Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Korfu VI – Samochodem po Wyspie

Podczas rejsu do Sarandy poznaliśmy bardzo miłą parę z Łodzi. Ich pobyt na Korfu już się kończył, zwiedzili prawie całą Wyspę i opowiadali nam o swojej wycieczce samochodem. Postanowiliśmy również udać się na taką wyprawę. Teoretycznie sprawa była bardzo prosta. W dniu przylotu otrzymaliśmy od rezydentki plik kartek z przeróżnymi informacjami. Między innymi była tam odbitka cennika wypożyczalni samochodów, z którą współpracowało nasze biuro. Wystarczyło do niej napisać smsa z prośbą o zarezerwowanie samochodu. Tak, ale to była tylko teoria. W praktyce okazało się, że do końca tygodnia właściwie nie ma wolnych samochodów i to raczej nie ulegnie zmianie. W tym przypadku wypożyczalnia samochodów, która z racji współpracy z naszym biurem oferowała najlepsze warunki finansowe, odpadała. Zaczęliśmy szukać innej. Najbliższa znajdowała się w hotelu. Jednak warunki na jakich wypożyczano samochody nie były zachęcające. Po pierwsze cena sporo wyższa a po drugie praktykowano tu limity kilometrów. Oznaczało to, że w ciągu 24 godzin nie mogliśmy przejechać więcej niż 100 km, żeby uniknąć dopłaty za każdy przekroczony kilometr. Kolejna znajdowała się zaraz za bramą naszego hotelu. Wystarczyło tylko wspiąć się po schodkach na ulicę w Nissaki. Byliśmy tam trzy razy i za każdym razem proszono nas o przybycie następnego dnia rano. Niestety wolnych samochodów nie było. Trzeciego dnia w momencie gdy dotarliśmy do wypożyczalni ostatni właśnie odjeżdżał. Straciliśmy kilka dni na oczekiwaniu i nie wyglądało na to, żeby miała nastąpić jakaś zmiana. Co prawda mogliśmy bez problemu wypożyczyć małolitrażowy skuter lub quada, ale ze względu na pogodę samochód z klimatyzacją wydawał się jednak być najodpowiedniejszym środkiem transportu. Nie chcieliśmy rezygnować z zaplanowanej wycieczki i dlatego chcąc nie chcąc wróciliśmy do wypożyczalni w hotelu. Zamówiliśmy VW Polo na następny dzień. Teraz już wiemy, że każdy kto planuje wycieczkę samochodową po Korfu powinien od razu po przylocie zorientować się w dostępności samochodów.

W sobotę o 9 rano wyruszyliśmy na północ. Z Nissaki pojechaliśmy w kierunku Kassiopi. Droga, którą jechaliśmy prowadziła nad brzegiem morza. Widoki zapierały dech w piersiach. Z wysokich urwisk rozciągały się przepiękne panoramy turkusowego morza w dole. Północne wybrzeże Korfu to głownie wysokie klify i urocze zatoczki. Wiele z tych zatoczek prowadzi do jaskiń, w które można wpływać wynajętymi łodziami. Z pewnością to duża atrakcja, jednak my nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu, żeby z niej skorzystać.

DSC_1927.JPGDSC_1928.JPGDSC_1930.JPGDSC_1933.JPGDSC_1937.JPGDSC_1942.JPGDSC_1945.JPGDSC_1952.JPG

W Kassiopi mieliśmy w planach zasilenie gotówką portfeli, jednak nic z tego nie wyszło. Nie znaleźliśmy bankomatu przy drodze. Ruszyliśmy dalej w kierunku Agios Spyridonas. Tu zatrzymaliśmy się na plaży i zjedliśmy śniadanie, które zabraliśmy ze sobą z hotelu.

DSC_1955.JPGDSC_1958.JPGDSC_1965.JPGDSC_1967.JPG

Pokonaliśmy kolejny odcinek zaplanowanej trasy i dotarliśmy do Sidari. Zatrzymaliśmy się w pobliżu bankomatu, który wypatrzyliśmy przejeżdżając prze miasteczko. Gdy do niego podeszliśmy okazało się, że prawdopodobnie był bardzo głodny i postanowił połknąć sobie w ramach przekąski kartę bankową. Nie mieliśmy tyle odwagi, żeby sprawdzić czy naszą pogardzi czy też nie. Z całą pewnością byłaby to dla nas spora komplikacja. Dlatego szybko oddaliliśmy się od żarłocznego bankomatu.

DSC_1984.JPGDSC_1989.JPGDSC_1995.JPGDSC_1997.JPG

Kontynuowaliśmy jazdę wzdłuż wybrzeża. Z wysokich klifów podziwialiśmy przepiękne widoki. Zieleń roślinności porastającej zbocza kontrastowała z błękitem wody. Woda w zatokach przybierała niesamowite odcienie błękitu i turkusu. Stojąc na szczycie zbocza dosłownie nie można było od niej oderwać wzroku. Droga, którą jechaliśmy, to wspinała się w górę to, obniżała ku pięknym plażom.

DSC_1999.JPGDSC_2003.JPG

DSC_2018.JPGDSC_2027.JPGDSC_2031.JPGDSC_2037.JPG

DSC_2039.JPGDSC_2040.JPG

DSC_2057.JPGDSC_2058.JPGDSC_2064.JPGDSC_2075.JPG

DSC_2073.JPGDSC_2078.JPG

DSC_2090.JPGDSC_2097.JPGDSC_2103.JPGDSC_2114.JPGDSC_2117.JPGDSC_2131.JPGDSC_2145.JPGDSC_2146.JPGDSC_2150.JPGDSC_2154.JPG

Mijaliśmy miejscowości wypoczynkowe, jadąc w kierunku Paleokastritsa. Przeczytaliśmy w przewodniku, że to miejsce w którym kończą się drogi więc przybycie tam ma prawdziwy sens. Koniecznie należało je odwiedzić. Nasza droga skończyła się w porcie. Pozostawiliśmy samochód na parkingu i uzbrojeni jedynie w aparat ruszyliśmy robić zdjęcia. W porcie udało się sfotografować kilka malowniczo wyglądających łodzi rybackich. Poza tym można tu zobaczyć budynki wybudowane na zboczach wysokich klifów jakby zawieszone nad wodą. Sporo czasu zajęło nam dokumentowanie widoków. Spędziliśmy tu trochę czasu, rozprostowaliśmy nogi i mogliśmy ruszyć w dalszą drogę. Mniejsze miejscowości a w zasadzie osady, przez które przejeżdżaliśmy skupiały się przy samej drodze. Jest to całkiem logiczne, jednak jeśli z domu przez próg wchodzi się prosto na wąską i krętą ulicę wydaje się dosyć niebezpieczne. W wielu miejscach było tak wąsko, że nie mogły się minąć nawet małe osobowe samochody.

DSC_2155.JPGDSC_2193.JPGDSC_2181.JPGDSC_2182.JPG

DSC_2183.JPGDSC_2212.JPGDSC_2219.JPG

DSC_2218.JPG

Postanowiliśmy odwiedzić Park wodny w Agios Ioannis. Mieliśmy pewne problemy z ustaleniem odpowiedniego kierunku. Prawdę mówiąc na Korfu czasem można się zgubić. Kilka razy jechaliśmy zgodnie z mapą i niby wszystko się zgadzało i nagle, całkiem niespodziewanie okazywało się, że jesteśmy po drugiej stronie Wyspy niż być powinniśmy. Do Aquaparku jakoś udało nam się dotrzeć, jednak cena biletu skutecznie zniechęciła nas do szaleństw na niezliczonych zjeżdżalniach. Koszt biletu dla jednej osoby w przeliczeniu na złotówki przekraczał 100 zł. Uznaliśmy, że sensowniej będzie dopłacić za nadliczbowe kilometry i zwiedzić jak największą część Wyspy.

Nie mieliśmy w planach zwiedzania południowej części Wyspy, ale chcieliśmy dotrzeć chociaż do Pałacu Achilleion. Wybudowano go według fascynującego, wielkiego projektu. Pomysł jego budowy pochodził od cesarzowej Austrii Elżbiety i był wyrazem uznania dla jej duchowego bohatera Achillesa. Niestety tym razem zgubiliśmy drogę na tyle, że musieliśmy zrezygnować z tego punktu w planie wycieczki. Powodem było fatalne oznaczenie drogi, którą wybraliśmy. Z czytaniem mapy nie mam problemu od wczesnych lat szkolnych. Moja mama, geodeta – kartograf z wykształcenia przyłapała mnie kiedyś na nieznajomości zasad czytania mapy. Przeszłam przeszkolenia takie, że żadna mapa, ze sztabówkami włącznie, o każdej porze dnia i nocy nie mogła sprawić mi najmniejszej trudności. Ale uwierzcie mi, że miejscami (nie można oczywiści generalizować) oznaczenie dróg znakami i drogowskazami na Korfu nijak się ma do mapy. Pałacu Acholleion nie odnaleźliśmy. Żeby złagodzić gorycz przegranej z greckimi oznaczeniami dróg wspięliśmy się na punkt widokowy, z którego rozciągał się widok w promieniu 360 stopni na calusieńką Wyspę. Widać było zarówno wschodnie jak i zachodnie wybrzeże, Miasto Korfu a nawet w oddali wypatrzyliśmy nasz hotel :). Przyznam, że początkowo bałam się wchodząc na samą górę, ale jak już tam dotarłam zachwyt odsuwał w cień cały strach.

DSC_2220.JPGDSC_2230.JPGDSC_2233.JPGDSC_2241.JPGDSC_2243.JPGDSC_2260.JPG

Opuściliśmy punkt widokowy i zaczęliśmy zjeżdżać w dół w stronę Miasta Korfu. Gdy tam dotarliśmy skorzystaliśmy z tego, że mamy w posiadaniu samochód i zrobiliśmy zakupy.

W drodze powrotnej do Nissaki mieliśmy jeszcze w planie zdobycie najwyższego szczytu na Korfu – Pantokratora. Oczywiście nie zdobywaliśmy go pieszo. Na sam szczyt wiedzie droga wijąca się jak serpentyna po zboczach góry. Podjazdy miejscami są bardzo strome. Zakręty niemal pod kątem 180 stopni. Droga niczym zygzak wspina się coraz wyżej i wyżej. U podnóża góry leżały liczne miejscowości, ale o dziwo prawie do samego szczytu mijaliśmy jakieś zabudowania. Przyznam, że często ich usytuowanie było wręcz nieprawdopodobne. Nie wyobrażam sobie codziennego pokonywania tej upiornej drogi. Pantokrator to wysoka góra. Początkowo jechaliśmy wśród gajów drzew oliwnych jednak wraz ze wzrostem wysokości roślinności było coraz mniej. Tuż przed szczytem droga prowadziła pośród niemal nagich skał. Na szczycie góry znajduje się mały kościółek oraz barek, w którym zjedliśmy obiad. Nie było wielkiego wyboru.

DSC_2306.JPGDSC_2311.JPGDSC_2330.JPGDSC_2332.JPGDSC_2337.JPGDSC_2338.JPGDSC_2340.JPG

DSC_2343.JPGDSC_2344.JPG

DSC_2348.JPGDSC_2349.JPGDSC_2351.JPGDSC_2352.JPGDSC_2353.JPG

Sałatka z tuńczykiem i hamburger były smaczne, ale nie było to coś o czym się pamięta przez długie miesiące :).

Oczywiście widoki z najwyższego punktu na Korfu były niesamowite.

DSC_2349.JPGDSC_2351.JPGDSC_2352.JPGDSC_2353.JPG

DSC_2368.JPGDSC_2360.JPGDSC_2365.JPG

DSC_2359.JPGDSC_2370.JPGDSC_2383.JPG

DSC_2355.JPGDSC_2393.JPGDSC_2394.JPG

DSC_2404.JPGDSC_2413.JPGDSC_2414.JPGDSC_2422.JPGDSC_2424.JPGDSC_2425.JPGDSC_2427.JPGDSC_2448.JPGDSC_2449.JPG

Wizyta na Pantokratorze, była ostatnim punktem naszej wycieczki. Po obiedzie, odpoczynku i bardzo długiej sesji fotograficznej wyruszyliśmy w drogę powrotną. Ponownie jechaliśmy wąską drogą najpierw pośród skał, później przez wioski, w których należało zachowywać szczególną uwagę, żeby ktoś nie wyszedł nam pod koła wprost z domu, a na koniec przez gaje oliwne.

DSC_2463.JPGDSC_2464.JPGDSC_2467.JPGDSC_2469.JPGDSC_2472.JPG

W ostatecznym rozliczeniu okazało się, że limit kilometrów został przekroczony o 100%. Czasu do wykorzystania pozostał jeszcze spory zapas, bo do hotelu dotarliśmy około godziny 16. Można więc było skorzystać z atrakcji jakie napotykaliśmy po drodze, takich jak zwiedzanie jaskiń, czy podziwianie formacji skalnych przez szklane dno łodzi w Paleokastritsa. Nie mogliśmy jednak tego przewidzieć.

Wycieczka była bardzo udana i godna polecenia każdemu. Trzeba tylko odpowiednio wcześniej zainteresować się wynajmem samochodu i przygotować na możliwość zmylenia drogi. Dla nas było to bardzo bolesne ze względu na limit kilometrów. Gdyby udało nam się wypożyczyć samochód z wypożyczalni polecanej przez biuro nie musielibyśmy się tym martwić. Wypożyczano tam samochody bez limitu przejechanych kilometrów, trzeba tylko zaopatrzyć go w paliwo i zmieścić w czasie na jaki został wynajęty. Należy również pamiętać, że paliwo jest droższe niż w Polsce(1,77-1,80 EURO za litr). Dla osób, które nie chcą zwiedzać Korfu w taki sposób, biura podróży organizują wycieczki autokarowe z przewodnikiem po Wyspie. Nam zdecydowanie bardziej odpowiadało indywidualne zwiedzanie, mimo że nie wszędzie dotarliśmy 😀

ostanie zdjęcie – puszki na dachu 🙂
DSC_2531.JPG

 

17 komentarzy

  • Mażena

    Piękna eskapada! Uwielbiam takie widoki z góry, turkusowa woda, rozmyte smużki wody za łodziami i punkty białych żagli, tak mi brak jest tego w tym roku. Dzięki więc za fajne zdjęcia i opisy !!!
    Ja po tym tarasie widokowym to chyba łaziłabym na czworaka. Na Korfu nie byłam, ale tam tyle pięknych widoków!

  • Ewa

    Mażeno rzeczywiście widoki niezapomniane 🙂

  • ***MAGDA***

    piękne, znajome widoki ….fajny opis …. hmmmm wróciło by się tam jeszcze …może kiedyś

    p.s aaaa dobre …zgubić się na Korfu 😉 niezła jesteś 🙂 my całą wyspę objechaliśmy w jeden dzień, a potem jeździliśmy tam gdzie najładniej było 😉

  • Ewa

    Madzia przecież wiesz, że jestem do wszystkiego zdolna, ale my wjechaliśmy w takie boczne drogi, ze szok 🙂

  • ***MAGDA***

    no od tej strony to Ciebie / Was nie znałam 😆

  • Ewa

    No cóż zawsze muszą być jakieś niespodzianki 🙂

  • To jakieś bajeczne miejsce, i jak zwykle cudowne zdjęcia, które oglądam i oglądam, i zazdroszczę. Już chyba pisałem, że polepszają mi humor i powinny być przepisywane każdemu na zbliżające się stany depresyjne jesiennych wieczorów. Pozdrawiam gorąco:)

  • Ewa

    To wspaniale, że mogłam Ci poprawić humor 🙂

  • Zazdroszczę wyprawy, pięknej pogody i wspaniałych widoków, dzięki którym moglem obejrzeć bardzo ciekawe zdjęcia. Ganię natomiast za rozrzutność. Ja bym z tego zrobił pięć wpisów :))
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Ewa

    Powiem szczerze, że zastanawiałam się nad podziałem tej wycieczki na części. Uświadomiłam sobie, że i dzielę całe wakacje na kawałki więc ostatecznie zrezygnowałam z tego pomysłu. Myślałam, że trochę mniej tego wyjdzie 🙂

  • Świetna relacja, która zachęca do podróży 🙂 Dużo przydatnych informacji. Gorąco pozdrawiam 🙂

  • Ewa

    Bardzo się cieszę, że uważasz informacje zawarte w mojej relacji za przydatne 🙂
    Pozdrawiam równie gorąco 🙂

  • Wspaniale opisana wycieczka, jak również dużo pięknych zdjęć. Przyroda w tym miejscu urzeka, każdy znajdzie coś co lubi. A te zatoczki z turkusowa wodą – normalnie zazdroszczę.
    Serdecznie pozdrawiam.

  • Ewa

    Oj tak, te kolory powalają. Nie mogłam oderwać oczu od tych przepięknych zatoczek :). W każdym możliwym miejscu zatrzymywaliśmy się, żeby popatrzeć i porobić zdjęcia. W niektórych miejscach zatrzymywać się było na zakrętach i wyglądać z za barierek 🙂

  • zdjęcia faktycznie powalają na kolana! echhh móc tam też pojechać! smaka mi narobiłaś tym Korfu- musze się tam kiedyś wybrać!

  • Ewa

    Blisko masz, więc może warto.
    Ty mnie kusisz ta Teneryfą od dawna 🙂 i pomału mi kiełkuje pomysł udania się w tamtą stronę 🙂

  • sas

    dzięki za opis wyspy. każda taka strona jest bardzo pomocna i to nawet po kilku latach…
    wynajęcie samochodu nie stanowi problemu… wystarczy go zarezerwować jeden/dwa dni wcześniej. osobiście w wypożyczalni lub pisząc do jednej z lokalnych wypożyczalni maila (np. Hermes)… można też zarezerwować na traveljigsaw w jednej z wypożyczalni sieciowych… samochód zostanie podstawiony do hotelu…
    z mojego doświadczenia lokalne wypożyczalnie są o połowę tańsze niż te oferowane przez biuro podróży… poza tym limitu kilometrów nie ma jeśli bierze się samochód na więcej niż jeden dzień…

Dodaj komentarz