Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Szwecja VII – Ulricehamn i Okolice

Pierwszego dnia nie udało nam się poznać wszystkich godnych uwagi miejsc w Ulricehamn. Dlatego postanowiliśmy tam wrócić ponownie. Jednak zanim wyruszyliśmy do centrum, w planach mieliśmy krótką wycieczkę po najbliższej okolicy. Pierwszym miejscem, które mieliśmy na naszej liście było gospodarstwo, w którym można nabyć ziemniaki :). Wjechaliśmy na puste podwórko i zatrzymaliśmy samochód przed drzwiami stodoły. Worki z ziemniakami leniwie czekały na swoich nabywców. Na drzwiach znajdowała się skrzynka, cennik i kartka, na którą należało wpisywać swoje nazwisko, ilość zakupionych worków i pozostawioną kwotę. Z kartki wynikało, że Pan X zapłacił nieco mniej niż powinien. Od razu poinformowano nas, że Pan X na pewno ureguluje różnicę przy najbliższej okazji. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby tego typu zakupy były możliwe w naszym kraju. Jeśli takowe istnieje, to na pewno je odwiedzę. Nie twierdzę, że u nas wszyscy zabieraliby ziemniaki bez zapłaty, ale podejrzewam, że znalazło by się kilku amatorów skrzyneczki. Gospodarstwo było bardzo czyściutkie i ładnie utrzymane. Żadnych śmieci i niepotrzebnych rzeczy porozrzucanych po podwórku 🙂

DSC_0002.JPGDSC_0005.JPGDSC_0015.JPGDSC_0008.JPGDSC_0009.JPGDSC_0011.JPG

Po udanych zakupach postanowiliśmy odwiedzić Vegby – miejscowość, w której nasi gospodarze mieszkali zanim przenieśli się do Ulricehamn. Jest to niewielka miejscowość  nad jeziorem, więc latem raczej trudno się tam nudzić. Nad brzegiem jeziora była przestrzeń kulturalno-rozrywkowa :). Plac zabaw dla dzieci, dołki do mini golfa oraz mała knajpka, czyli  wszystko, co zapewnia wystarczające atrakcje podczas letniego wypoczynku nad wodą :). Niestety w tym czasie miejsce to nie tętniło życiem. Ośmieliłabym się nawet napisać, że zakłóciliśmy ciszę wymarłego miejsca. Oczywiście mieliśmy ze sobą specjalistkę od atrakcji dla dzieci, która nie zawahała się ani przez chwilę i natychmiast przystąpiła do inspekcji sprawdzając, czy po zimie sprzęty aby na pewno nadają się do użytku 🙂

DSC_0020.JPGDSC_0025.JPGDSC_0029.JPGDSC_0035.JPGDSC_0042.JPGDSC_0044.JPGDSC_0052.JPGDSC_0050.JPGDSC_0057.JPGDSC_0048.JPGDSC_0053.JPGDSC_0074.JPG

Wyglądało na to, że przed zbliżającym się sezonem wszystkie sprzęty były w najlepszej kondycji 🙂

Była wczesna wiosna, więc pogoda niestety nas nie rozpieszczała. Wiatr wiał mocno i nie pozwolił nam zbyt długo cieszyć się pobytem nad brzegiem jeziora. Musieliśmy ukryć się w samochodzie i wyruszyliśmy z powrotem do Ulricehamn.

Jak zapewne pamiętacie pierwszego dnia byliśmy nad jeziorem (nawet dwa razy) i na głównej ulicy, ale pozostało jeszcze kilka ciekawych miejsc. Przede wszystkim nasi gospodarze zaplanowali wypad do pizzerii. Pizza w połączeniu z kuchnią arabską… 🙂 to było na tyle ciekawe, że nie mogliśmy sobie odmówić wizyty w tym miejscu. Zanim jednak dotarliśmy na obiad odbyliśmy kolejną rundkę spacerową po mieście. Uliczki miasteczka są niezwykle urokliwe, dlatego kolejna wędrówka po Ulricehamn była bardzo owocna w zdjęcia 🙂

DSC_0082.JPGDSC_0092.JPGDSC_0093.JPGDSC_0096.JPGDSC_0102.JPGDSC_0104.JPGDSC_0105.JPGDSC_0129.JPGDSC_0110.JPGDSC_0119.JPGDSC_0118.JPGDSC_0097.JPGDSC_0112.JPGDSC_0113.JPGDSC_0114.JPG

Natknęliśmy się na kościół, który jak się okazało wykorzystywany jest przez wiernych rożnych wyznań. Oczywiście, jak w każdym mieście, nie zabrakło również siedziby miejskich władz:)

DSC_0123.JPGDSC_0125.JPG

Wiedzieliśmy już, że można tu spotkać śliczne wystawy sklepowe. Różnorodne ozdoby zachwycają :). Przed świętami, tradycyjnie w całej Szwecji, następuje wysyp czarownic :), ale było również sporo kurczaków 🙂 oraz cudne kieliszki do jajek (niestety były dosyć drogie).

DSC_0186.JPGDSC_0187.JPG

DSC_0190.JPGDSC_0191.JPGDSC_0192.JPGDSC_0194.JPGDSC_0188.JPGDSC_0185.JPG

Na chodnikach można było również spotkać sporo wiosennych kwiatów…

DSC_0170.JPGDSC_0172.JPGDSC_0173.JPGDSC_0176.JPGDSC_0174.JPGDSC_0178.JPG

Po spacerze poczuliśmy głód. Skierowaliśmy wiec swe kroki do wspomnianej już na wstępie arabskiej pizzerii. Oczywiście w ofercie znajdowały się tradycyjnie przyrządzone włoskie pizze, ale my udaliśmy się tu aby spróbować tych modyfikowanych, w wersji arabskiej. Pizza z kebabem i frytkami była szokującym ale bardzo smacznym daniem.

DSC_0131.JPG

DSC_0120.JPGDSC_0122.JPGDSC_0205.JPGDSC_0207.JPGDSC_0209.JPGDSC_0210.JPG

W cenę każdej pizzy wliczony był napój i sałatka. Muszę przyznać, że jedzenie było bardzo smaczne i wszyscy najedliśmy się tak, że kolacja przesunęła się na późny wieczór 🙂

Czas upływał we wspaniałej atmosferze, ale w końcu trzeba było wracać, bo trzeba było zawieźć Monikę do pracy.

DSC_0139.JPGDSC_0143.JPGDSC_0154.JPGDSC_0155.JPG

Gdy już odwieźliśmy nasza gospodynię na miejsce uznaliśmy, że szkoda czasu na siedzenie w domu. Jak wiadomo Ulricehamn uchodzi również za bazę sportów zimowych w zachodniej Szwecji. Znajduje się tu 7 wyciągów 6 stoków i 210 km tras biegowych.

Czy wyobrażacie sobie, że moglibyśmy tam nie pojechać ? Oczywiście, że nie. Dlatego możemy pokazać jak wyglądają wspomniane stoki narciarskie.

DSC_0212.JPGDSC_0216.JPGDSC_0217.JPGDSC_0218.JPGDSC_0220.JPGDSC_0221.JPGDSC_0226.JPGDSC_0234.JPGDSC_0238.JPGDSC_0240.JPGDSC_0243.JPGDSC_0245.JPGDSC_0247.JPGDSC_0249.JPGDSC_0251.JPGDSC_0252.JPGDSC_0255.JPGDSC_0258.JPGDSC_0265.JPGDSC_0268.JPG

Po wyczerpującym dniu wracaliśmy do domu zmęczeni…

 

11 komentarzy

  • Dzień pełen wrażeń, przy dzisiejszych upałach takie wspomnienia działają jak klimatyzacja.

  • Ewa

    To prawda przy 37 stopniowym upale zdjęcia zaśnieżonego stoku nieco ochładzają :). Wtedy kiedy my tam byliśmy śnieg był już sztuczny 🙂 i sezon się kończył.

  • Napiszę wprost, Ewo dlaczego u Ciebie jeszcze zima? Czemu nic nowego nie fotografujesz, przecież zdjęcia to nie tylko ciepłe kraje i inne zimne landy? Proponuję Ci mobilizację w tym temacie, mam nadzieję, że to tylko chwilowy przestój bo zapowiadało się ciekawie. Ładnie opisywałaś swoje wojaże z przyjemnością czytałem. Może zbyt dużo sobie obiecywałaś po blogowaniu, ale każdy musi przez te trudne chwile przejść. Nie chcę rozwlekać tego tematu, tu na blogu, więc proszę o odkopanie aparatu, naładowanie baterii i ruszenie… się z miejsca 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!
    Ps.
    I jeszcze jedno, dodawanie komentarzy na Twoim blogu, przypomina logowanie się do banku. Trzeba wypełnić wszystkie pola, jeśli się tego nie zrobi komentarz nie zostaje zatwierdzony.
    Teraz muszę w nowej karcie otworzyć własną stronę aby skopiować jej adres i wkleić w okienko. No i jeszcze ta weryfikacja obrazkowa to już przerost formy…
    Trzeba zrobić wszystko aby to uprościć na maxa 🙂

  • Ewa

    Grzegorzu przede wszystkim dziękuję za odwiedziny i komentarz :). W kwestii zdjęć mogę Cię uspokoić, że aparat nie wypoczywa :). Ostatnie kilka miesięcy mam bardzo prawowite (niestety poza blogiem) i nie miałam czasu wstawiać nowych opisów tak często jak chciałam. Dodam jeszcze, że to nie zima tylko wiosna 🙂 chociaż wygląda jak zima. Dzisiaj zakończy się wyprawa do Szwecji i zaraz po tym pojawi się już lato 2012 :). I tym razem, żadnych kurortów :).
    Jeśli chodzi o dodawanie komentarzy to w tej chwili testujemy możliwie najłatwiejsze dla człowieka a najtrudniejsze dla botów rozwiązanie. Wyłączenie zabezpieczeń obfituje w olbrzymie ilości spamów.

  • tej pizzy z frytkami bym nie zjadla …. gdzies kiedys „slyszalam” ze takie robia – nigdy nie probowalam … kombinacja bardzo specyficzna 😉 😀 😀 i to obecne zabezpieczenie przeciw „botowe” jest ok … bo faktycznie komentowac latwiej bez tych utrudnien ktore nie tylko dla botow ale i dla czlowiekac sa 😉 🙂

  • Ewa

    Gullviva ta pizza była zaskakująco smaczna. Sama nie mogłam uwierzyć :). W sumie cieszę się, że dałam się namówić na spróbowanie.
    Zabezpieczenia niestety są konieczne. Inaczej cały czas usuwałabym setki spamów. Staramy się, żeby było jak najłatwiej dodawać komentarze. Dlatego testujemy różne możliwości.
    Dzięki za odwiedziny. To dla mnie ogromna przyjemność, kiedy widzę, że ktoś w ogóle czyta te moje wytwory 🙂

  • Czyta, czyta, ale z publikacją komentarzy, to prawda. Ciekawe czy jeszcze ktoś podziela moje zdanie? Na blogerze nie ma spamu, więc się trochę dziwię,że macie z tym takie problemy na tej stronie? No nic, nie moja chałupa, nie moje meble 😉
    Mam nadzieję Ewo, że uczynisz tak, aby życie stało się bardziej proste :)Pozdrawiam serdecznie!

  • Ewa

    No niestety bez zabezpieczeń się nie dało. Staramy się, żeby były jak najmniej upierdliwe, ale nie każde dawały rezultat jakiego oczekiwaliśmy. Automaty pokonują teraz coraz bardziej skomplikowane zabezpieczenia i sieją spam gdzie się da 🙁

  • Hmm, blog bez spamu ? Chyba zazdroszczę…

  • Ja sie zgadzam ze Grzegorzem – na blogerze faktycznie nie ma ..albo jest tak nie wiele ze nie ma o czym mowiec – ja nie widzialam w kazdym razie a jestem tam juz lat pare 😉 naprawde masz tutaj takie z tym problemy? zreszta to obecne zabespieczenie jest ok … nie bardzo meczace, bywaja gorsze 🙂 ..

  • Ewa

    20% wszystkich komentarzy to spam dodany przez boty, którym udało się te zabezpieczenia pokonać. Nie trudno chyba sobie wyobrazić ile spamu wpadałoby gdyby nie te utrudnienia. Moderowanie tego co przesiąknie też wymaga poświecenia czasu i uwagi, bo nie sądzę, żeby chciało Wam się czytać te głupoty. Nie wiem czy bloger ma jakieś zabezpieczenia odgórne.

Dodaj komentarz