Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Egipt VIII – Quady

Rajd terenówkami nie był naszym jedynym wypadem na pustynię w okolicy Sharmu. Skusiliśmy się również na przejażdżkę quadami. Taka wyprawa rozpoczyna się wieczorem. Najpierw zostaliśmy przywiezieni na obrzeże pustyni do miejsca gdzie znajdują się parkingi naszych pojazdów. Takich parkingów dysponujących sprzętem do poruszania się po pustyni jest kilka w okolicy. Nie mam zielonego pojęcia jaka firma oferowała nam tę atrakcję :). Gdy dojechaliśmy na miejsce należało się odpowiednio przygotować do drogi. Jak wiadomo quad to nie terenówka… piach, pył i kurz unosi się spod kół, i oczywiście osiada na pojeździe i osobie, która nim jedzie. Nie ochranialiśmy w jakiś szczególny sposób rąk i nóg, bo w razie upadku byłoby raczej miękko :), ale ochrona dotyczyła szczególnie głowy, oczu i ust. Dlatego właśnie po przygotowaniach do drogi wyglądaliśmy tak, jak na załączonych obrazkach:

DSC_0019.JPGDSC_0013.JPGDSC_0021.JPGDSC_0024.JPG

Dokładne opakowanie naszych głów miało na celu ochronę przed wszędobylskim pyłem. Jazda bez takiego okrycia byłaby dużo trudniejsza a i tak przez cały wieczór chrzęściło nam w zębach 🙂

Nie do końca ufałam zdolnościom motoryzacyjnym mojej córki, dlatego musiałyśmy się zmieścić na jednym pojeździe ;). Za dużo się nasłuchałam o wypadkach podczas takich wypraw, bym zaryzykowała wypuszczenie jej samodzielnie w drogę. Muszę przyznać, że kilka razy musiałam interweniować i wymuszać spowolnienie jazdy, bo o mały włos nie wylądowałybyśmy za quadem po zbyt szybkim wjechaniu na nierówności pustynne. Na szczęście zdążyłam wyeliminować niebezpieczeństwo i dotarłyśmy do pierwszego punktu postojowego.  Tu można było nieco odsapnąć i złapać trochę powietrza. Pomimo dość późnej pory, pod tymi wszystkimi warstwami materiału było koszmarnie gorąco. Z wielką przyjemnością zdjęłam zwój z twarzy. Mieliśmy chwilę nie tylko na odpoczynek ale również na sesję zdjęciową :). Trzeba przyznać, że zachód słońca na pustyni robi spore wrażenie.

DSC_0031.JPGDSC_0035.JPGDSC_0057.JPG

Po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej. Naszym celem było miejsce, w którym po raz kolejny mieliśmy okazję napić się herbatki beduińskiej, posiedzieć na ich plecionych matach w kolejnej pustynnej wiosce. Ta, do której dotarliśmy tym razem, otoczona była pagórkami. Na jeden z nich wspinaliśmy się, żeby z góry popatrzeć na pustynny krajobraz. Widać również zaparkowane rzędy naszych quadów 🙂

P1020623.JPGP1020622.JPGP1020638.JPGP1020641.JPGDSC_0061.JPGDSC_0064.JPGP1020642.JPGDSC_0066.JPGDSC_0081.JPGDSC_0082.JPGDSC_0086.JPGDSC_0099.JPGDSC_0103.JPG

Odpoczynek jest w każdym momencie wskazany, bo pomimo tego, że słońce chyliło się już ku zachodowi, było nadal gorąco i spacery były dosyć meczące. Krótkie odpoczynki pozwalały na kontynuowanie wyprawy. Tym razem wspięliśmy się na wzniesienie po drugiej stronie 🙂

DSC_0118.JPGDSC_0123.JPGDSC_0125.JPGDSC_0126.JPGDSC_0132.JPGDSC_0135.JPGDSC_0138.JPGDSC_0139.JPGDSC_0140.JPGDSC_0161.JPGDSC_0164.JPG

Skały oświetlone czerwonymi światełkami robiły niesamowite wrażenie. Ciekawie również wyglądały rzędy dromaderów z jeźdźcami. No i oczywiście niezliczona liczba innych quadów 🙂

Po powrocie na niższy poziom udało nam się jeszcze znaleźć kolejne kocie modele 🙂

DSC_0168.JPGDSC_0170.JPGDSC_0172.JPGDSC_0173.JPGDSC_0183.JPG

Na pożegnanie podeszliśmy jeszcze do kolejnej oświetlonej skały:

DSC_0190.JPG

Droga powrotna była nieco trudniejsza, bo zrobiło się już ciemno i nie bardzo było widać poprzedzającego quada. Światła radziły sobie dosyć słabo w tumanie kurzu i z tego względu przesadziłam moje dziecko na tylne siedzenie :D.

Wszyscy szczęśliwie dotarliśmy do miejsca gdzie zaparkowaliśmy nasze pojazdy i przesiedliśmy się do busików odwożących nas do hotelu. Wspomnienia tej wyprawy do dzisiaj pozostały w pamięci. Dodam jeszcze, że był to mój urodzinowy wieczór 😀

Jak nietrudno się domyślić po powrocie do hotelu wyglądaliśmy, jakbyśmy się tarzali w kurzu i pyle :). Na nogach miałam odznaczone miejsce, gdzie kończyły się moje spodenki. Uśmieliśmy się z siebie i później sporo czasu szorowaliśmy z nalotu :).

 

32 komentarze

  • Quady… próbowałam kiedyś i jakoś nie umiem wykazać entuzjazmu dla tego typu rozrywki. Chociaż zawdzięczam im jedno ciekawe doświadczenie – zakwasy w kciuku, którym musiałam naciskać na gaz :))))

  • Ewa

    Na quadach nie miałam tego problemu, ale po pływaniu na skuterze zdarzyło mi się mieć nieco nadwyrężoną rękę :). W moim przypadku te quady to też była to jednorazowa atrakcja. Byłam, zobaczyłam, zdobyłam nową sprawność 😀 😀 😀

  • Odważna jesteś, ale w taki wieczór i dla takiego nieba- warto było! Pozdrowienia 🙂

  • Ewa

    To prawda Mazenko, widoki były powalające. Zdjęcie nie do końca oddało piękno 🙂

  • quady w egipcie, to jest to 😀 jeździłem kiedys, wypas :]

  • Ewa

    Franc masz rację. Fajna atrakcja 🙂

  • Ola

    niesamowite wrażenie robi pustynia!
    a kociaki słodkie;)

    życie & podróże
    gotowanie

  • Ewa

    Olu, rzeczywiście pustynia za każdym razem robi niesamowite wrażenie :), a kociaki bardzo wdzięcznie pozują szczególnie tam 🙂

  • No proszę jaka wycieczka..i jazdy :)..a która to córa a która mama 😉

  • Ewa

    Greywolf Młoda w niebieskim 😉

  • Ale zdjęcia, zachód i wielbłądy, koty, niesamowite.

  • a ja myślałem, że odwrotnie :)..takie zgrabniutkie obie 😉

  • Ewa

    Zbyszku, dziękuję za odwiedziny :). Miło tak powspominać w oczekiwaniu na ciepło. Zachód słońca na pustyni rzeczywiście był wspaniały. Szkoda, że nie wszystkie zdjęcia wyszły tak jak chciałam :), ale coś tam było, wiec mogłam pokazać. A co do zwierząt to jak się okazuje ta pustynia nie taka pusta 🙂

  • Ewa

    Greywolf, ależ komplement. Dziękuję bardzo :). W poprzednim poście większa różnica widoczna, bo nie mamy poowijanych głów. Tam byś się już nie pomylił 😀

  • dobrze, że nie widziałaś nocnych zwierzątek..skorpionów, pająków, żmij, wijów 😉

  • Rewelacyjne zdjęcia i opisy pełne pasji. A wiesz, ja znam takie osoby, ktore były kilka razy w Egipcie i spedzili ten pobyt w resorcie hotelowym tylko, zamknięci, jak w szczególnej kolonii karnej. Wiem, szkoda im było na dodatkowe wycieczki, wykupili opcję all inclusive na miejscu. Zawsze im mowię, zeby pojechali lepiej do Tropical Island do Berlina, ale tam drozej!
    A twoje dokladne refleksje juz zachecają do zwiedzania.

  • Ewa

    Greywolf też się bardzo cieszę, że tych nie spotkałam 🙂

  • Ewa

    Ardiola ja zawsze staram się, w miarę możliwości oczywiście, zobaczyć najwięcej jak się da. Wiadomo, że w Egipcie nie mogliśmy sobie pozwolić na samodzielne zwiedzanie jak w Grecji, bo bezpieczniej jednak poruszać się w grupach zorganizowanych. Znam ludzi, którzy Egipt zwiedzali na własna rękę i nic złego ich nie spotkało. Ja wolę jednak dmuchać na zimne i nie ryzykować niepotrzebnie. Dlatego korzystaliśmy z wycieczek organizowanych przez biuro, żeby zobaczyć najwięcej jak to możliwe. Oczywiście All Inclusive również wykorzystywaliśmy maksymalnie w dniach kiedy byliśmy w hotelu :). Przecież nie tylko o przygodę i zwiedzanie chodzi w czasie urlopu, ale również o odpoczynek. Basen i morze to były nasze żelazne punkty w każdej wolnej chwili :). Wątpię żebym wytrzymała dwa tygodnie tylko w hotelu :). A co do opisów, to staram się pokazać to wszystko własnymi oczami. Tyle osób już przecież opisywało i pokazywało te same miejsca :).

  • Fajne… ale i tak chyba nie skuszę się na Egipt póki co..

  • Ewa

    Teraz to ja sama nie wiem czy bym się skusiła 🙂

  • Na quadach to ja jeszcze nie jeździłam… Ładne niebo 🙂

  • Ewa

    Asiu, niebo było prześliczne podczas zachodu słońca 🙂

  • Wspaniała wyprawa, tylko pozazdrościć 🙂
    Gratuluję zdobycia nowej sprawności. Czas teraz na Rajd Paryż-Dakar 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Ewa

    Witaj Grzegorzu, Paryż-Dakar to chyba jeszcze nie ta liga 😀 😀 :D. Dziękuję za odwiedziny 🙂
    Pozdrawiam również 🙂

  • Ja rowniez zazdroszcze podrozy w ciepelko! Swietny fotoreportaz, piekne zdjecia z Egiptu a te koty-rewelacyjne!

  • Ewa

    Wildrose to ciepełko to już jakiś czas temu było 🙂

  • Bardzo mnie te światła na skałach zaciekawiły. Po co je palono? Tam nawet jakby wzory były poukładane, albo mi się zdaje…

  • Ewa

    Wydaje mi się, że nie było konkretnej przyczyny palenia tych światełek. Może dlatego, żeby było ładniej :). Niestety nie dopytałam nikogo czy jest jakiś konkretny powód.

  • Świetny prezent urodzinowy 🙂 100 lat !!!

  • Ewa

    Dziękuję bardzo. Jak zawsze 13 lipca jakaś atrakcja murowana 🙂

  • heh Egipt zawsze kojarzył mi si z quadami, muszą być wytrzymałe 🙂

  • Ewa

    Nie wiem czy są wytrzymałe. Pewnie tak. W każdym razie żaden się nie popsuł podczas wycieczki 🙂

Dodaj komentarz