich zgromadzonych tu eksponatów. Byłam tam dwa razy i za każdym razem przewodnik poprowadził nas inna trasą. Oczywiście za każdym razem trafiamy do komnaty, w której zwiedzający mogą podziwiać m.in. wyposażenie z grobowca faraona Tutanchamona, w tym jego złotą maskę. Poza tym, w muzeum obejrzeć można kolekcję portretów fajumskich, królewskie mumie, posągi faraonów, ich żon oraz bogów i bogiń egipskich. Niestety nie ma nieograniczonego czasu na podziwianie zgromadzonych tu eksponatów. Musieliśmy się zadowolić tymi, które wybrał dla nas przewodnik :). Dobre i tyle, bo samemu zapewne potrzebowalibyśmy znacznie więcej czasu, żeby np. dotrzeć do najważniejszych rzeczy. TU, na hiszpańskim serwisie Viajes Egipto, można wirtualnie „zwiedzić” Muzeum Kairskie.

W muzeum mieliśmy również wątpliwą przyjemność przyjrzenia się z bliska toaletom publicznym. O ile w samym muzeum jest całkiem w porządku o tyle toaleta w kafejce, do której wchodzi się z zewnątrz budynku pozostanie już na zawsze miejscem, które będę omijać szerokim kołem przy ewentualnej kolejnej wizycie w tym miejscu. Chyba, że nie będę miała innego wyjścia. Sami sobie możecie wyobrazić jak bardzo było to koszmarne miejsce 🙂

Zwiedzanie muzeum pozwoliło nam na przeniesienie się w wyobraźni do czasów starożytnych, natomiast po wyjściu z budynku zetknęliśmy się ponownie z teraźniejszością :). Oglądanie życia ulicznego było naprawdę fascynujące. Starałam się sfotografować najwięcej, jak tylko mogłam, żeby zachować w pamięci klimat tego egzotycznego miasta.

DSCN3897.JPGDSCN3902.JPGDSC_0098.JPG

DSCN3903.JPGDSCN3904.JPGP1020657.JPGP1020714.JPGP1020712.JPGP1020725.JPG

DSCN3907.JPGP1020716.JPGP1020718.JPG

Co jakiś czas, za oknami autokaru, gdzieś na horyzoncie majaczyły Piramidy, w co chwilami trudno było uwierzyć. Ludzie, którzy mieszkają w Kairze maja możliwość spoglądania na te niesamowite budowle robiąc zakupy, jadąc do kina czy szkoły. Zupełnie nie mogę sobie tego w głowie przetworzyć. Tak bliska egzystencja wielkiej metropolii z niepowtarzalnymi zabytkami. Chociaż, z drugiej strony, dla wielu osób niektóre miejsca w Warszawie są zabytkowe i niepowtarzalne, a dla nas stanowią codzienność, którą mijamy każdego dnia. Często człowiek nawet się nie zastanawia nad takimi rzeczami, zajęty codzienną gonitwą, zaplatany w tysiące problemów i palących spraw wymagających rozwiązania. My jednak byliśmy w Kairze w charakterze turystów i kilkukrotne mijanie Piramid wywierało na nas spore wrażenie. Poza tym staraliśmy się obserwować życie codzienne mieszkańców miasta. Chwilami spotykaliśmy się z mocnymi kontrastami. Bieda i nędza przeplatała się z ogromnym bogactwem. Trzeba bowiem powiedzieć uczciwie, że nie wszystkie dzielnice Kairu wyglądają jak piaszczyste klepiska z czerwonymi, ceglanymi budynkami, z których na ostatnich, niedokończonych kondygnacjach sterczą we wszystkie strony druty zbrojeniowe. Są takie miejsca, gdzie znajdują się pełne przepychu rezydencje bogaczy. Tam wszystkie domy są wykończone, wypielęgnowane i piękne, otoczone wspaniałymi ogrodami. Tylko tych nie widać z okien autokarów. Co najwyżej można zobaczyć roślinność otaczająca takie rezydencje.

P1020728.JPGP1020731.JPGP1020733.JPGP1020751.JPGP1020753.JPGDSC_0083.JPGP1020754.JPGDSC_0087.JPGDSC_0089.JPGDSC_0091.JPGDSC_0086.JPGP1020779.JPGDSC_0096.JPGDSC_0085.JPG

Nasze przemieszczanie się po ulicach Kairu nie było oczywiście przejażdżką bezcelową. Kolejnym celem był sklep z papirusami. Poza możliwością zakupu pamiątek, mogliśmy również zapoznać się, w przyspieszonym tempie, z techniką wytwarzania papirusów.

DSC_0111.JPGDSC_0115.JPGDSC_0118.JPGDSC_0123.JPGDSC_0127.JPGDSC_0128.JPGDSC_0130.JPGDSC_0132.JPGP1020759.JPG

W tym miejscu można zaopatrzyć się w wiele pamiątek, tylko później nie bardzo wiadomo co z nimi robić, bo ile ich można rozwiesić na ścianach? 🙂

Jak zwykle na takich wycieczkach turyści muszą również karnie odbębnić wizytę w perfumerii, gdzie można kupić przeróżne perfumy i olejki zapachowe. Wiele z nich do złudzenia przypomina najbardziej znane perfumy zachodnich koncernów.

Wrażenia jakimi karmił nas Kair nie spowodowały zaniku naszych funkcji życiowych i w pewnym momencie poczuliśmy głód. Na szczęście w niedługim czasie zostaliśmy zawiezieni do restauracji, w której mieliśmy zaklepany posiłek. Z tarasu na dachu knajpy, za pewną opłatą ( nie sprawdzaliśmy jaką), można było popatrzeć na panoramę miasta z Piramidami w tle. Po posiłku znowu wsiedliśmy do autokaru, który zawiózł nas w kierunku kolejnych zaplanowanych na ten dzień atrakcji. Ponownie mogliśmy przyglądać się kairczykom i ich codziennemu życiu na ulicach.

DSC_0151.JPGP1020798.JPGP1020799.JPGP1020809.JPGP1020810.JPGP1020812.JPGP1020813.JPGP1020816.JPGP1020817.JPGP1020818.JPGP1020819.JPGP1020820.JPGP1020821.JPGP1020822.JPGP1020823.JPG

po raz kolejny na horyzoncie zamajaczyły Piramidy, do których wkrótce mieliśmy dotrzeć, ale wcześniej czekała nas jeszcze inna atrakcja…

P1020826.JPGDSC_0179.JPG

 

16 komentarzy

  • Na pewno było ciekawie. Pozdrawiam.

  • Ewa

    Na pewno było zupełnie inaczej niż na ulicach europejskich wielkich miast 🙂

  • Kair bardzo mi się podobał, a te piramidy tak prawie w mieście mnie zaskoczyły, wyobrażałam je sobie na pustyni, a tu taka niespodzianka 😉

  • Ewa

    Podobno jeszcze kilkanaście lat temu do Piramid jechało się spory kawałek od miasta i były na pustyni, nie było widać miasta. Teraz nastąpiła właśnie taka szybka rozbudowa osiedli mieszkalnych, że bloki widać stojąc pod Piramidami.

  • Bardzo ciekawy wpis. Mnie jednak Bliski Wschód i Afryka nie zafascynowały. Pozdrawiam

  • wkraj

    Miasto wielkich kontrastów. Ciekawie wszystko opisałaś, też zdziwiłem się, widząć piramidy tak blisko osiedli.
    Pozdrawiam

  • Zupelnie inny swiat, inna kultura, wszystko inne i obce nam Europejczykom. Fajnie opisujesz wasz pobyt w Egipcie, swoje spostrzezenia.
    Jechac zobaczyc, tak. Jednak mieszkac tam bym nie chciala.
    Pozdrawiam serdecznie:)

  • Ewa

    ZielonaMilo dziękuję za odwiedziny :). Jak wiadomo, nie wszystkich musi wszystko zachwycać czy fascynować. Ja lubię poznawać nowe miejsca, więc jak już gdzieś jestem staram się zobaczyć jak najwięcej :).

  • Ewa

    Wkraj, te Piramidy i dla mnie były sporym zaskoczeniem tak blisko od miasta 🙂

  • Ewa

    Atener, ja również myślę, że mieszkać byłoby mi bardzo trudno :D. To jednak całkiem inna kultura i inne życie. Zobaczyć, zachować wspomnienia i jechać dalej 🙂

  • Ola

    najbardziej żałuję, że w Kairze tak mało widziałam-tylko piramidy, muzeum i liznęłam nieco stary bazar. Niestety na zorganizowanych wycieczkach tak jest jak piszesz-przymusowa wizyta w wytwórni papirusów i perfum jest najważniejsza:)

    życie & podróże
    gotowanie

  • Ewa

    Olu, no tak to jest. Nie wiem tylko czy ja bym się odważyła sama spacerować po Kairze, bez tej zorganizowanej wycieczki :). Zupełnie nie znam tego miasta i panujących w nim zasad :), dlatego taka forma była chyba najbezpieczniejsza 🙂

  • Ewo, nie było Cie na spotkaniu promującym nową książkę Oli, może uda nam się spotkać w tygodniu przedświątcznym. Była mowa o Złotych Tarasach ok.18 ale nie wiem jkiego dnia. Spotkamy się?

  • Ewa

    Pewnie, że się spotkamy. Nie mogłam być, bo miałam wizytę u dentysty :). Czekam na nasze spotkanie z niecierpliwością.

  • piramidy sa egzotyczne …. zreszta te domy w ktrych mieszkaja tez 😉 ja nnie lubie arabskich krajow ale twoje zdjecia ogladam z ochota …:)

  • Ewa

    Czasem dobrze zobaczyć coś choćby na zdjęciach. Ja bardzo lubię oglądać takie z różnych stron. Wiem przecież, że nie wszędzie uda mi się dotrzeć 🙂

Dodaj komentarz