Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Lato 2012 I – Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu

DSC_0219.JPG

W tym roku nie udało się nam wyjechać na porządne, dwutygodniowe wakacje. Nie mogliśmy jednak obyć się całkowicie bez chwili wypoczynku i uznaliśmy,  że środek lipca jest odpowiednim momentem, żeby chociaż na kilka dni wyrwać się z domu i pracy. Kierunek wybraliśmy nieprzypadkowy, bo przy okazji postanowiliśmy odebrać córkę z obozu siatkarskiego na Kaszubach. Dzięki uprzejmości mojej kuzynki Eli i jej męża Sławka zakwaterowaliśmy się w ich przytulnym domku letniskowym w Rozewiu. Tak więc wezwało nas nasze stare, dobre morze. Nie ukrywam, że bardzo mnie ten wyjazd ucieszył, bo w okolice Trójmiasta lubię wracać zawsze i chyba nigdy mi się nie znudzi.

Ze względu na to, że zwykle szybko przechodzimy od pomysłu do czynu, o poranku 11 lipca zamknęliśmy mieszkanie (uprzednio zostawiliśmy kota pod opieką moich rodziców) i o 7 rano ruszyliśmy w drogę. Chwilę po tym, jak opuściliśmy parking, wysłałam do Eli smsa, że właśnie wyjeżdżamy i niebawem spotkamy się na miejscu. Aparat czekał w pogotowiu na ciekawy kadr… Wówczas, czyli miesiąc temu, tunel na Wisłostradzie był przejezdny i bez większego problemu mogłam uwiecznić Stadion Narodowy. Czyż nie wygląda wspaniale ? Moim zdaniem prezentuje się bardzo ładnie i w ogóle mi się ta konstrukcja podoba. Szczególnie w komplecie z moim ulubionym warszawskim mostem 🙂

DSC_0001.JPG

Jak już wspomniałam pierwszy etap naszej drogi wiódł Wisłostradą. Dzięki temu mogę również zaprezentować okolice nowego mostu zwanego przez nas „Mostem Północnym”, bez względu na to, jaką oficjalnie nadaną przez władze nazwę nosi :D.

DSC_0014.JPG

Bardzo lubię podróże. Czas spędzony w samochodzie, czy w jakimkolwiek innym środku transportu jest już dla mnie wyjazdem i cieszy mnie każda chwila. Wyglądam przez okna, głowa kreci mi się w koło jak na śrubie i staram się zobaczyć najwięcej, jak się tylko da. Często powstaje ogromna zdjęciowa dokumentacja samej jazdy 🙂

Tak oczywiście było i tym razem. Napotykani po drodze podróżni mogą pochodzić z rożnych miejsc, krajów, plemion a nawet gatunków. Podróżujące koty, czy psy nie są dla nas czymś niezwykłym. Kto jednak powiedział, że podróżować nie mogą np. konie ? Wiem, że to żadne czary, ale lubię się czasem zastanowić, czy takim podróżnym przejażdżka się podoba, czy jest to dla nich przyjemny przerywnik, czy też wręcz przeciwnie, czyli ogromny stres. Prawdę mówiąc wcale nie znam się na koniach, to i nie wiem takich rzeczy 🙂 Nie mam pojęcia czy były ze swojej przejażdżki tak samo zadowolone, jak ja ze swojej, ale pojazd miały na tyle ładny, że postanowiłam uwiecznić je na zdjęciu 🙂

DSC_0019.JPG

Raptem, całkiem niepodziewanie, a może ze względu na kierunek naszej wyprawy to właściwie spodziewanie, pogoda uległa pogorszeniu. Chyba nigdy nie udało mi się wyjechać nad morze i nie spotkać się z deszczem po drodze i na miejscu. Podejrzewam, że nawet najstarsi indiańscy szamanie nic by tu nie zamieszali. Pogoda nad Bałtykiem jest jak zawsze przewidywalna i nigdy, albo prawie nigdy nie zaskakuje. Dlatego oczywiście nie mogło zabraknąć tych urzekających ujęć…

DSC_0020.JPGDSC_0023.JPG

Nic nie mogło mi popsuć humoru, chociaż taki stan rzeczy wzbudził we mnie lekki niepokój. Postanowiliśmy jednak na razie się nie przejmować i o dziwo pogoda powróciła do bardziej satysfakcjonującej. Jechaliśmy już jakieś dwie godziny, czyli najwyższy czas na śniadanie. Zatrzymaliśmy się w Karczmie Oleńka w Drobinie.

DSC_0064.JPGDSC_0059.JPGDSC_0040.JPGDSC_0057.JPG

Już z zewnątrz wyglądało to nieźle, dlatego całkiem spokojnie przekroczyliśmy próg drzwi restauracji. Na szczęście i wnętrze było całkiem przyjemne.

DSC_0027.JPGDSC_0028.JPGDSC_0031.JPGDSC_0033.JPG

DSC_0032.JPGDSC_0034.JPGDSC_0035.JPG

DSC_0046.JPGDSC_0053.JPG

Wszystko wyglądało bardzo zachęcająco a gdy podano nam zamówione jajka na bekonie okazało się, że jest bardzo smacznie, dlatego byliśmy bardzo zadowoleni z wyboru miejsca. Z czystym sumieniem możemy je polecić na przystanek śniadaniowy po drodze do Torunia :). Dodatkową atrakcją dla mnie było znajdujące się tuż obok pole kukurydzy 🙂

 DSC_0038.JPGDSC_0036.JPG

Pozbywszy się nie takiego małego głoda zajęliśmy miejsca w samochodzie i wtedy…

DSC_0069.JPG

Na szczecie deszcz nie trwał długo, bo mieliśmy w planach dalsze zwiedzanie 🙂

DSC_0072.JPGDSC_0085.JPG

Zmierzaliśmy do Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu. Wielokrotnie przejeżdżałam tamtą drogą i za każdym razem chciałam ten skansen odwiedzić, ale jakoś nie było ku temu okazji. Tym razem wizyta była zaplanowana. Jedyne co mogło nam pokrzyżować plany to pogoda… Była jednak tak łaskawa, że padało tylko wtedy, gdy siedzieliśmy w samochodzie :). Gdy dotarliśmy na miejsce było ładnie, słonecznie i ciepło, w sam raz na spacer po wiejskich dróżkach. Kupiliśmy bilety w kasie, zostaliśmy wyposażeni w mała mapkę i wyruszyliśmy na zwiedzanie.

Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu powstało w 1987 roku z połączenia Muzeum Etnograficznego oraz powstałego w 1975 roku parku Etnograficznego w Sierpcu.

Budowa Skansenu w Sierpcu opierała się na założeniach, według których zabytkami nie były jedynie translokowane budynki, ale również układ przestrzenny oraz elementy wchodzące w jego skład, np. specyficzny dla danego terenu drzewostan. Tym samym, obok translokowanych budynków, ważnym stało się odtworzenie wnętrz, jak również mikro-pejzaży związanych bezpośrednio z rejonami, z których pochodzą konkretne zagrody, czy też elementy małej architektury: kapliczki, krzyże, etc. W początkowej fazie założeń w sierpeckim skansenie miało być prezentowanych 6 typów wsi: ulicówka, okolnica, widlica, wielodrożnica, owalnica i wieś łańcuchowa. W pierwotnych założeniach teren skansenu miał się rozciągać po obu stronach szosy prowadzącej z Sierpca do Torunia. Po jednej stronie tej szosy miały zostać odtworzone trzy najbardziej charakterystyczne dla osadnictwa mazowieckiego typy wsi: ulicówka, rzędówka i przysiółek drobnoszlachecki. Natomiast w sektorze, znajdującym się po drugiej stronie ulicy miała być odtworzona zabudowa pozostałych typów wsi. Z różnych względów zaniechano planów związanych z budową tego sektora.

Dotychczas na terenie Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu odtworzona została typowa dla pouwłaszczeniowej wsi mazowieckiej wieś rzędowa. W jej skład wchodzi 9 zagród włościańskich z rejonu Mazowsza północno-zachodniego. W skansenie odtworzono również zagrodę z Rębowa, w skład której wchodzi wiatrak.

Otoczone warzywnymi i kwiatowymi ogródkami czy pasiekami chałupy oraz żyjące tu zwierzęta sprawiają wrażenie wsi wciąż tętniącej życiem. Wnętrza budynków przystosowane są do pełnionych przez nie funkcji i zmieniają się wraz ze zrywanymi kartkami kalendarza. Wyposażenie chałup wiejskich oraz wygląd samych zagród wskazuje na zróżnicowanie majątkowe ich właścicieli. Obok mieszkań zamożnych znajdują się chałupy ubogie, wyposażone tylko w najbardziej niezbędne sprzęty. Takie tło okazuje się być doskonałym do zaprezentowania codziennych wiejskich zajęć gospodarskich i polowych.

Na podstawie: http://mwmskansen.pl

DSC_0086.JPGDSC_0087.JPGDSC_0088.JPG

Po przekroczeniu bramy wkraczamy w inny świat. Drewniany mostek może tu stanowić łącznik naszego świata z tym, w którym zatrzymał się czas. Od razu otoczyła nas soczysta, letnia zieleń i chmara komarów. Na szczęście komary opuściły nas kiedy tylko odeszliśmy od akwenów wodnych :). Powitała nas kolorowa para:

DSC_0089.JPGDSC_0106.JPGDSC_0093.JPG

DSC_0090.JPGDSC_0091.JPG

DSC_0096.JPGDSC_0098.JPGDSC_0102.JPG

Trzeba przyznać, że zaczynało się bardzo obiecująco. Od razu pochwaliłam się po cichu za pomysł przyjazdu w to miejsce. Miałam cały czas w pamięci naszą ubiegłoroczną wizytę w Muzeum Wsi Kieleckiej. Niestety byliśmy tam w listopadzie i kwitnące wokół kwiatki można było sobie tylko wyobrazić. Tym razem było idealnie. Rozpasana dookoła zieleń skutecznie rozbudzała mój apetyt na zdjęcia 🙂

DSC_0132.JPGDSC_0133.JPG

Drewniany kościół z dzwonnicą były pierwszymi obiektami, które spotkaliśmy na szlaku. Niestety trwała ich renowacja i podziwiać można je było jedynie z dalszej odległości. Ruszyliśmy dalej. Nie muszę chyba pisać, że biegałam pomiędzy zagrodami i z lubością fotografowałam wszystko i z każdej strony. Pogoda dopisywała i dzięki temu mamy spory zbiór zdjęć chatek i pól na tle błękitnego nieba.

DSC_0134.JPGDSC_0138.JPG

DSC_0146.JPGDSC_0157.JPG

DSC_0161.JPGDSC_0165.JPGDSC_0173.JPG

DSC_0178.JPGDSC_0167.JPG

Napotkane przez nas kozy były wyjątkowo przyjazne i popisywały się przed nami niczym zwierzęta cyrkowe. Pozowały do zdjęć i turlały się w trawie. Jednak jedna z nich nie miała w pobliżu wody, o czym niezwłocznie zawiadomiliśmy obsługę muzeum.

Tymczasem zwiedzaliśmy dalej…

DSC_0187.JPGDSC_0184.JPGDSC_0194.JPG

DSC_0195.JPGDSC_0199.JPG

Wozy drabiniaste budzą we mnie sentymentalne wspomnienia z wakacji spędzanych na wsi, kiedy to jedną z największych dla mnie i moich kuzynów atrakcji była jazda na szczycie kopy siana zapakowanej na taki wóz. Do dzisiaj wspominam podrapane przez źdźbła trawy nogi, które były niezaprzeczalnym trofeum z akcji zwożenia siana.

Kogutowi wyścigowemu po prostu nie mogłam się oprzeć dla towarzystwa dołączam mu również perliczkę 🙂

DSC_0201.JPGDSC_0202.JPGDSC_0215.JPGDSC_0219.JPGDSC_0225.JPGDSC_0222.JPGDSC_0230.JPGDSC_0242.JPG

 

Piaszczyste, wiejskie drogi wysadzane wierzbami to obraz Mazowsza, który na zawsze zachowam w swoich wspomnieniach z dzieciństwa. Każde lato, które spędzałam z moją babcią u naszej rodziny na wsi, było dla mnie wspaniałym przeżyciem a obrazki z tamtych dni często towarzyszą mi w życiu. Błogi spokój i totalny brak problemów kilkuletniego dziecka często są dla mnie wspomnieniem, które odgania stres. Dzięki pobytowi w tym miejscu mogłam choć na chwilę zapomnieć o codziennej gonitwie. Dlatego chłonęłam jego atmosferę  jak sucha gąbka wodę.

Malwy… Uwielbiam je. Szczególnie w zestawieniu z resztą otoczenia były przepiękne.

DSC_0253.JPGDSC_0258.JPGDSC_0300.JPGDSC_0270.JPG

Czy nie wyglądają prześlicznie ?

Jeszcze chwilka, jeszcze jeden domek i oczom naszym ukazał się wiatrak. Uważam, że wiatraki są wspaniałe. Pięknie wyglądają w otoczeniu pól i złotych łanów zbóż. Ten mogliśmy również obejrzeć sobie od środka 🙂

DSC_0273.JPGDSC_0280.JPGDSC_0351.JPGDSC_0291.JPGDSC_0333.JPG

DSC_0339.JPGDSC_0341.JPG

DSC_0325.JPGDSC_0327.JPGDSC_0328.JPG

Po wspinaczce na wiatrak ruszyliśmy w dalszą drogę. Mijaliśmy kolejne zagrody i urocze chatki. Oczywiście ja jestem typowym mieszczuchem i mieszkania pod taką strzechą absolutnie sobie nie wyobrażam, ale pooglądać, to przecież już zupełnie inna bajka.

DSC_0346.JPGDSC_0358.JPGDSC_0361.JPGDSC_0392.JPG

DSC_0377.JPGDSC_0383.JPGDSC_0390.JPGDSC_0395.JPGDSC_0401.JPG

DSC_0397.JPG

Cały pobyt w skansenie cieszyłam się, że jest lato i można będzie przedstawić to piękne otoczenie. Jako bonus miałam również okazję uwiecznić pola w trakcie żniw 🙂

DSC_0427.JPG

DSC_0431.JPGDSC_0436.JPGDSC_0447.JPGDSC_0453.JPG

Strachy na wróble, na ostatnim zdjęciu, poza swoim „groźnym wyglądem” robiły oczywiście sporo hałasu 🙂

DSC_0451.JPGDSC_0459.JPGDSC_0463.JPGDSC_0456.JPGDSC_0473.JPG

DSC_0466.JPGDSC_0469.JPGDSC_0479.JPGDSC_0481.JPGDSC_0493.JPGDSC_0495.JPG

Muszę przyznać, że spacer po tych wiejskich dróżkach jest niesamowicie przyjemny i nie odczuwa się tam upływającego czasu. W pewnym momencie zorientowaliśmy się, że jeśli nieco nie przyspieszymy, to nie uda nam się zrealizować całego planu zwiedzania, jaki założyliśmy na dzień podróży :). Jednak po chwili napotkaliśmy śliczny niebieski domek i znowu sporo czasu zajęło mi obstrzelenie go z każdej strony :D.

Poza domkami, zagrodami, sprzętem rolniczym używanym w tych zagrodach, oraz zwierzętami, które już pokazałam na zdjęciach, w skansenie można również spotkać jego obsługę, odpowiednio ubraną w ludowe stroje. Napotkani przez nas pracownicy brali udział w żniwach 🙂

DSC_0513.JPGDSC_0516.JPG

DSC_0526.JPGDSC_0508.JPGDSC_0532.JPGDSC_0540.JPGDSC_0533.JPGDSC_0537.JPGDSC_0521.JPGDSC_0535.JPG

Niebawem okazało się, że nasza podróż w czasie dobiega końca, bo przygotowana dla zwiedzających trasa zatoczyła koło i znaleźliśmy się w miejscu, w którym już raz byliśmy. Na otarcie łez wypatrzyliśmy na swojej mapce, że pozostała nam jeszcze jedna atrakcja a mianowicie dwór. Natychmiast skierowaliśmy się w jego stronę. Niestety nie zwiedziliśmy dworu wewnątrz. Właściwie to nawet nie wiem, czy jest taka możliwość. My ze względu na szybko kurczący się czas poprzestaliśmy na oglądaniu go z zewnątrz. Przy dworze znajdowała się jeszcze powozownia a w niej…

DSC_0544.JPGDSC_0545.JPGDSC_0556.JPGDSC_0559.JPGDSC_0561.JPGDSC_0566.JPGDSC_0562.JPGDSC_0563.JPGDSC_0569.JPGDSC_0570.JPGDSC_0572.JPG

…karoce, powozy i sanie. Te sanie zrobiły na mnie największe wrażenie i oczywiście uruchomiły moją wyobraźnię…
…XVIII wiek, zima, okoliczne pola pokrywa bielusieńki śnieg, dźwięk dzwonków w oddali staje się coraz wyraźniejszy. Po chwili zza zakrętu wyłaniają się dwa kasztanowe konie zaprzężone w owe sanie. Na saniach roześmiane towarzystwo, widać, że dobrze się bawili podczas drogi. Przemknęli obok nas tak szybko, że wzbijali za sobą chmurę sypkiego śniegu, który szybko roztopił się na moim policzku… Jakież było moje zdziwienie i zarazem rozbawienie kiedy zorientowałam się, że wpakowałam się pod zraszacz, który przerwał moją projekcję :D.

Szkoda nam było opuszczać to miejsce szczególnie, że pogoda litościwie dopisywała. Jeszcze kilkadziesiąt metrów pośród zieleni, ostatnie zdjęcia i dotarliśmy do mostku, który przeprowadził nas z powrotem w teraźniejszość.

DSC_0581.JPGDSC_0582.JPGDSC_0588.JPGDSC_0589.JPG

Odwiedziny w Muzeum Wsi Mazowieckiej były zdecydowanie bardzo udane i szczerze polecam każdemu odwiedzenie tego miejsca. Pełni pozytywnych wrażeń, nieco zmęczeni wędrówką i trochę spragnieni, wsiedliśmy do samochodu, osuszyliśmy butelkę z zieloną herbatką i ruszyliśmy w dalszą drogę. Kolejny przystanek zaplanowaliśmy w Toruniu…

20 komentarzy

  • Kasia

    ach te wiatraki!! te nowoczesne w ogóle nie mają uroku, drewniane mają duszę. Z miłą chęcią bym się tam przejechała…

  • Ewa

    To nie jest tak bardzo daleko. Można wyskoczyć na jednodniową wycieczkę z warszawy 🙂

  • Widzę, że wycieczka była udana, pogoda w miarę dopisała i co najważniejsze jest sporo zdjęć. Też byłem w Sierpcu na zdjęciach, dwa lata temu. Widzę, że nic się nie zmieniło. Nic dziwnego, w skansenach czas biegnie wolniej, niekiedy wydaje się, że się całkowicie zatrzymał. Miałem dużo czasu na zdjęcia więc starczyło mi na kilka wpisów. Lubię takie miejsca, naładowują mnie pozytywną energią. Czekam na dalsze sprawozdania z podróży 🙂

  • Ewa

    Grzegorzu dziękuję za odwiedziny :). Na szczęście mam już trochę więcej czasu, więc kolejna relacja powinna się pojawić niebawem 🙂

  • piekne zdjecia Ewo 😀 tak mi sie spodobaly niektore ze je „ukradlam” – nie na publiczyny uzytek ale na moj wlasny – jesli nie masz nic przeciwko temu…

  • Bardzo bogato udokumentowana relacja z podróży i zwiedzania skansenu. Skansen prezentuje się znakomicie, lubię takie połączenie starych chałup i żywego inwentarza. Jeżeli będę kiedyś w okolicy na pewno odwiedzę. No i jeszcze świetna powozownia. Świetne zdjęcia, piękny post.
    Pozdrawiam

  • Ewa

    Gullviva oczywiście, że nie mam nic przeciwko 🙂

  • Ewa

    Wkraj dziękuję bardzo.

  • Kura, koza, gęś… i butelczyny pełne wina. Ach, wsi spokojna, wsi wesoła. Wreszcie coś dla mnie. Piękne miejsca.

  • Ola

    jednym słowem wakacje z deszczem przelotnym, ale w pięknych okolicznościach przyrody:))) a dla mieszczucha kontakt z przyrodą bezcenny:)

    życie & podróże
    gotowanie

  • Ewa

    Tofka, cieszę się, że spodobało Ci się w tym miejscu 🙂

  • Ewa

    Olu, żebyś wiedziała, że tego deszczu przelotnego było sporo :). A okoliczności przyrody były cudne 🙂

  • ..a to Polska właśnie! aż mi sie zatęskniło… Jak to sie mówi: „cudze chwalicie a swego nie znacie”. Bardzo chętnie bym taką wieś zwiedziła- pięknie tam! Ten niebieski domek, wiatrak i pejzaże z polami – cudo!:)
    Tez pamiętam, ze jezdziłam na takim wozie drabiniastym u mojej babci:)

  • Ewa

    Aga może podczas kolejnej wizyty w Polsce odwiedzisz 🙂

  • Te bielone zabarwione chaty urzekają swoją urodą. Bardzo mi się podoba Twoja relacja. Wzbudza nostalgię za minionym czasem, znanym z wlasnych przeżyc, lub starych filmow.

  • Ewa

    Ardiola u mnie tę nostalgię wzbudziło to miejsce 🙂

  • mtb

    pieknie tam. Eh. „do tych pagorkow lesnych, do tych lak zielonych…”

  • Ewa

    MTB dziękuję za odwiedziny :).

  • mtb

    to sama przyjemnosc 🙂

  • Ewa

    Mogę się tylko odwzajemnić tym samym, bo opowieść o Sydney powala 🙂

Dodaj komentarz