Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Lato 2012 VI – Sopockie Molo

W ubiegłym roku podczas pobytu w Gdyni nie wystarczyło nam czasu na wizytę w Sopocie. Obiecaliśmy sobie wtedy, że nadrobimy to w najbliższym możliwym terminie. Nie trudno się domyślić, że skoro już dotarliśmy do Gdyni na Skwer Kościuszki i nie lało nieprzerwanie, porwaliśmy się na wypad do Sopotu. To właśnie dlatego tak szybko zjadaliśmy gofry, o których była mowa w poprzednim wpisie :).

Ja zupełnie nie wiem jak to się działo, ale pogoda współpracowała z nami każdego dnia, dzięki czemu podczas pięciodniowego wyjazdu odwiedziliśmy bardzo dużo różnych miejsc. Teraz, z perspektywy czasu, zastanawiam się jak udało nam się upchnąć tyle atrakcji w tak krótkim czasie 🙂

DSC_0344.JPGDSC_0354.JPGDSC_0371.JPGDSC_0365.JPGDSC_0367.JPGDSC_0369.JPG

Niestety nie powitało nas oślepiające słońce i upał, który wyciska poty :). Pogoda, jak widać na zdjęciach, była ponura i cały czas groziła deszczem, ale staraliśmy się o tym w ogóle nie myśleć i nie zrażać się do spaceru. Czasu było niewiele i nie mogliśmy sobie pozwolić na zagłębienie się w mniej znane rejony Sopotu. Poszliśmy więc szlakiem czysto turystycznym kierując swe kroki w kierunku ulicy Bohaterów Monte Cassino – popularnie zwanej „Monciakiem”. Jak wiadomo, to najbardziej znana droga do molo.

DSC_0371.JPGDSC_0377.JPG

DSC_0398.JPGDSC_0400.JPGDSC_0395.JPG

DSC_0399.JPGDSC_0383.JPG

DSC_0384.JPGDSC_0401.JPG

Rzecz jasna ulica, którą spacerują nieprzebrane tłumy turystów, jest świetnym miejscem do usytuowania stoisk z pamiątkami. Nie mieliśmy zatem większych problemów z zakupem drobiazgów dla naszych bliskich.

DSC_0403.JPGDSC_0405.JPG

DSC_0408.JPGDSC_0417.JPGDSC_0409.JPG

Jak widać można tu również spotkać przeróżnych grajków ulicznych, którzy bardziej lub mniej 🙂 umilają chwile spędzone w tej okolicy. Co jakiś czas można się  natknąć na jakieś akcenty sztuki nowoczesnej, zwykle bardzo oblegane przez dzieci. Wykonanie zdjęcia, bez  hordy roześmianych dzieciaków było nie lada sztuką. A ja mam aż dwa :).

Oczywiście wypatrywaliśmy krzywego domku, który jest promowany jako sopocka atrakcja, której nie chcieliśmy przegapić. Głupio by było nie zamieścić na blogu choćby jednego zdjęcia, prawda? Uczciwie muszę stwierdzić, że bardzo słabo go widać i ciężko się dobrze ustawić do zdjęcia.

DSC_0421.JPGDSC_0423.JPG

Czasem warto również zadzierać głowę do góry, bo i tam można spotkać ciekawe ozdoby.

DSC_0427.JPGDSC_0430.JPGDSC_0431.JPG

Trochę szkoda, że zdjęcia linoskoczka nie są na tle błękitnego nieba, bo wyglądałby na nim zdecydowania lepiej :). Niestety na pogodę nad Bałtykiem nikt i nic nie ma wpływu. Trzeba ją przyjąć taką, jaka jest i cieszyć się każdą chwilą, w której nie pada deszcz:).

Tak sobie idąc i rozglądając się to tu, to tam, dotarliśmy do mola.

DSC_0437.JPGDSC_0447.JPGDSC_0463.JPG

DSC_0450.JPGDSC_0454.JPGDSC_0455.JPG

Sopockie Molo   im. Jana Pawła II  to najdłuższe molo nad Morzem Bałtyckim. Ma ono  około pół kilometra długości. Jest jedną z największych atrakcji Sopotu. 

Pierwszy pomost, który mierzył  31,5 metra został zbudowany w 1827 przez doktora Jerzego Haffnera. Do końca XIX molo wydłużone zostało do 150 m, a w 1910 do 315 m. Obecnie istniejące molo zostało zbudowane w 1928 r, w którym przebudowano również  Skwer Kuracyjny. Była to największa przebudowa w historii mola wykorzystano ku temu  obchody 25-lecie Sopotu oraz 100-lecie budowy pomostu. W latach 90. XX dobudowano żelbetową głowicę, ochraniającą pomost główny, a na początku XXI w. prowadzono prace konserwacyjne tegoż pomostu.

Początkowo obiekt spełniał funkcję lokalnej przystani a dopiero po pewnym czasie uzyskał funkcję rekreacyjną. Z mola podziwiać można widok na Grand Hotel, Port Gdański oraz Kępę Redłowską. W 2005 obszar mola został określony jako przystań morska „Molo”. W lipcu 2011 firma Hydrobudowa zakończyła budowę mariny przy molo, na końcu pomostu.

na podstawie Wikipedii.

 

Aby wejść na molo należy kupić bilet. Kolejka do kasy jest zazwyczaj długa, ale obsługa działa sprawnie i oczekiwani nie zajmuje szczególnie dużo czasu. Zdążyłam kupić włoskie lody, które pałaszowaliśmy już na pomoście :).

Osobiście niespecjalnie lubię spacery po wszelkiego rodzaju molach czy pomostach drewnianych. Jednak molo w Sopocie budzi u mnie najmniej strachu. Zdecydowanie bardziej stresuje mnie to w Kołobrzegu :). Być może świadomość otwartości morza w Kołobrzegu i wielokrotne oglądane tam sztormy tak mnie nastawiają. Tutaj woda była płaska jak stół co wpływało kojąco na mój układ nerwowy :).

DSC_0472.JPGDSC_0474.JPGDSC_0477.JPGDSC_0480.JPGDSC_0483.JPGDSC_0488.JPGDSC_0491.JPGDSC_0498.JPGDSC_0502.JPGDSC_0509.JPGDSC_0511.JPG

Jak zawsze z przyjemnością pooglądałam sobie Grand Hotel a moja wyobraźnia przeniosła mnie do początków XX w, więc przed oczyma miałam nie współczesnych turystów a kuracjuszy w strojach odpowiednich dla tamtych czasów. Większość z nich zapewne mieszkała w Grand Hotelu :).

Mieliśmy również okazję oglądania ćwiczeń łodzi ratunkowej.

DSC_0530.JPG

Spacer to nie jedyna atrakcja tego miejsca. Można również (oczywiście jeżeli ktoś jest na tyle odważny) zdecydować się na rejs łodziami motorowymi. Niektóre z nich miały tak potężne silniki, że żadna ludzka siła nie byłaby mnie w stanie skłonić do tego, by postawić nogę na ich pokładzie. Wyobrażam sobie tylko jaką szybkość mogłyby rozwinąć i jak wysoko podniósł by się jej dziób. Dla mnie byłoby to z całą pewnością zbyt ekstremalne przeżycie :D.

 

DSC_0563.JPGDSC_0571.JPG

Poza rejsami dla osób o silnych nerwach, z mola wypływają również stateczki, które odbywają rejsy w zdecydowanie spokojniejszy sposób 🙂

DSC_0541.JPGDSC_0547.JPG

Mieliśmy również okazję poprzyglądać się amatorom nowej wodnej rozrywki FlyBoard. Niestety nie mieliśmy okazji zobaczyć w akcji doświadczonego surfera, który urządziłby małe widowisko, ale za to wszyscy bardzo kibicowali śmiałkowi, który pierwszy raz próbował swych sił :). Muszę przyznać, że w tak zimny dzień nie chciałabym się tak kąpać w zimnej wodzie 🙂

DSC_0581.JPGDSC_0622.JPGDSC_0637.JPGDSC_0654.JPGDSC_0669.JPGDSC_0678.JPG

Ile można jednak stać i się przyglądać, zwłaszcza gdy nie jest najcieplej i chłodny wiatr zdaje się być coraz bardziej odczuwalny? Postanowiliśmy oderwać się od barierek i ruszyliśmy w stronę portu jachtowego.

DSC_0682.JPG

Stamtąd już nie jest daleko do samego końca mola.

DSC_0692.JPGDSC_0694.JPGDSC_0696.JPGDSC_0698.JPGDSC_0707.JPGDSC_0709.JPGDSC_0713.JPGDSC_0717.JPG

 W drodze powrotnej napotkaliśmy jeszcze „tresowane” ptaszyska :)…

DSC_0732.JPGDSC_0735.JPGDSC_0738.JPG

… które jadły w locie 🙂

Robiło się coraz zimniej i musieliśmy opuścić molo. Z przyjemnością pomyśleliśmy o ciepłym wnętrzu samochodu zaparkowanego niedaleko. Po drodze minęliśmy jeszcze kilka atrakcji. Trudno mi było oderwać się od kolorowego wózeczka z lizakami. Jakież one były obłędne 🙂

DSC_0756.JPGDSC_0759.JPGDSC_0760.JPG

DSC_0763.JPGDSC_0764.JPGDSC_0777.JPG

DSC_0765.JPGDSC_0779.JPG

 

8 komentarzy

  • Nad polskim morzem to ja nie byłam prawie 20 lat. Kurcze, dobrze, że chociaż mogę sobie popatrzeć 🙂

  • Ewa

    Cieszę się bardzo, że na coś się przydało 🙂

  • ależ Ty masz oko do robienia zdjęć! Niby takie tam uliczki, a tak pięknie wyglądają!:)
    Ten krzywy domek widziałam świeżo po zbudowaniu, jeszcze nie był otwarty i było to jesienią, jak na drzewach nie było liści, wiec lepiej było widać.
    Super ten linoskoczek!
    A ja bardzo lubię wszelkiego rodzaju mola:) Na tym w Kołobrzegu to bałam sie tylko za dziecka i zawsze nie patrzyłam w dół, pod deski. Teraz już na mnie to nie robi wrażenia:)

  • Ewa

    Dziękuję Thernity 🙂

  • Wesolych Swiat Tobie i calej rodzince
    zyczy Ataner i p.

  • Szampanskiej zabawy Sylwestrowej i szczesliwego Nowego 2013 Roku:)

  • Miałem okazję tą mocniejsza motorówką w lipcu sie przepłynąć… albo lepiej może nazwać, przejechać, gdyż wichrowała wszystkie myśli w głowie. Super odstresowanie szczególnie przy podbiciach na fali 🙂

  • Ewa

    No ja nie wiem czy bym się odważyła 🙂

Dodaj komentarz