Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Korfu I – Polowanie na Hotel

Miały być Mazury a wyszło nam Korfu. Nie mogę powiedzieć, żebym żałowała.

Pod koniec czerwca pojechaliśmy przecież zrobić rekonesans nad Śniardwami. Oczywiście nie zdążyłam nic napisać o tym, bo miałam sporo zajęć przed urlopem: wyprawiłam Młodą na obóz, załatwiałam pogrzeb własnej babci i jeszcze tysiące innych rzeczy. Doba jakoś się nie chce rozciągać, choćby o kilka minut.

Mazury wydały nam się jednak słabym pomysłem, bo nie spodobała nam się pogoda w tym roku. Pomyśleliśmy więc o miejscu, w którym nie trzęślibyśmy się z zimna przemoczeni deszczem. Rozpoczęła się moja ulubiona zabawa, czyli surfowanie po Internecie w poszukiwaniu ciekawej wycieczki. Przyznam, że były momenty kiedy już ja sama zaczynałam wątpić w sens i szanse na powodzenie tego pomysłu, bo ciągle coś nam nie pasowało ale w końcu udało nam się chociaż ustalić kierunek wyjazdu. Wybór hotelu to niezła zabawa – a to za daleko od morza, a to brak plaży przy hotelu (co skutkuje dodatkowymi opłatami za leżaki czy parasole), a to budynek nie bardzo, a to miejscowość itp. itd.

Gdy już udało się znaleźć odpowiednią ofertę, należało wycieczkę zarezerwować i tu oczywiście znowu zaczęły się schody. Oferta nieaktualna, bo już zarezerwowana wstępnie przez kogoś innego. Szlag by to… Przez trzy dni byłam stałym gościem na infolinii Itaki dopytując, czy może jakimś cudem zwolniła się ta rezerwacja wstępna. W końcu, dzwoniąc już chyba dziesiąty raz, natknęłam się na przemiłą Panią, której siedząca obok koleżanka założyła tę upierdliwą rezerwację wstępną. Obiecała jak najszybciej sprawdzić założoną rezerwację i dać nam znać. Przyznam szczerze, że już zwątpiłam w to, iż uda nam się pojechać do upatrzonego hotelu. O dziwo po 15 minutach zadzwoniła do nas inna miła Pani z informacją, że założona wcześniej rezerwacja została zwolniona i możemy dokonać własnej telefonicznie, w tej chwili. To właśnie Sunshine Vacation Club na wyspie Korfu był naszym celem. Dodam, że upór nasz był tak wielki nie tylko dlatego, że hotel wyglądał bardzo zachęcająco, ale równie zachęcająca była cena ze względu na sporą obniżkę dla oferty last minute. Był 3 lipca. Wyjazd 13-go. No i zaczęło się kolejne zamieszanie, zakupy przygotowania i pakowanie. Młoda wyjeżdżała 10-go, więc ją też trzeba było przygotować. Do tego praca do ostatniego dnia. Na szczęście wszystko udało się opanować i rano 13-go lipca nasz samolot wzniósł się w powietrze nad lotniskiem Chopina na Okęciu.

A o to hotel, o króry rozegrała się walka 🙂
DSC_0173.JPG

3 komentarze

Dodaj komentarz