Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Kofru VII – wieczorny spacer po hotelu

Hotel, w którym mieszkaliśmy pokazałam już w pierwszych postach o Korfu. Wysoki budynek usytuowany nad brzegiem morza, wkomponowany w skalne urwisko. Wszystkie okna skierowane są na morze, dlatego nikt nie jest pokrzywdzony i nie otrzymuje pokoju z widokiem na parking :D. Mieszkaliśmy dokładnie w połowie budynku na 4 pietrze. Żeby jednak nie było tak łatwo to pierwsze piętro znajdowało się na samej górze. Wejście do hotelu jest na poziomie 1. Tu wita nas recepcja. W ładnym i przestronnym holu są wygodne fotele, na których można sobie posiedzieć. Często spędza się tam czas czekając na autokar, który ma zabrać wczasowiczów na wycieczkę. Poza tym znajdziemy tu wypożyczalnię samochodów i kilka innych punktów usługowych specjalnie dla gości. Piętro niżej znajduje się główna hotelowa restauracja. Im niżej zjeżdżamy windą tym wyższy numer pietra, na którym jesteśmy. Zawsze mylił mnie ten sposób numeracji pięter. Z dołu usiłowałam wjechać na najwyższe tymczasem piętro 8 było na samym dole. Kompletna paranoja :). Zdarzało się, że ktoś wsiadając na górze wciskał „1” i czekał na odjazd, jednak winda ani myślała ruszać się z miejsca, bo i niby po co skoro na pierwszym pietrze właśnie stała. W każdym razie na własne piętro docieraliśmy bez problemów bo czy to z góry czy z dołu 4 była pośrodku.

DSC_1050.JPG DSC_0387.JPG

DSC_1051.JPG DSC_0394.JPG DSC_0395.JPG

DSC_1053.JPG DSC_1057.JPGDSC_1058.JPG DSC_1059.JPGDSC_1061.JPG DSC_1062.JPGDSC_1064.JPG DSC_1067.JPG

DSC_1241.JPG

Spacerowanie po budynku hotelowym nie byłoby fascynujące, ale na terenie naszego hotelu znajdowały się jeszcze bungalowy w stylu Wioski Greckiej, która stanowiła już pewną atrakcję.

Postanowiłam sobie poznać dokładniej otoczenie hotelu. Któregoś wieczoru ruszyłam na spacer z aparatem na szyji. Większość drogi pokonuje się w pionie mniejszą w poziomie. Co chwila trafia się na jakieś schodki a jak nie schodki to windy, którymi można przemieścić się na niższy lub wyższy poziom.

Wychodząc z budynku należy przejść przez mostek nad basenem. Mieszkańcy najniższego piętra mają do dyspozycji pokoje o wyższym standardzie, z których wychodzi się wprost nad basen. Nie muszą każdego ranka zajmować ogólnodostępnych leżaków i po kąpieli w basenie mogą udać się do własnego pokoju pod prysznic. Fajnie tak, ale jest jeden mankament. Nie widzą każdego ranka po przebudzenia pięknego morza za oknem. Coś za coś.

balkon z zielonymi ręcznikami to nasz 🙂

DSC_1074.JPG DSC_1230.JPGDSC_1231.JPG DSC_1232.JPGDSC_1234.JPG DSC_1236.JPG

Minęłam mostek i skierowałam się na niższy poziom. Tutaj znajduje się drugi basen oraz tawerna, w której często jadaliśmy obiad. Było to wygodne ze względu na fakt, że można było jeść w strojach kąpielowych, narzucając na siebie jakieś przewiewne ubranie. Krzesła były plastikowe i nie niszczyły się od mokrych strojów kąpielowych. Poza tym nie trzeba było się całkowicie przebierać. Przyznam jednak, że zdarzały się osoby, które przychodziły na obiad tak, jakby dopiero wyszły z basenu. Moim zdaniem mogły się chociaż chustką przewiązać do obiadu 🙂

DSC_1206.JPG DSC_1201.JPGDSC_1210.JPG DSC_1211.JPG

Za tawerną skręciłam w prawo i znalazłam się w Wiosce. Wioska Grecka to kilkanaście bungalowów rozmieszczonych pomiędzy zielonymi krzewami i drzewkami oliwnymi. Każdy pokój ma własne wejście a niektóre nawet małe balkoniki. Niekiedy na pokój składa się maleńki przedpokoik z łazienką na dole oraz pokoik do spania na górze. Moim zdaniem pomieszczenia te były zdecydowanie mniejsze niż te w budynku, jednak mieszkanie w tych domkach z pewnością miało swój urok. Alejki pomiędzy domkami oczywiście raz pięły się w górę, to znowu opadały w dół.

DSC_1076.JPG DSC_1078.JPG DSC_1079.JPG

DSC_1083.JPG DSC_1085.JPG DSC_1086.JPG

DSC_1087.JPG DSC_1088.JPG DSC_1090.JPG

DSC_1091.JPG DSC_1092.JPG

DSC_1094.JPG DSC_1099.JPG DSC_1100.JPG

DSC_1102.JPG DSC_1103.JPG

Spacerując po Wiosce co kawałek natykałam się na schodki to w górę to w dół. Niektóre prowadziły w zamknięte obszary ogrodu. W pewnym momencie poczułam się nawet jak bohaterka książki „Tajemniczy Ogród”, którą uwielbiałam w dzieciństwie. Niestety nie mogłam sprawdzić co kryje się za barierkami, bo mogło to być niebezpieczne. Zablokowane schodki i nieużywane od długiego czasu przejścia prowadziły bowiem wprost na skalisty brzeg morski. Nie powiem, że te urwane schody i wielkie głazy nie wyglądały malowniczo, ale wolałam je fotografować z bezpiecznej odległości. I tak na zdjęciach sporo widać 🙂

DSC_1104.JPG DSC_1110.JPG DSC_1116.JPG

DSC_1108.JPG

DSC_1126.JPG DSC_1098.JPG

 DSC_1118.JPG

DSC_1127.JPG DSC_1122.JPG

Udało mi się dotrzeć na sam dół po schodach, które są w użyciu. Nad brzegiem można pograć w siatkówkę plażową, czy też skorzystać z atrakcyjnych sportów wodnych wypływając z zielonej rampy :D. Znalazłam także siłownię na świeżym powietrzu, która niewątpliwie może być atrakcją dla osób dbających o własną kondycję.

DSC_1133.JPG DSC_1140.JPGDSC_1141.JPG DSC_1142.JPGDSC_1146.JPG DSC_1145.JPG

DSC_1195.JPG DSC_1220.JPG

Plaża wieczorem jest w zasadzie pusta. Nie licząc pojedynczych amatorów łowienia ryb czy takich jak ja, spacerowiczów. Leżaki są pracowicie ustawiane w równe rządki, tak, aby kolejnego dnia goście mogli zając na nich wygodne miejsca i w pełni korzystać z greckiego słoneczka. Morze jak zawsze nie dało mi przejść obok siebie bez konieczności zatrzymania się i zrobienie kilku zdjęć. Również wieczorne fale są fascynujące.

DSC_1149.JPG DSC_1156.JPGDSC_1160.JPG DSC_1163.JPGDSC_1183.JPG DSC_1187.JPGDSC_1194.JPG DSC_1226.JPG

DSC_1237.JPG DSC_1238.JPG

Ciekawe są wkomponowane w elewację kawałki skał, nie pozwalają zapomnieć, że cała budowla znajduje się na skałach. Sprawia to niesamowite wrażenie. Poza tym gdzie to tylko możliwe natknąć się można na zieleń i przepiękne kwiaty. Niektóre nawet wyglądają jak podświetlone żaróweczkami na baterie 🙂

DSC_1184.JPG DSC_1077.JPG

DSC_0615.JPG DSC_2544.JPG

DSC_1190.JPG DSC_1213.JPG DSC_0640.JPG

Pobyt w hotelu był bardzo udany i dostarczył nam niezapomnianych wrażeń 😀

 

18 komentarzy

  • Schodki prowadzące wprost do morza, niesamowite wrażenie. Drzwi windy wydały mi się bardzo wąskie, może to tylko moje odczucie:) Zdjęcia jak zawsze piękne.

  • Ewa

    Zbyszku winda nie była wielka, ale też nie maleńka na jedną osobę (takiej bym się bała ;)). Nie mam dobrych zdjęć wind na zewnątrz, prowadzących z jednego poziomu ogrodu na drugi, dlatego tylko ta w budynku się nadawała do pokazania. Cieszę się, że zdjęcia się podobają. Zawsze mam problem z wybraniem tych, które chcę umieścić w poście :).
    Pozdrawiam serdecznie
    M

  • Mażena

    Mnie zawsze urzeka roślinność! Pięknie tam. I te schodki i widoki.
    A hotelowe windy, zawsze mają pomysły. Jechałam w hotelu we Florencji, taką niby nasza z dawnych czasów, tylko boki były złamane i wepchnięte do wnętrza. Dwie osoby i to chude, a piętra wysokie. O bagażach trzeba było zapomnieć.

  • Ewa

    Mażeno ja też bardzo lubię jak jest ładna roślinność w otoczeniu, w którym jestem :). Jeśli chodzi o windę to dwie osoby z bagażami się mieściły spokojnie.

  • Kamienne schody 🙂 Piękne!
    O.

  • Ewa

    I jak widać było ich sporo 🙂 gdzie się nie ruszyłam trafiałam na schodki 🙂

  • Zejście do morza bardzo sielskie. Podoba mi się ten hotel. Pobyt w nim musiał być wielką przyjemnością, a tak nie zawsze bywa w czasie wakacyjnych wyjazdów.
    Pozdrawiam.

  • Ewa

    To prawda, bardzo fajny był ten hotel. Nie było przykrych niespodzianek. Można było cieszyć się wypoczynkiem w pięknych okolicznościach przyrody.

  • ale dziwnie z tymi piętrami odwrotnie!:) schodki piekne! aha- i ja też wolałabym pokój z widokiem na morze a nie nad brzegiem basenu:)

  • Ewa

    Numeracja pięter wprowadzała spore zamieszanie :D. Ja się co rano cieszyłam, ze mam taki widok.

  • Ach, rozmarzyłam się czytając Twoją relację i oglądając zdjęcia… taki wypoczynek niby nie w moim stylu, ale kto wie, czy bym się chętnie nie pobyczyła w tak pięknych okolicznościach przyrody 🙂

  • Ewa

    Czasem trzeba też odpocząć. Zwiedzania mieliśmy sporo, więc wylegiwanie się na brzegu basenu dobrze man robiło. To tylko raz w roku się udaje pojechać gdzieś na dwa tygodnie :). W ciągu roku pozostają nam tylko krótkie wypady weekendowe 🙂 i wtedy już tylko zwiedzanie.

  • Ponownie ciekawa relacja i ładne zdjęcia. No cóż.., widoki same pchają się na kartę pamięci. Może, dla miejscowych, są to obrazki powszednie jak dla mnie dziurawe ulice. Dla kogoś, kto nigdy tam nie był ( jak ja), są zachwycające. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Ewa

    Zgadzam się z Tobą Grzegorzu, że dla miejscowych pewnie te widoki nie są aż tak zachwycające, chociaż kto wie. Ja się na przykład za każdym razem zachwycam warszawską starówką, a byłam na niej setki razy 🙂

  • Niesamowite zdjecia, oni powinni Ci za ten pobyt zaplacic -nie Ty.

  • Ewa

    Witaj Agni,
    jakoś nie bardzo chcieli :). Bardzo się cieszę, że zajrzałaś. Zapraszam częściej i biegnę do Ciebie zapoznać się z blogiem 🙂
    Pozdrawiam

  • laura

    Bardziej podoba mi sie ta wioska, schodki, schodeczki, uwielbiam takie klimaty 🙂

  • Ewa

    Lauro ja też uwielbiam takie zakątki i schodeczki. Biegałam na spacery po terenie kiedy tylko było to możliwe 🙂

Dodaj komentarz