Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Warszawa – Łazienki Królewskie I – Park

Na wstępie zachęcam do zapoznania się ze stroną internetową Łazienek Królewskich, na której można poczytać o historii powstania parku i obiektów znajdujących się na jego terenie. Ja postaram się pokazać moje ulubione miejsca.

Łazienki Królewskie uwielbiam od zawsze. Kojarzą mi się z każdym niedzielnym obiadem u babci, kiedy to po posiłku wychodziliśmy całą rodziną na spacer, bo inaczej moglibyśmy chyba już tylko leżeć do samego wieczora. Łazienki były bardzo blisko, dosłownie uliczkę dalej od miejsca w którym mieszkała moja babcia. Te wędrówki stanowiły taki nasz niedzielny rytuał. Oczywiście, jako małe dziecko, wydawało mi się, że odbywam niesamowicie daleką wyprawę. Wraz z upływem czasu zrozumiałam jak blisko było do jednego z najpiękniejszych parków w Warszawie. Teraz babci już z nami nie ma ale pozostało wspomnienie o jej cudownych obiadach i rodzinnych niedzielach. Teraz mogę odwiedzać Łazienki dosłownie w każdej chwili, bo mieszkam właśnie tu, gdzie mieszkała moja babcia. Moje dziecko spędziło swoje dzieciństwo w Łazienkach. Wielokrotnie wracałyśmy do domu z przedszkola przechodząc przez park. Oczywiście nadrabiałyśmy trochę drogi, ale zawsze było warto. Kiedy Młoda podrosła i zaczęła chodzić do szkoły droga do domu (jeśli wybierałyśmy opcję pieszą) biegła przez Łazienki. Obecnie chodzi go gimnazjum. Jeżeli nie jedzie autobusem droga do domu prowadzi przez… Łazienki. Łatwo się domyśleć, że droga jej mamy wracającej z wywiadówek również wiedzie przez park. Niejednokrotnie spacer pomagał mi ochłonąć i dotrzeć do domu w stanie pozwalającym na merytoryczną rozmowę 😀

Mogę więc śmiało powiedzieć, że chcę Wam pokazać park, który jest mi bardzo, bardzo bliski…

DSC_0003.JPG

Zazwyczaj wchodzimy do parku od ulicy 29 Listopada. Zaraz za bramą napotykamy na pierwszy obiekt warty obejrzenia, jest to Pałac Myślewicki. Chyba każde znane mi dziecko biegało w koło tego budynku po wąziuteńkim chodniczku przylegającym do ścian pałacu.

DSC_0010.JPGDSC_0232.JPG

Oczywiście możliwe jest zwiedzanie wnętrz, w których zachowały się w większości oryginalne dekoracje malarskie. Na jego wystrój składają się również obrazy, rzeźby, meble i obiekty rzemiosła artystycznego pochodzące w większości z końca XVIII i początku XIX stulecia. Niestety nie mam zdjęć z wnętrza budynku, ale z zewnątrz prezentuje się również bardzo sympatycznie :). Przed pałacem znajduje się spory klomb obsadzany kolorowymi kwiatami. Cieszy oczy od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Wielokrotnie służył mi jako plan zdjęciowy do robienia makr kwiatuszków, pszczółek i innych owadów, ale o tym innym razem…

DSC_0237.JPGDSC_0244.JPGDSC_0017.JPG

Dla mnie nieodłączną częścią Łazienek jest również mostek na Agrykoli z pomnikiem Jana III Sobieskiego na koniu. Dlatego zazwyczaj będąc na spacerze wychodzę na chwilkę poza ogrodzenie parkowe, żeby z mostku popatrzeć sobie na Pałac na Wodzie. To chyba jedno z najbardziej znanych ujęć pałacu, które umieszczane jest niemal na każdej widokówce z Warszawy ukazującej Łazienki.

DSC_0018.JPG

Pomnik króla niestety bardzo często niszczony jest przez bezmyślnych wandali. Chyba już dawno nie udało mi się odwiedzić tego miejsca i mieć okazję zobaczyć Jana III Sobieskiego na koniu z mieczem w dłoni. Miecz jest ulubionym elementem „elementów” dewastujących go z niesamowitym uporem. Co zostanie królowi zwrócony i umieszczony na pomniku to znowu zostaje mu utrącony. Szkoda, bo zdecydowanie dostojniej prezentuje się z mieczem. Niestety i tym razem nie zobaczycie oręża na moich zdjęciach 🙁

DSC_0025.JPGDSC_0026.JPG

DSC_0027.JPG

DSC_0036.JPGDSC_0037.JPG

Jak już sobie pooglądam z mostku Pałac i króla, wracam z powrotem do parku. A tam co kawałek można się natknąć na rożne rzeźby. Jedne z nich po prostu sobie stoją inne trzymają latarenki. Można popływać po stawach czy zjeść lody :). Wśród zieleni w ciszy i spokoju można oderwać się od pędu dnia codziennego. Niektórzy sprawdzają nawet czas na zegarze słonecznym.

DSC_0050.JPGDSC_0053.JPGDSC_0062.JPG

DSC_0055.JPG

DSC_0066.JPGDSC_0134.JPGDSC_0085.JPGDSC_0087.JPG

Spacerując po parku możemy również podziwiać inne budynki znajdujące się w łazienkach: Pałac na Wodzie, Amfiteatr, Biały Domek, Starą i Nową Pomarańczarnię, Herbaciarnię czy Belweder. Wszystkie obiekty otoczone przepiękną parkową zielenią, pośród której pokonujemy drogę dzielącą poszczególne budowle.

DSC_0068.JPGDSC_0088 [800x600].jpgDSC_0148.JPG

DSC_0160.JPGDSC_0158.JPG

DSC_0163.JPGDSC_0165.JPGDSC_0090.JPG

DSC_0091.JPG

DSC_0171.JPGDSC_0172.JPGDSC_0176.JPGDSC_0179.JPGDSC_0186.JPGDSC_0194.JPG

DSC_0195.JPGDSC_0202.JPG

Od zawsze pamiętam meleksy poruszające się po Łazienkach. I tym razem oczywiście spotkaliśmy ten pojazd na parkowych alejkach 🙂

DSC_0209.JPGDSC_0215.JPGDSC_0226.JPG

DSC_0217.JPG

Wychodząc z parku nie sposób nie zwrócić uwagi na pomnik Piotra Wysockiego i tablicę umieszczoną na koszarach zajmowanych w listopadzie 1830 roku przez Podchorążych, którzy pod jego wodzą chwycili za broń rozpoczynając powstanie listopadowe.

DSC_0220.JPGDSC_0223.JPGDSC_0231.JPG

W tym miejscu przerywam opowieść o atrakcjach Łazienek, gdybym napisała wszystko wpis byłby niesamowicie długi.  Niebawem zaproszę Was na kolejne części spaceru po Łazienkach Królewskich 🙂

20 komentarzy

  • Piękne kadry, szczególnie te detali architektoniczych. Lubię takie ujęcia.

  • Miałam do Łazienek dalej niż TY, ale to miejsce mojego dzieciństwo, młodości i dnia dzisiejszego. Mam zdjęcie na lwach, chyba to Świątynia Diany /tak ja nazywałyśmy z siostrą/. W Palmiarni, Pomarańczarni i przed wieloma budowlami …
    Dewastacje to jakaś makabra, bo to ani sport ani rozrywka!
    Ostatnio udało mi się być w amfiteatrze na wodzie na spektaklu z Panią Celińską, wieczorny spektakl w kurtkach zrobił wrażenie. Dlatego Łazienki są Królewskie!

  • Ewa

    Wkraj mnie też się takie ujęcia bardzo podobają i bardzo mnie cieszy, że dobrze wyszły. Starałam się, bo mam wyjątkowy sentyment do tego miejsca 🙂

    Pozdrawiam M

  • Ewa

    Mażeno, ja też nie miałam blisko. W dzieciństwie mieszkałam na Jelonkach i na Marymoncie. Dlatego rodzice zabierali mnie na spacer do Łazienek zawsze jak byliśmy u babci. Gdy byłam starsza przyjeżdżałam już sama :). Kiedy moja córka była mała naturalnym miejsce do zabierania jej na spacery był ten park. Myślę, że wielu warszawiaków ma z nim związanych mnóstwo wspomnień :). W końcu jak piszesz to królewski park 😉

  • Czasami tak jest po tych szkolnych zebraniach, że trzeba ochłonąć, chociaż ja znam to jeszcze z drugiej strony. Piękne zdjęcia, park trochę mi znany, ale w Twoim wykonaniu wspaniały. Pozdrawiam:)

  • Ewa

    Zbyszku, ja myślę, że z Łazienkami jest tak jak z każdym innym znanym miejscem w innym mieście. Każda wycieczka szkolna czy każda wizyta w Krakowie zwykle nie obywa się bez odwiedzenia rynku. W Warszawie też kilka takich miejsc jest. Wielu osobom wydają się oklepane, ale mają swój urok. Na spacer po zebraniu wspaniałe miejsce :D. Dla nauczycieli myślę również :D. Poza tym ja tylko kawałek parku obleciałam robiąc zdjęcia. Jeszcze mi sporo zostało na wiosnę ;).

  • W stoicy to ja widziałam tylko starówkę i to przelotem. Może kiedyś – w sumie wypadałoby. A Ty jakieś greckie korzenie czy po prostu kochasz tamten rejon ziemi?
    Pozdrawiam!
    ———————————–
    Zapraszam:
    Para w kuchni.
    Na turystyczny szlak!

  • Ewa

    Witaj Tofko, jeszcze trochę z Warszawy na pewno umieszczę na blogu, bo jak nie ma czasu na wyjazdy to chociaż po własnym mieście z aparatem można się przejść. W Grecji byłam pierwszy raz w życiu, na wakacjach. Ponieważ fotografuję wszystko i wszędzie nałogowo, szkoda by mi było nie pokazać chociaż części zdjęć jakie zrobiliśmy na Korfu. Stąd grecka seria 🙂
    Pozdrawiam i zapraszam do odwiedzania. Ja do Ciebie też będę zaglądać z całą pewnością.

  • Maria z Pogórza Przemyskiego

    O, to Ty jesteś warszawianką z krwi i kości, i po takich historycznych miejscach biegasz. Przy uczących się dzieciach ważne jest, aby móc ochłonąć po emocjach wywiadówkowych, nienawidziłam ich, a już z nich wyrosłam na szczęście, serdeczności.

  • Ewa

    Marysiu dzisiaj pewnie też wracałabym z wywiadówki przez Łazienki jak najdłuższą drogą, żeby ochłonąć, ale choroba tym razem „wybawiła” mnie od tego obowiązku. Tylko się zastanawiam co lepsze wywiadówka czy gorączka :). Jeszcze kilka lat tych wywiadówek mi zostało. Już bliżej niż dalej :). Tak się złożyło, że mam akurat pod nosem to historyczne miejsce 🙂
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Czytając Twoje wspomnienia z dzieciństwa, które związane jest z Łazienkami, odżyły także i moje wspomnienia. Niestety, nie są one związane z Warszawą lecz z Łodzią i parkiem na „Zdrowiu” – taka dzielnica. Mam tam kuzyna, do którego jeździłem w wakacje i wspólnie odwiedzaliśmy jego babcię, która mieszkała w pobliżu tego wspaniałego parku. Nie czas w tej chwili abym snuł tu wspomnienia, ale doskonale rozumiem Twoje odczucia i sentyment związany z tym miejscem.
    Lubię czytać takie wpisy jak Twój, są inne niż te, które się w większości spotyka na blogach. Ładne zdjęcia Ewo 🙂 Pozdrawiam serdecznie:)

  • Ewa

    Grzegorzu, czasem trzeba napisać również o czymś co jest nam znane od zawsze. Ja wiem, że takich zdjęć na różnych blogach na pewno jest bardzo dużo. Wiele osób bywa w Łazienkach i wiele zapewne o nich pisze. Ja chciałam pokazać „moje Łazienki” i bardzo mnie cieszy, że wpis Ci się spodobał. Z Łodzią kojarzy mi się jakiś maleńki parczek dosłownie kila drzewek za blokiem, w którym mieszkał mój kuzyn. Chodziliśmy tam na spacer z jego psem. Nie wiem nawet gdzie to było, bo miałam wtedy może z 6 lat (musiałabym zapytać mamy o adres miejsca gdzie mieszkali). Ależ ja chciałam mieć takiego psa – czarnego cocker spaniela ;). O i w ten sposób odżyło kolejne wspomnienie 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Ewa

    Mieszkałam kiedyś rok w pobliżu Łazienek – a w zasadzie pomiędzy Łazienkami i malutkim w porównaniu z nimi parczkiem Morskie Oko i jakoś tak, nie wiem czemu, dużo częściej nogi prowadziły mnie do Morskiego Oka 🙂

    Po Łazienkach oprowadzałam kiedyś couchsurfera, który nie mógł uwierzyć, że miejsce to nazywa się „Royal Bathrooms” i strasznie go to śmieszyło :))))

  • Ewa

    Ewo, do Morskiego Oka mam ciut dalej, bo ja po drugiej stronie Łazienek mieszkam, ale Morskie Oko też wielokrotnie przeszłam wzdłuż i wszerz :).
    Przynajmniej miał dobry humor :). Pewnie same byśmy się uśmiały gdyby Łazienki Królewske byłyby w innym mieście lub kraju ;). Nazwa może wywoływać uśmiech nie da się ukryć 😀

  • Piekne zdjecia i bardzo fajny opis Lazienek 🙂

  • Ewa

    😀 Miałam takie specjalne zamówienie 😉

  • faktycznie. Ty byłaś tam chyba jeszcze latem lub pod koniec.

  • Ewa

    To prawda Jacku, byłam w pierwszy weekend września, dlatego nie udało mi się uchwycić tak pięknych kolorów jesieni jak u Ciebie 🙂

  • Witaj, pięknie pokazałaś Łazienki. Ja byłam tam tylko dwa razy, z przyjemnością pooglądałam je na Twoich zdjęciach. Chyba każdy ma takie miejsca, do których zawsze chętnie wraca i odkrywa je na nowo.
    Pozdrawiam.

  • Ewa

    Talibra witam. Cieszę się, że do mnie zajrzałaś. Zapraszam ponownie, będą jeszcze kolejne odcinki o Łazienkach 🙂
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz