Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Weekend Listopadowy I – Bałtów

Już od wakacji planowaliśmy wyjazd do Bałtowa. W sierpniu zostało tam uruchomione prehistoryczne oceanarium, które bardzo chcieliśmy zobaczyć. Niestety obowiązki służbowe nie pozwalały nam na wyjazd wczesną, ciepłą jesienią. Listopad przyniósł nam długi weekend, który udało nam się zorganizować tak abyśmy mogli wyjechać z Warszawy. Samą wyprawę poprzedziły przygotowania trasy i wybór miejsc na nocleg. W czwartek wieczorem wszystkie niezbędne rezerwacje były dokonane, mogliśmy się spakować i wyruszyć w piątek rano. Zapewniliśmy również opiekę naszemu zwierzakowi (z tego miejsca bardzo dziękujemy Ewie :D). Wyjazd zaplanowaliśmy na 7 rano, ale jak to bywa nastąpiło małe opóźnienie i wyruszyliśmy dopiero po godzinie 8.

Ustawiliśmy nawigację na Park Dinozaurów w Bałtowie i ruszyliśmy w drogę. Pogoda dopisywała, chociaż przez chwilę pojawiły się chmury i obawiałam się o naszą wycieczkę. Zachmurzenie jednak szybko ustąpiło i do Bałtowa dojechaliśmy w pełnym słońcu. Droga nie była szczególnie długa i uciążliwa. Co prawda planowaliśmy postój, podczas którego mieliśmy zjeść śniadanie, ale po drodze nie zauważyliśmy żadnego zachęcającego miejsca. W związku z tym śniadanie zjedliśmy dopiero w Bałtowie.

 DSC_0045.JPGDSC_0068.JPG

DSC_0001.JPGDSC_0047.JPG

Po małym posiłku byliśmy gotowi na wycieczkę po Parku. Jego otoczenie jest bardzo malownicze, położony jest pomiędzy wzniesieniami w dolince. Podejrzewam, że latem wzgórza te eksplodują zielenią, a obecnie prezentowały rożne odcienie pomarańczu i brązu. W pięknym słońcu, na tle błękitnego nieba wyglądało to wspaniale. Jesień również ma swoje dobre strony :), chociaż zdecydowanie jej złą stroną jest moim zdaniem to, że nieodwracalnie zapowiada zimę. Marznąć bardzo nie lubię ;). Na szczęście zima jeszcze do nas nie dotarła, więc mogliśmy się spokojnie cieszyć jesiennym słońcem i wspaniałym otoczeniem

DSC_0011.JPGDSC_0040.JPGDSC_0043.JPGDSC_0071.JPG

Przed muzeum stały w równym rządku żółciutkie autobusy szkolne. Wyglądały niezwykle malowniczo, nie zabrakło tez kolejki 🙂

 DSC_0003.JPGDSC_0014.JPGDSC_0010.JPG

Na początek wybraliśmy spacer pośród Dinozaurów. Kilka lat temu byliśmy już w jednym z takich parków w Zatorze, co opisałam już tutaj :). Park w Bałtowie, naszym zdaniem, wypada nieco słabiej w porównaniu do tego w Zatorze, jednak oferuje nie tylko możliwość zobaczenia rekonstrukcji dinozaurów, ale i kilka innych atrakcji. Wymienić można chociażby: zwierzyniec, spływ tratwami, park rozrywki, Cinema 5D – kino emocji, krainę koni, kolejkę rollercoaster, prehistoryczne oceanarium czy Szwajcarię bałtowską. Ostatnia jest niewątpliwie atrakcja zimową, gdyż jest nią stok narciarski z niezbędna infrastrukturą. Nie muszę chyba dodawać, że w weekend listopadowy stok narciarski nie tętnił jeszcze życiem. Z drugiej strony część pozostałych, typowo letnich atrakcji, już zapadła w sen zimowy :D.

Niestety nigdy nie jest tak, by udawało się wszystkie wycieczki odbyć latem. Nie mieliśmy więc okazji wzięcia udziału w spływie czy zabawy w parku rozrywki. Karuzele i inne urządzenia prawdopodobnie były już przygotowane do zimy i nie można było z nich korzystać. Zresztą ja bym się na pewno nie pisała na taką przejażdżkę. I tak było dosyć chłodno i nie wskazane było narażanie się na jeszcze większe podmuchy zimnego powietrza :D.

Wracając do dinozaurów z Zatoru, jest ich tam znacznie więcej i rozmieszone są na zdecydowanie większym i bardziej urozmaiconym terenie. Wiele z nich wydaje charakterystyczne odgłosy i ukrywa się pomiędzy drzewami Parku. W Bałtowie trasa, którą pokonywaliśmy bardziej przypominała ekspozycję muzealną, ukazującą faunę kolejnych okresów. Trudno jednak, żeby wszystkie parki były identyczne. Wtedy odwiedzanie kolejnych całkowicie mijałoby się z celem.

DSC_0032.JPG

 DSC_0020.JPGDSC_0022.JPG

Zacznijmy jednak od początku. Kupiliśmy bilety w kasie :), przekroczyliśmy bramę Parku i znaleźliśmy się w Bałtowie sprzed tysięcy lat. Tak naprawdę, to te tysiące lat wstecz przenieśliśmy się dopiero po chwili. Zaraz po przekroczeniu bramy za kasą wchodzimy na plac pełen budek z małą gastronomią oraz pamiątkami.

DSC_0025.JPGDSC_0348.JPGDSC_0026.JPG

DSC_0076.JPG

Punkty gastronomiczne niestety nie zachęcały ze względu na to, że zjeść można tylko przy stolikach ustawionych pod gołym niebem. Latem z całą pewnością to wspaniały pomysł, jednak w połowie listopada jedzenie na świeżym powietrzu nie przekonało nas do sprawdzenia jakości potraw oferowanych przez owe kuchnie. Należy jednak przyznać, że do naszych nosów dotarł bardzo kuszący zapach grillowanej kiełbaski.

DSC_0418.JPGDSC_0030.JPGDSC_0413.JPGDSC_0422.JPG

Nie daliśmy się jednak skusić i przekroczyliśmy drugą bramę. Za nią już znaleźliśmy się w innej epoce. Cała trasa podzielona jest na okresy prehistoryczne. Każdy z nich opisany jest na tablicy stojącej przy ścieżce, którą poruszają zwiedzający. Po lewej stronie płynie nawet mały strumyk, w którym kąpią się kaczki :).

 DSC_0083.JPGDSC_0088.JPGDSC_0094.JPGDSC_0096.JPG

DSC_0124.JPGDSC_0098.JPG

DSC_0106.JPGDSC_0103.JPG

DSC_0107.JPGDSC_0109.JPGDSC_0111.JPGDSC_0112.JPGDSC_0119.JPGDSC_0121.JPGDSC_0127.JPGDSC_0128.JPGDSC_0133.JPGDSC_0134.JPGDSC_0136.JPGDSC_0144.JPGDSC_0146.JPGDSC_0147.JPGDSC_0148.JPGDSC_0151.JPG

DSC_0157.JPGDSC_0159.JPGDSC_0161.JPG

Po obydwu stronach ścieżki możemy podziwiać rekonstrukcje gadów i innych zwierząt żyjących w danej epoce. Niektóre z dinozaurów miały prawdziwie imponujące rozmiary. Dosłownie końca nie było widać…

DSC_0166.JPGDSC_0170.JPGDSC_0173.JPGDSC_0212.JPGDSC_0181.JPGDSC_0283.JPG

DSC_0184.JPGDSC_0187.JPGDSC_0197.JPG

DSC_0188.JPGDSC_0201.JPG

Można podziwiać również grupy zwierząt przedstawiające np sceny polowań. Niektóre z nich chowają się za krzakami czy drzewami sprawiając wrażenie, że zagubiły się tu wieki temu.

Świetnie bawiłam się robiąc zdjęcia kolejnym i kolejnym olbrzymom.

DSC_0215.JPGDSC_0217.JPGDSC_0221.JPGDSC_0236.JPGDSC_0225.JPGDSC_0227.JPGDSC_0244.JPGDSC_0249.JPGDSC_0291.JPGDSC_0252.JPG

DSC_0263.JPGDSC_0276.JPG

Trochę szkoda, że niewiele z dinozaurów ustawionych jest pomiędzy drzewami, tak by zwiedzający mieli wrażenie, że rzeczywiście wkraczają na ich terytorium. Właśnie z tego powodu Park w Zatorze wydawał się nam bardziej autentyczny, a gady wychodzące zza krzaków czy wysokich traw sprawiały wrażenie autentycznych.

 DSC_0278.JPGDSC_0302.JPGDSC_0308.JPGDSC_0313.JPG

Na końcu trasy znajduje się maleńkie muzeum, w którym można obejrzeć przeróżne minerały, narzędzia i skamieliny.

 DSC_0325.JPGDSC_0328.JPG

DSC_0329.JPGDSC_0332.JPG

DSC_0333.JPGDSC_0335.JPGDSC_0337.JPGDSC_0338.JPG

DSC_0342.JPGDSC_0349.JPG

DSC_0355.JPGDSC_0357.JPG

Kiedy przeszliśmy całą trasę natknęliśmy się na plac zabaw. Sporo dzieci z niego korzystało. Widać, że dla młodych turystów nie tylko dinozaury są ciekawą rozrywką, ale możliwość zabawy w piaskownicach, wspinania się po linach czy huśtania jest równie ważna jeśli nie ważniejsza :D. Na dzieci czekają również bujane samochodziki i zwierzątka, które należy karmić pieniążkami :D, co zawsze niezmiernie cieszy wszystkich rodziców :D.

 DSC_0359.JPGDSC_0366.JPGDSC_0379.JPGDSC_0380.JPGDSC_0383.JPGDSC_0384.JPGDSC_0414.JPGDSC_0415.JPG

Po dość dokładnym zbadaniu placu zabaw udaliśmy się po pamiątki. Tradycyjnie poszukiwaliśmy magnesów na lodówki. Nie było zbyt wielkiego wyboru, ale udało nam się zdobyć takie, które ozdobią lodówki naszych rodziców i naszą 🙂

DSC_0423.JPGDSC_0424.JPG

Kolejnym punktem było prehistoryczne oceanarium. Właściwie to dla tego oceanarium przyjechaliśmy do Bałtowa. Znajduje się ono w namiocie o kształcie kopuły. Po zakupieniu biletów w kasie zostaliśmy wyposażeni w okularki 3D i udaliśmy się wgłąb korytarza by podziwiać ekspozycje. W pierwszej sali oczom naszym ukazał się ekran. Sprawiał wrażenie olbrzymiego akwarium a dzięki okularom 3D zobaczyliśmy trójwymiarowe, prehistoryczne zwierzęta żyjące pod wodą. Są one naturalnych rozmiarów i muszę przyznać, że rzeczywiście robi to spore wrażenie. Niestety ekranów jest tylko kilka i kiedy ma się ochotę oglądać więcej i więcej to okazuje się, że trasa się już kończy :). Niemniej jednak jest to atrakcja godna polecania, bo w sumie trudno mieć w domu aż tak wielki telewizor 3D, żeby sobie takie cuda samemu pooglądać. Czas jaki można spędzić w namiocie nie jest limitowany, ale zwierzaki prezentują się w sekwencjach, które się powtarzają, wiec trudno wielokrotnie oglądać to samo 🙂 Największe wrażenie robi ostatnia sala, w której podwieszony na suficie ekran sprawia wrażenie okna podwodnej stacji, przez które widać delikatnie falujące lustro wielkiej wody i przepływającego co chwilę wielkiego rekina. W finale rekin próbuje dobrać się do konserwy i skosztować obserwatorów… gdyby tylko było to w 5D 🙂

DSC_0042.JPGDSC_0623.JPGDSC_0013.JPG

Po opuszczeniu oceanarium skierowaliśmy się w stronę kolejnych atrakcji. Spacerując po ścieżce dinozaurów dotarliśmy do Krainy Koni. Nie doszliśmy jednak do samego końca tej części bo utknęliśmy przy padoku, na którym pasła się klacz ze źrebaczkiem. Maluch śmiesznie skubał trawkę niezdarnie rozsuwając swoje nóżki a za chwile już brykał niczym Tygrysek z Kubusia Puchatka wyskakując w górę tak, że wszystkie cztery kopytka miał w powietrzu. Był niesamowicie pocieszny. Podczas jego harców spod kopytek niekiedy nieźle się kurzyło :).

 DSC_0431.JPGDSC_0432.JPG

DSC_0446.JPGDSC_0442.JPG

DSC_0447.JPGDSC_0464.JPGDSC_0469.JPGDSC_0160.JPGDSC_0479.JPGDSC_0489.JPGDSC_0496.JPGDSC_0497.JPGDSC_0498.JPGDSC_0549.JPG

DSC_0568.JPGDSC_0600.JPG

httpv://youtu.be/hYDrRIjFODk

Niestety nie mamy już lata i mimo, że świeciło słońce, to jednak było chłodno i musieliśmy się ewakuować do ciepłego samochodu i wyruszyliśmy w stronę Ćmielowa do Żywego Muzeum Porcelany…

18 komentarzy

  • … końca nie widać… , bardzo mnie to stwierdzenie ubawiło.

  • Całkiem ciekawe miejsce, nawet dla dorosłych, nie koniecznie poważnie nastawionych.
    Żywe Muzeum Porcelany.. hmm chyba coś takiego widziałam w Bolesławcu.
    Fajna relacja, śliczne zdjęcia, mój syn kolekcję dinozaurów już dawno spakował, ale co tam…

  • Ewa

    Wkraj no a czy niezgodne z prawdą to stwierdzenie :)? No nijak mi się całego dinka nie udało ująć w kadrze 😀

  • Ewa

    Mażeno rzeczywiście było całkiem przyjemnie. Ubawiliśmy się nieźle szczególnie, że u tego z czerwonym opancerzonym ogonem pomyliłam rzeczony ogon z głową. Ależ było śmiechu. Pogoda śliczna, słoneczko pięknie świeciło, chwilami nawet za bardzo, bo przeszkadzało przy niektórych ujęciach :D. Mogło by być ciut cieplej, ale i tak trudno narzekać, w końcu to połowa listopada 😀

  • Długi weekend był piękny, wycieczka się udała wspaniale. Co tam dinozaury, ale te autobusy, brzozy i źrebak, rewelacja:) Pozdrawiam gorąco

  • Ewa

    To prawda wycieczka była bardzo udana 🙂

  • Bardzo ładne, ciekawe miejsce, pogoda fotograficzna sie trafila wycieczka widac udana 🙂

  • Ola

    ale się najechaliscie chyba trochę!:)

    Muszę przyznać, że choć I cz. Parku Jurajskiego lubię do dzis oglądać, to chyba jednak nie jestem przekonana co do takich obiektów:))) Dlatego poprzestanę na obejrzeniu fajnych fotek:)

  • Ewa

    Wildrose pogoda była rzeczywiście bardzo fotograficzna tego dnia 🙂

  • Ewa

    Olu, nie tak daleko jakieś 200 km :), ale mieliśmy jeszcze inne miejsca do odwiedzenia w planach 🙂

  • Witaj Margarytko,
    mysle, ze jednak najwieksza frajde w takich parkach maja dzieci. Szkoda,ze kiedy moj syn dorastal nie bylo takich obiektow w Polsce. Do oceanarium sama chetnie bym poszla w 3D musialo robic wrazenie, nie balas sie tych oceanicznych potworow?!
    Czekam na relacje z muzeum porcelany, pozdrawiam serdecznie:)

  • Ewa

    Witaj Ataner, to prawda, że największa atrakcja dla dzieci, ale i ja dobrze się bawiłam robiąc zdjęcia tym eksponatom :D. Z muzeum porcelany będzie relacja oczywiście tyle, że niewiele zdjęć będzie 😀

  • witam,
    juz po raz kolejny do ciebie trafilam, teraz juz zapisze adres. A ja w Polsce mieszkam kolo Bałtowa i bardzo mi miło widziec taki wspanialy opis. Moje miasto to duzy osrodek przemyslowy i teraz sie smiejemy, ze mieszkamy kolo Baltowa. Zaraz napisze do moich znajomych ze stowarzyszenia gminy Baltow, z informacja, ze tak pieknie to opisalas i takie atrakcyjne zdjecia zamiescilas. To wspaniala reklama dla osrodka.
    Pozdrawiam

  • Ewa

    Ardiola, bardzo się cieszę, że znowu do mnie trafiłaś mimo, że nie miałaś zapisanego adresu. Ja u Ciebie pomalutku przekopuję się przez archiwum, niestety mam ciągły deficyt czasu i muszę porcjami :D. Okolica Bałtowa prześliczna, Park Jurajski z pewnością bardzo przyciąga, szczególnie dla dzieci. Dodatkowe atrakcje jak konie i wyciągi to już doceni każdy, nawet dorosły, który nie gustuje w dinozaurach :D. Do tego dopisała nam pogoda więc zdjęcia naprawdę łatwo się robiło 🙂

    Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że będziesz mnie tu odwiedzać 🙂

  • Udostępnilam ten post na FB. Jak znajdziesz, to bedziesz wiedziala dokladnie, kim ja jestem :))

  • lola

    Na czas wycieczki do powiatu ostrowieckiego polecam również gorąco wizytę w muzeum archeologicznym Krzemionki (trasa między Bałtowem a Ostrowcem Świętokrzyskim). To najstarsze w Europie kopalnie krzemienia pasiastego- podziemne trasy, gdzie można się poczuć jak neolityczny górnik, a już niedługo także nowoczesne muzeum na powierzchni.

  • Ewa

    Ardiola miło mi, ze udostępniłaś post na FB. Bardzo się cieszę, że zechciałaś mój post pokazać swoim znajomym :). Niestety ja Cię raczej nie znajdę, bo udostępnianie z bloga jest całkowicie anonimowe. Chyba, że wejdziesz na moją stronę na FB http://www.facebook.com/pages/Calimera/156054197754145 i zostaniesz jej fanem :). Widzę tylko udostępnianie przez stronę FB jako jej administrator :).

  • Ewa

    Lola niestety nie na wszystko wystarczyło nam czasu, bo jak wiadomo jesienne dni są znacznie krótsze niż letnie. Dziękuję za cenna wskazówkę, postaram się koniecznie to „zaniedbanie” naprawić przy kolejnej wizycie w tamtych rejonach 🙂

Dodaj komentarz