Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Egipt VI – Pustynia

Nie wyobrażam sobie pobytu w Sharmie bez wizyty na pustyni. W drogę wyruszyliśmy wcześnie rano. Słońce leniwie wznosiło się nad horyzontem, kiedy przed hotel zajechały nasze terenowe taksówki ;). Zaopatrzeni w prowiant i oczywiście aparaty fotograficzne wyruszyliśmy w drogę.

DSCN3158.JPG

Początkowo jechaliśmy asfaltową drogą na miejsce zbiórki wszystkich samochodów, które wyruszą na pustynię. Podczas postoju można zjeść śniadanie i przygotować się do dalszej drogi.

DSC_0011.JPGDSC_0015.JPGDSC_0019.JPGDSCN3178.JPG

Siedzenia usytuowane były po obydwu stronach samochodu, tyłem do okien, dlatego najłatwiej podziwiać mijane krajobrazy przez okna za placami współtowarzyszy. W niektórych momentach wykonywaliśmy wręcz ekwilibrystyczne ćwiczenia i wyglądaliśmy przez okna za własnymi placami :). Podczas jazdy okna były pozamykane, gdyż działała klimatyzacja. Upał więc nie doskwierał. Czasami jednak otwieraliśmy okna, by osiągnąć jak najlepszą jakość zdjęć :).

Trzeba przyznać, że jazda takimi terenówkami po pustynnych bezdrożach nie jest specjalnie komfortowa, ale właśnie najlepsza zabawa zaczęła się w momencie, gdy zjechaliśmy z asfaltowej drogi. Kierowca zapytał, czy ktoś się boi „wstrząsającej” jazdy 🙂 Na szczęście w naszym samochodzie nie było sprzeciwu, każdy złapał się mocno siedzenia i ruszyliśmy z kopyta… ale o tym dalej. Oczywiście wszyscy kierowcy świetnie znali okolicę ale dla nas wyglądało to jak podróż w jedną stronę :).

DSCN3198.JPGDSCN3203.JPGDSC_0007.JPG

Jak widać na pierwszych zdjęciach – tuż po opuszczeniu drogi na pustyni napotkaliśmy jeszcze słupy energetyczne, ale po chwili stopniowo oddalaliśmy się coraz dalej i dalej od cywilizacji…

Samochodziki, którymi podróżowaliśmy po pustyni, to głównie białe Toyoty, w Egipcie takich jeździ całe mnóstwo :). Ważnym elementem wyposażenia takiej terenówki jest zazwyczaj futrzane przykrycie kokpitu, chyba z wielbłąda 🙂 Wydaje się, że służy ono za izolację termiczną zmniejszające nagrzewanie się ciemnego plastiku, ale możliwe, że ma jeszcze jakieś inne przeznaczenie, znane jedynie posiadaczom owego wynalazku :).

Teren jest piaszczysty, nierówny i wręcz niemożliwy do pokonania dla zwykłego samochodu. Napęd na cztery koła i wysokie zawieszenie są tutaj niezbędne, gdyby nie to, musielibyśmy chyba skorzystać z bardziej tradycyjnego środka transportu 🙂

DSCN3205.JPG

Jadąc przez pustynię można spotkać wielbłądy stojące przy beduińskich zabudowaniach. Nie brakuje również samych szkieletów lub ledwie podsuszonych garbusków, ale nie jest to sympatyczny widok i dlatego nie uwieczniliśmy tych „atrakcji”.

Rajd po pustyni dostarcza wielu niezapomnianych wrażeń. Pomimo początkowych obaw o niewygodę i niewyobrażalne wytrzęsienie żołądków podczas jazdy szybko okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują a podskoki na nierównościach wcale nie są aż tak koszmarne. Chwilami są nawet całkiem zabawne. Tym bardziej, ze tutejsi kierowcy starają się zaimponować bladolicym podróżnikom swoimi umiejętnościami prowadzenia pojazdu w tak nieprzychylnym środowisku. Muszę przyznać, że niektóre popisy choć mroziły początkowo krew w żyłach okazywały się niesamowite. Przykładowo w pewnym momencie nasz kierowca postanowił zafundować nam zjazd po bardzo stromym zboczu w dół. Oczyma wyobraźni zobaczyłam jak samochód przewraca się i koziołkuje. Poczuliśmy się za to jak na kolejce górskiej a nasze żołądki przez chwile znajdowały się gdzieś w okolicy przełyku :). Początkowo trochę obawialiśmy się, że taka podróż może być niewygodna dla osoby mierzącej prawie 2 m, ze względu na możliwość uderzania głową w dach samochodu. Nic takiego jednak nie miało miejsca mimo, że podskoków i bujania na wszystkie strony było bardzo dużo :).

DSCN3209.JPGDSCN3213.JPGDSCN3215.JPGDSCN3216.JPGDSCN3229.JPGDSCN3242.JPG

Chwilami mieliśmy wrażenie jakbyśmy jechali zupełnie sami, odcięci od konwoju, jednak co jakiś czas można było dostrzec w pobliżu jeden z pozostałych samochodów. Jest to całkiem logiczne, żeby kilka samochodów nie traciło się z oczu w przypadku gdyby nastąpiła jakaś awaria, bo jak wiadomo pojazdy potrafią odmówić współpracy w najbardziej nieodpowiednim ku temu momencie.

W każdym samochodzie, poza kierowcą i turystami, jest zazwyczaj przewodnik lub rezydent, który po polsku opowiada o pustyni i o tym co ciekawego możemy zobaczyć za oknami.

Jedną z takich ciekawostek jest skała, która wyglądem przypomina łeb lwa:

DSCN3235.JPGDSCN3237.JPG

Jak się w pewnym momencie okazało, w niektórych z samochodów znajdowali się również uzbrojeni w broń automatyczną ochroniarze, których zadaniem było czuwanie nad naszym bezpieczeństwem. Co jakiś czas następowała zamiana ochroniarzy z przewodnikami. Pierwsza nastąpiła po środku pustymi, kiedy to panowie po prostu zatrzymali samochody, opuścił nas przewodnik i jego miejsce zajął ochroniarz. Wtedy dopiero zaczęłam się czuć nieswojo, zamiast bezpiecznie. Nie dość, że wprowadziło to nieco napiętą atmosferę to jeszcze na jakiś czas zostaliśmy pozbawieni informacji o tym co mijamy i co ciekawego spotkamy na swojej drodze za chwilę. Może jestem przewrażliwiona, ale koleś z MP5 przewieszonym na szyi jak wędka na ryby, na środku pustkowia, nie wzbudza we mnie poczucia bezpieczeństwa 😉

Na szczęście niebawem dotarliśmy do wioski beduińskiej, gdzie mogliśmy odpocząć i skosztować słynnej herbatki. Każdy kto był w takim miejscu wie, że smakuje ona jak bardzo mocno osłodzona mięta. Przyrządzana jest z ziół porastających okoliczne wzgórza.

Oczywiście można było tutaj zakupić pamiątki i ozdoby, które wykonują Beduini. Była to również okazja do sfotografowania „księżycowego” krajobrazu pustyni bez konieczności wykonywania ćwiczeń akrobatycznych w samochodzie.

DSCN3250.JPGDSCN3251.JPGDSCN3277.JPG

DSCN3278.JPGDSCN3305.JPGDSCN3256.JPGP1020356.JPGP1020357.JPG

P1020364.JPGDSCN3331.JPG

DSCN3274.JPGP1020383.JPGDSCN3330.JPG

W cieniu można było chwilę odpocząć od palącego słońca, wyciągając nogi, które w samochodzie nie mogły znajdować się najwygodniejszej pozycji. Po chwili wypoczynku należało dokładnie, na ile to możliwe, zapoznać się z okolicą.

DSCN3304.JPGDSCN3308.JPGDSCN3309.JPGDSCN3311.JPGDSCN3313.JPGDSCN3321.JPGDSCN3316.JPGDSC_0005.JPGDSC_0046.JPGDSC_0048.JPG

Co jakiś czas nadjeżdżały kolejne samochody. Dla Beduinów to kolejna okazja aby sprzedać swoje rękodzieło 🙂

DSC_0051.JPGDSC_0052.JPG

Na tej pustyni jest również jedno miejsce, które pokazuje każdy przewodnik. Są tu bowiem dwie góry przypominające swym kształtem części ludzkiego ciała. Legenda beduińska głosi, że małżeństwa pragnące zmajstrować sobie syna, powinny udać się w miejsce pośrodku pomiędzy obydwoma skałami i tam „zorganizować sobie nocleg” a po takim wypadzie z pewnością doczekają się męskiego potomka. Nie wiem jaka jest trafność tej metody, bo o tym już nie nam opowiadano. Gdyby jednak ktoś chciał sprawdzić to skały wyglądają następująco 🙂

DSC_0062.JPGDSC_0064.JPG

Myślę, że ewentualni zainteresowani bez najmniejszego problemu byliby w stanie wyznaczyć sobie środek odległości pomiędzy nimi, gdyż znajdują się w niewielkim oddaleniu od siebie.

Pobyt w wiosce był całkiem przyjemny, sesje fotograficzne udane a my wzmocnieni miętowym ulepkiem gotowi do dalszej drogi. Dlatego zapakowaliśmy się z powrotem do samochodów i ruszyliśmy dalej. Przy okazji, nastąpiła tu kolejna wymiana składu samochodu.

P1020399.JPGP1020402.JPGDSC_0114.JPGP1020409.JPGP1020419.JPGP1020446.JPG

Mijaliśmy kolejne osady beduińskie. Trzeba tu zaznaczyć, że wioski, w których zatrzymują się samochody z turystami, również te, gdzie piliśmy herbatkę, są specjalnie przygotowanymi dla turystów skansenami. Mieszkają oni w zupełnie innych miejscach, na przykład w takich mijanych po drodze chatkach. Jak większość budowli w całym Egipcie chatki te są niedokończone i wyglądają raczej jak opuszczone rudery a nie zamieszkane domy, ale wbite z ziemię anteny satelitarne i zaparkowane przed nimi, często nowiuteńkie, Toyoty, zdają się zaświadczać o ich mieszkalnym przeznaczeniu.

Nasza podróż przez pustynię, choć bardzo atrakcyjna i ciekawa, musiała się w którymś momencie skończyć. Wyjechaliśmy znowu na betonową drogę i udaliśmy się w stronę Dahab. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w miejscowej knajpie, gdzie mogliśmy dokupić napoje na dalszą drogę. Kierowcy relaksowali się w cieniu popijając Colę a my wykonaliśmy sesję fotograficzną pewnej kozie.

DSC_0135.JPGDSC_0118.JPG

DSC_0119.JPGDSC_0155.JPGDSC_0129.JPG

DSC_0123.JPGDSC_0124.JPG

Po krótkim postoju ruszyliśmy w dalszą drogę, podczas której dwa samochody, w tym nasz, odbyły małe starcie. Polegało ono na na tym, że kierowca jednego z samochodów podjeżdżał do drugiego tak, aby zrównać się zanim a jeden z pasażerów wlewał, przez otwarte okna do drugiego samochodu, wodę z butelki. Oczywiście samochód, który był celem „ataku” musiał się zrehabilitować i również dla równowagi oblać pasażerów przeciwnika. W taki to „waleczny” sposób pokonaliśmy drogę do Dahab. Tutaj czekały nas kolejne atrakcje.

P1020457.JPGP1020458.JPGP1020464.JPGP1020480.JPG

DSCN3333.JPGP1020468.JPG

Nie bez powodu ostatnie dwa zdjęcia są niemal identyczne. Miejsce bowiem to samo, ale dzieli je równo dwa lata. Jak widać, przez ten czas przybyło kilka klimatyzatorów 😀

Jeszcze tylko kilka chwil i oczom naszym ukazało się morze…

P1020504.JPGP1020497.JPGP1020498.JPGP1020484.JPG

Wybrzeże w Dahab jest wyjątkowe, gdyż to wlaśnie tu znajduje się słynne Blue Hole, ale o tym w kolejnym odcinku naszej egipskiej opowieści…

 

9 komentarzy

  • Super 🙂 Zazdroszczę.. Pamiętam wycieczkę jeepami po Saharze w Tunezji.. Super wspomnienia 🙂

  • Ewa

    Asiu, masz rację wspomnienia niesamowite 🙂

  • Nigdy nie byłam na wyprawie jeepem na pustynie jedynie na krótszej quadami. Wygląda zachęcająco tylko te spluwy…Może masz do polecenia miejscową firmę wycieczkową.? Pozdrawiam (weryfikacja obrazkowa jest prawie nie do przejścia!)

  • Ewa

    Witaj Aga, ja akurat korzystałam z wycieczek biura, z którego wyjeżdżałam :). Jeśli chodzi o weryfikację, to staramy się jakoś obronić przed atakami spamerów. Postaramy się trochę ułatwić, ale jak tylko to zmieniamy zasypuje nas morze spamu :(. Można sobie trochę poodświeżać, czasem się trafia łatwiejszy :). Dzięki za info, popracujemy nad ułatwieniem dodawania komentarzy naszym czytelnikom 🙂

  • Zdjęcia absolutnie wspaniałe! Zwykle ludzie pokazują siebie w tle, co tez jest moją ulubioną formą, ale powoli pozbywam się tej próżnosci. A twoje ujecia takie majestatyczne, albo detale pieknie uchwycone.
    A ja lubię tę ichniejszą herbatkę i lepiej orzeźwia niz zimnu napój.
    ja tez nie moge wpisac tego kodu…

  • Ewa

    Ardiola, ja się staram na blogu pokazywać głownie miejsca. Z Egiptem to jeszcze mam problem, bo mam tysiące zdjęć, ale głownie z nami na pierwszym planie. Dlatego muszę kombinować. Powiem Ci, że w serii o Egipcie jest jedno zdjęcie ze mną prawie na środku :), bo tylko takie miałam, żeby coś pokazać :). Teraz jak gdziekolwiek jeździmy robię dwa rodzaje zdjęć: te na bloga i te dla nas domowe 🙂

  • Od jakiegoś czasu blog jest stale atakowany przez roboty próbujące zamieścić spam, a następnie linki do wirusów, exploit’ów itp., co zmusiło nas do zwiększenia poziomu zabezpieczeń.
    Niestety zabezpieczenia okazały się trudniejsze do pokonania tylko dla czytelników bloga, dlatego bardzo przepraszamy za niedogodności związane z obrazkami captcha do komentarzy. Staramy się znaleźć takie ustawienie, które Wam nie będzie sprawiało problemu a ograniczy jedynie spam boty.

  • Jak się samemu nie zobaczy, to nie można uwierzyć, że pustynia jest inna niż w podręcznikach szkolnych…Fajna fotorelacja!

  • Ewa

    Mażeno, nie wiem jak Sahara, bowidziałam tylko ten kawałeczek w okolicach piramid :D, ale ta odbiegała nieco od moich wcześniejszych wyobrażeń, przyznaję 🙂

Dodaj komentarz