Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Szwecja I – Podróż i Pierwsze Wrażenia

Już zimą zaplanowaliśmy podróż, którą odbyliśmy dopiero wczesną wiosną. Dzięki cudownym promocjom WizzAir za niecałe 290 zł polecieliśmy we trójkę do Szwecji i z powrotem. Wyprawa ta była możliwa dzięki uprzejmości Moniki i Darka oraz ich wspaniałych dzieci: Darii, Kuby i Oliwki, którzy zaoferowali nam gościnę. Jeszcze raz dziękujemy 🙂

Do Göteborga lecieliśmy z Portu Lotniczego Im. Chopina w Warszawie. 6 marca ok. godziny 16 wyruszyliśmy na lotnisko. Perspektywa lotu, jak już wiadomo, nie jest dla mnie przyjemna. Jednakże fakt, iż lot trwa zaledwie 1,20 h był całkiem pocieszający. Podróżowaliśmy jedynie z bagażem podręcznym, by do końca zachować względy ekonomiczne 🙂 Bardzo dobrym pomysłem okazało się zakupienie specjalnych toreb o wymiarach zgodnych z normami tanich przewoźników, bo nikt nie usiłował nam sprawdzać wymiarów bagaży w różowej kratce do ich pomiaru. Torby takie są już dobrze rozpoznawalne 😉 Wszystkie potrzebne rzeczy pięknie się zmieściły. Jedyny problem, w przypadku podróżowania z bagażem podręcznym, stanowią kosmetyki, ale i ten problem pokonaliśmy. Zabraliśmy tylko malutkie buteleczki (o pojemności nie przekraczającej 100ml), uznając, że jak coś nam będzie koniecznie potrzebne w większej ilości, to dokonamy zakupów na miejscu.

Zwykle oczekiwanie na odlot dłuży mi się niemiłosiernie. Tym razem czas upłynął mi w mgnieniu oka. Na pewno spory wpływ na to miało dokonanie odprawy on-line, co pozwoliło nam na przybycie na lotnisko nieco później, niż na dwie godziny przed odlotem. Do końca wydawało nam się nieprawdopodobne, że nasze bilety były tak tanie i cały czas byliśmy gotowi na nieoczekiwane dopłaty. Jednak ku naszemu zadowoleniu nic takiego się nie wydarzyło. Problemem mogło być zajmowanie miejsc w samolocie, bo nie było przypisanych miejsc. Jednak i tu bez najmniejszych problemów usiedliśmy obok siebie. I o dziwo, to nie mnie dopadły problemy z uszami podczas lądowania. Tym razem cierpiała młoda. Chyba dopiero teraz zrozumiała o czym mówiłam podczas każdego poprzedniego lotu.

Lot nie trwał długo a z racji późnej pory nie można było podziwiać widoków za oknami. Mogliśmy sobie jedynie pooglądać światełka oddalającej się Warszawy a później zbliżającego się Göteborga. Wylądowaliśmy bez najmniejszych problemów i zaraz po opuszczeniu samolotu opadły nam szczęki… ze zdumienia. Otóż lotnisko, na którym operuje WizzAir jest chyba lotniskiem ostatniej możliwej tu kategorii :D. Oczywiście nie ma co marzyć o autobusiku, nie wspominając nawet o rękawie. Idzie się po płycie do… blaszanego baraku. Niesamowita sprawa… Nie jestem wylatanym pasażerem ale takie coś widziałam pierwszy raz w życiu :). Od razu zatęskniłam za rodzimym Okęciem.

Po opuszczeniu lotniska czekała nas jeszcze kolejna podróż. Mieliśmy do pokonania drogę w przybliżeniu podobną do drogi z Warszawy do Łodzi. To niesamowite, że gdzie bym nie odwiedzała Moniki i Darka zawsze muszę przejechać tyle samo, z tym że do Łodzi było to zdecydowanie  mniej skomplikowanie 🙂

Na szczęście nasz gospodarz przyjechał po nas na lotnisko, wpakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Jadąc przez Göteborg mogliśmy sobie cokolwiek pooglądać, bo jak każde miasto był porządnie oświetlony, za to od momentu kiedy wjechaliśmy na autostradę mogliśmy już tylko patrzeć na drogę przed nami. Czasem w oddali, pod jakimś ciemnym lasem, majaczyły pojedyncze światełka w oknach. Droga jednak nie była monotonna, ponieważ przechodziliśmy szybki kurs wiedzy o Szwecji. Dowiedziałam się w końcu o co chodzi z tymi lampkami na oknach, które tak bardzo mi się podobają. W sumie wyjaśnienie jest tak logiczne, że aż dziwne 🙂 Jako że Szwecja to północny kraj, to latem obdarowuje swoich mieszkańców białymi nocami, za to zimą dni są tak ciemne, że łatwo o depresję :). Dlatego, by stworzyć sobie namiastkę jasnego dnia za oknem, Szwedzi obwieszają i obstawiają okna lampkami, świeczkami i czym tylko się da. Nasi gospodarze również mają odpowiednio wyposażone okna 🙂

DSC_0018.JPG

Po 1,5 h lotu i kolejnym 1,5 h jazdy samochodem dotarliśmy do celu naszej podróży. Ulricehamn to urocze miasteczko, ale o tym przekonaliśmy się dopiero następnego dnia :D. Tymczasem wiedzieliśmy tyle, ile powiedziała nam Wikipedia, że znajdujemy się w mieście oddalonym o 32 km od Borås i położonym nad jeziorem Åsunden, do którego wpada rzeka Ätran. Z opowiadań dowiedzieliśmy się również, że miasto uchodzi za bazę sportów zimowych zachodniej Szwecji i znajduje się tu siedem wyciągów, sześć stoków oraz 210 km trasy biegowej. Zatem bardzo ciekawe miejsce dla wielbicieli białego szaleństwa :).

DSC_0274.JPG

Pierwszego dnia naszym miejscowym przewodnikiem została starsza córka Moniki i Darka.  Z racji tego, że jej rodzice musieli wykonywać swoje zawodowe obowiązki, Daria dzielnie dotrzymywała nam towarzystwa przez calutki dzień.

Po śniadaniu obejrzeliśmy dokładniej okolicę, zapakowaliśmy się do samochodu i wyruszyliśmy w drogę.

DSC_0049.JPGDSC_0050.JPGDSC_0051.JPGDSC_0063.JPGDSC_0071.JPGDSC_0077.JPGDSC_0082.JPGDSC_0090.JPG

Zwiedzanie okolicy rozpoczęliśmy wizytą nad jeziorem. Niewątpliwie jest ono ogromną atrakcją letnich miesięcy.

DSC_0094.JPGDSC_0097.JPGDSC_0099.JPGDSC_0107.JPGDSC_0110.JPGDSC_0126.JPGDSC_0127.JPGDSC_0129.JPGDSC_0131.JPGDSC_0133.JPGDSC_0140.JPGDSC_0141.JPGDSC_0123.JPG

W miejscu, w którym zeszliśmy na brzeg jeziora znajduje się kemping Skottek, gdzie można wynająć domki na letni wypoczynek. Trzeba przyznać, że wyglądają dość malowniczo. Plaża jest bezpłatna, dlatego trudno się dziwić, że mieszkańcy miasta chętnie spędzają tu czas. Wielbicieli sportów wodnych pragnę poinformować, że można tu pływać różnymi sprzętami wodnymi, motorowymi również. Dlatego w naszych głowach pojawił się pomysł zataszczenia tu skutera. Zobaczymy czy uda się go zrealizować :).

DSC_0148.JPGDSC_0145.JPGDSC_0162.JPGDSC_0165.JPGDSC_0177.JPGDSC_0182.JPGDSC_0179.JPGDSC_0186.JPG

Nad brzegiem napotkaliśmy boisko do siatkówki, co wywołało błysk w oku mojej córki. Znalazło się też zaplecze gastronomiczne – w postaci budki z lodami 🙂 oraz plac zabaw, który jest uciechą nie tylko dla maluchów, ale jak również widać na załączonym obrazku „poważnych nastolatek”.

DSC_0170.JPG

DSC_0173.JPGDSC_0174.JPGDSC_0172.JPG

DSC_0176.JPGDSC_0181.JPG

Muszę przyznać, że przeciągi w tej okolicy są spore a marcowy wiatr, pomimo tego, że dosyć mocno grzało słońce, nie był zbyt przyjemny i nie pozwolił na długie spacerowanie brzegiem jeziora. Z przyjemnością schroniliśmy się we wnętrzu samochodu. Pojechaliśmy do centrum miasta na zakupy. Trzeba było zrobić zaopatrzenie na obiad 🙂 …

 

29 komentarzy

  • Ola

    Muszę przyznać, że ladnie zagospodarowany ten teren nad jeziorem-bez naszego wszechogarniającego śmietnika, do którego chyba w RP już się przyzwyczailiśmy…
    to dlatego w Ikei tyle zawsze swieczek, lampeczek itd:)

    ps. jak zaczniecie pływać po zalewie, mam nadzieję, że się spotkamy:)ja od zeszłej soboty zdążyłam się już od wodniactwa spiec na murzyna:)

    Life and travelling
    Cooking

  • Ewa

    Olu, bardzo bym chciała spotkać się z Wami osobiście. Niestety na razie obowiązki firmowe nie pozwoliły nam na wypoczynek. Długi weekend spędzaliśmy pracowicie :).
    To prawda porównując np z terenu w okół Zalewu tu był porządek i wszystko na miejscu, ale może dlatego, że nikogo nie było :D. A domki zdecydowanie lepszej jakości 🙂

  • Monika

    Musze powiedziec ze czysto tam jest zawsze nawet w srodku lata przy ogromnej ilosci opalajacych sie ludzi. Tym wlasnie sie rozni Szwecja od naszej kochanej Polski, oni porzadek na zewnatrz maja w genach czego nie mozna powiedziec o wnetrzach ich mieszkan. OKROPNE BRUDASY!!!

  • Ewa

    To w takim razie przyjemnie, że na zewnątrz dbają. Bo w sumie jak dla nas to otoczenie wody ważniejsze niż ich wnętrza domków zwłaszcza, że to Was odwiedzaliśmy a u Was wysprzątane zawsze 🙂

  • Ale mieliście świetną podróż 🙂
    Kocham Szwecję 🙂
    Pozdrawiam Ewo!
    O.

  • Ewa

    Obieżyświatko pracuję pilnie nad kolejnymi wpisami z tego wyjazdu :). Bardzo piękny jest Twój nowy blog 🙂

    Pozdrawiam również 🙂

  • Margarytko, dziękuję 🙂 Ocieram pot z czoła ;), sama wiesz, ile to wymaga czasu i cierpliwości.
    Co do Szwecji, to czekam na kolejne wpisy.
    To jest taki piękny kraj, chętnie go odwiedzam. Od dwóch lat uczę się pilnie szwedzkiego 🙂 Chciałabym tam kiedyś pobyć dłużej.
    Dobrego weekendu!
    O.

  • Ewa

    Niestety mieliśmy na poznanie Szwecji tylko 4 dni. Mamy nadzieję, że uda nam się tam jeszcze wrócić 🙂

  • Dobre i cztery dni 🙂 Może kiedyś uda Wam się nieco dłuższy pobyt.
    O.

  • Ewa

    Mam taką nadzieję, że się uda, bo sporo nam jeszcze do obejrzenia zostało 🙂

  • Pamiętam Szwecję od „strony” stolicy. Taką schludną, czystą, chwilami minimalistyczną. Twoja też jest śliczna. I tyle ciekawostek. Pozdrawiam.

  • Ewa

    Mażeno ostatniego dnia zwiedzaliśmy trochę Göteborg, więc będziesz mogła sobie porównać czy jest podobnie 🙂

  • Swietna wycieczka ! O tych lampeczkach pierwsze slysze i bardzo mi sie to podoba ! I oczywiscie podpisuje sie pod tym obydwoma rekami, bo brak slonca zle na mnie dziala! A o Szwecji mam bardzo dobre zdanie, chetnie bym sie tam na jakis czas pokrecila !

  • Ewa

    Agni myślę, że ja to jeszcze, ale Ty przyzwyczajona do greckiego słońca mogłabyś czuć lekki niedosyt. Oczywiście w zimę :). My byliśmy wiosną i nie było nam zbyt ciemno 🙂

  • Skandynawia jakoś nigdy mnie nie ciągnęła.. Jestem ciepłolubna 😉 Ale muszę przyznać, że ładne miejsca pokazałaś na zdjęciach 🙂

  • Ewa

    Asiu z to dopiero pierwszy wpis z naszego wyjazdu :). Jeszcze będą ładne miejsca :).

  • Kazdy inny kraj jest piekny na wakacjach. Jak sie zamieszka,to wszystko sie widzi inaczej i docenia sie uroki naszego kraju. Ale na tym polega tajemnica turystyki.
    Ja w Szwecji bylam na takiej luksusowej ofercie Stena Line, promem do Karlskrony, elegancki hotel, rozrywki na promie. Bardzo mile wspomnienie dla mojej corki, wowczas 11-letniej, jej pierwszy pobyt w hotelu klasy lux. Dla mnie zimny Baltyk, higieniczna, chlodna Szwecja, wszyscy mowili po angielsku i czulam sie jak w Anglii, tylko ruch byl normalny. A ja sie caly czas denerwowalam / 3 dni/, bo zostawilam wtedy nasz nowy samochod , odebrany z salonu miesiąc wczesniej, na parkingu niestrzezonym w Gdyni! Tutaj, u siebie mam duzo Szwedow i zawsze rozmawiamy o Abbie. Szwedzi bardzo tesknią za sloncem i cieplem i nic nie pomogą im biale noce.

  • Ewa

    Ardiola wyobrażam sobie Twoje obawy o ten nowiuteńki samochód :). Nam się w Szwecji podobało, choć bardzo wiało. Zawsze to kolejne doświadczenia podróżnicze 🙂

  • Zajrzalam jeszcze raz popatrzec na piekne zdjecia. Te domy z w „koronką” nad drzwiami bardzo ładne. Takie ażurki. Podobne widzialam w US w czarnych stanach Alabamie i Georgii, tylko wieksze, wygladaly jak z sidingu cale. Wydawalay sie takie biedne, a w srodku bardzo gustownie urzadzone. U nas w kraju to wszystko pod jeden standard.Takie nudne, tez i w moim polskim mieszkaniu :))
    A w zwiazku z samochodem, to wyjasnie, ze wtedy mielismy wykupiona wycieczkę z biura i trzeba bylo dojechac na okresloną godzine do portu w Gdyni. Chociaz tak dobrze oznakowana byla Gdynia, to ja i tak gdzies zabłądzilam i w ostatniej chwili przyjechalysmy do tego portu i nie mialam czasu znalezc odpowiedniego parkingu i zostawilam go przed biurem portowym.Pamietam, ze wtedy bylo tam pelno samochodow. Gdy wrocilysmy, musial to byc weekend, albo wczesnie rano,nie pamietam, bo tylko moj samochod stal, a bylo to w roku 2000 w lipcu. Takie inne czasy wtedy. Pozdrawiam.

  • Ewa

    Dobrze, że jednak stał na tym parkingu po Waszym powrocie 🙂

  • Bylas w Szwecji? milo 🙂 ja do Göteborg jade w ten weekend :)) a co do tych swieczeka w oknach to nie do konca prawda …. ale fajnie brzmiace tlumaczenie :)) Wiosna i lato njpiekniejsze sa na Österlen … jakby ci bylo kiedys po drodze, to zapraszam 🙂
    Ps bardzo fajny blog 🙂 gratuluje 🙂

  • Ewa

    Byłam :). Bardzo mi się podobało więc może jeszcze wrócimy. Bardzo dziękuję za odwiedziny na blogu :). W innym miejscu gdzie możemy się spotkać bywam ostatnio nie za często :), ale staram się i to nadrabiać 🙂

  • Są różne teorie na temat światełek w oknach. Jedne mówią o starej tradycji, kiedy domy były daleko od siebie i lampki w oknach wskazywały drogę, coś jak latarnie. Inne, podobnie ale bardziej jak dodatkowe nakrycie przy wigilijnym stole, oznaczają, że kogoś się oczekuje a promyk światła nie pozwala zbłądzić. Nam najbardziej prawdopodobne wydaje się sprawienie wrażenia dłuższego dnia, podobnie jak nie wieszanie firanek i zasłon w oknach, choć na ten temat też znalazłoby się kilka teorii 🙂
    Czy ktoś zna jedyne i słuszne powody wieszania światełek i nie wieszania firanek w krajach skandynawskich ?

  • Tak naprawde nikt nie wie dlaczego pala swiatla w oknach – nawet szwedzi nie wiedza – a my obcy, musimy im dorobic wytlumacznie i wymyslamy rozne wersje ktore nam pasuja;) a to po prostu co kraj to obyczaj i nie zawsze trzeba sie dosukiwac korzeni tego obyczaju -ktory na dokladke nie daje sie zminic 😉 :)) bo nawet jak te wszystkie lampety wiszace w oknach sa potepiane przez projektantow wnetrz to ludzie trzymaja sie tego obyczaju rekami i nogami 😉
    my w Pl mamy firanki, szwedzi lampki …
    A tradycja swiatla/swieczki adwentowe – te w oczekiwaniu palone – przyszla pod koniec 1800 z Niemiec – a tradycja sw Lucji przyjeli z Wloch i to wtedy sie mowi o tym ze lucja rozswietla ciemnosc – idzie do ludzi ze swiatlem ( tyle ze mozna roznie to „swiatlo” tlumaczyc – doslownie i religijnie:) )…
    A to ze przez palenie lampek w oknach – tak normalnie, dlatego ze przedluza sie dzien nigdy nie slyszalam – przez co nie chce napisac, ze to nie prawda, tylko dlatego ze nie slyszlam 🙂 moze i gdzies sie tak mowi :))
    Tak ze jesli komus pasuje takie tlumaczenie, ze przedluzaja sobie dzien, to ok – ladne tlumaczenie …ale to jak napisalam wyzej, to nie do konca prawda … bo i kto zna ta calkowita prawde ? 😉 :))

  • Ps: napislam blednie – Lucja jest wloska swieta ale korzenie obchodzenia tego swieta pochodza tez z Niemiec – jak wiele innych szwedzkich tradycji 🙂

  • Ewa

    Gullviva wielkie dzięki za wyjaśnienia. Kolejne ciekawe informacje teraz mamy 🙂

  • Nieważne, jaki jest powód tych lampek w oknach- mi się bardzo to podoba!
    A jeśli chodzi o lotnisko- w Poznaniu, jak lecę Wizzairem, to też po płycie się idzie do lotniska (które wygląda prawie jak hangar z zewnątrz, zresztą wewnątrz też:))

  • Hmm… mi również zwyczaj wieszania światełek w oknach się podoba a to, że nawet Szwedzi nie wiedzą po co to robią, podoba się jeszcze bardziej 🙂

  • Ewa

    Thernity do Poznania to jeszcze nie lataliśmy Wizzairem to i nie wiemy :D. A co do lampek to ja się zgadzam, że nie ważne z jakiego powodu i tak ładnie wyglądają 🙂

Dodaj komentarz