Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Weekend Listopadowy II – Ćmielów i Dwikozy

Opuściliśmy Park Dinozaurów w Bałtowie i skierowaliśmy się w stronę Ćmielowa gdzie mieści się Żywe Muzeum Porcelany. Bez problemów i błądzenia dotarliśmy na miejsce.

Na terenie fabryki znajduje się parking. Zaparkowaliśmy samochód i jeszcze chwilę chcieliśmy się rozejrzeć po okolicy, ale zawołała nas Pani przewodniczka informując, że właśnie jest godzina, o której można wejść do Muzeum i jeśli nie chcemy czekać na następną okazję to powinniśmy się pośpieszyć. W obliczu konieczności oczekiwania przez kolejną godzinę zagęściliśmy nieco nasze ruchy i już po chwili kupowaliśmy bilety upoważniające do zwiedzania i robienia zdjęć. Niestety jak się później okazało zdjęć robionych na terenie fabryki nie można nigdzie publikować, dlatego niestety foto-relacji ze zwiedzania nie będzie 🙁.

DSC_0638.JPGDSC_0696.JPG

Będzie jednak relacja opisowa 🙂

Na początku Pani przewodniczka opowiadała trochę o krzemieniach, które aczkolwiek nie są wykorzystywane w fabryce, stanowią jednak bogactwo i dumę ziemi świętokrzyskiej. Później oczom naszym ukazał się wielki piec do wypalania porcelany. Na zewnątrz, w koło tego pieca, usytuowane są paleniska. Sporo węgla potrzeba aby napalić w takim piecu tak, by osiągnął temperaturę odpowiednią do wypalania porcelany. Nagrzewanie to trwa trzy doby. Oczywiście przed rozpaleniem wszystkie wyroby, które mają być wypalone są w nim umieszczane 🙂.

Aby poznać dokładnie szczegóły produkcji i wypalania porcelany zwiedzający zapraszani są do salki kinowej, która jest przygotowana wewnątrz pieca, na najniższym jego poziomie. Oglądają 10cio minutowy film z serii „Polak potrafi”, z którego dowiadują się w jaki sposób powstają porcelanowe cudeńka. Okazuje się, że ostatecznie tylko kilka procent porcelanowych wytworów nadaje się do użytku i sprzedaży. Przeważająca część ulega zniszczeniu podczas kolejnych wypaleń.

Pierwszym etapem produkcji wyrobów porcelanowych jest rozdrabnianie i oczyszczenie surowców, z których sporządzana jest masa porcelanowa. Z masy tej formowane są ręcznie lub odlewane w formach gipsowych figurki czy fragmenty zastawy. Po uformowaniu przedmioty te trafiają po raz pierwszy do pieca, w którym panuje temperatura 920-980 st. C. Po tym wypalaniu masa nie rozpuszcza się już w wodzie, ale nadal ją przepuszcza i jest bardzo delikatna, krucha. Bardzo łatwo o jej uszkodzenie podczas wygładzania powierzchni. Kolejnym etapem jest zanurzenie przedmiotów w kąpieli z zawiesiny szkliwa w wodzie, po czym po raz kolejny trafiają do pieca. Tym razem temperatura jest wyższa: 1350-1460 st. C dla twardej porcelany i 1280-1320 st. C dla miękkiej porcelany. Podczas tego wypalania szkliwo się topi i po ostudzeniu nadaje wyrobom połysk i gładkość.

Niektóre wyroby są zdobione po wypaleniu. Wówczas porcelana wypalana jest po raz trzeci, ale w niższej temperaturze ok. 850 st. C.

Ciekawostką jest, że piec zarówno nagrzewa się jak i stygnie 3 doby, w zawiązku z czym rozpalany jest mniej więcej raz na 7 dni.

Podczas każdego z etapów zdarza się sporo uszkodzeń. Dlatego właśnie tak niewielki procent każdej partii to produkty pełnowartościowe. Właśnie ten olbrzymi odsetek strat powoduje, że wyroby porcelanowe są bardzo drogie.

Przekonaliśmy się o tym odwiedzając fabryczny sklepik, ale o tym za chwilkę…

Zakończyliśmy oglądanie filmu i przeszliśmy do stołów, przy których przewodniczka pokazywała kolejne etapy wytwarzania wyrobów porcelanowych, tym razem na prawdziwych figurkach czy filiżankach. Mogliśmy zobaczyć formy, w których odlewane są poszczególne wyroby. Pokazała nam jak wygląda porcelana na kolejnych etapach jej produkcji. Widzieliśmy jakie rodzaje uszkodzeń powstają przy kolejnych wypałach. Rzeczywiście odpadów jest znacznie więcej niż pełnowartościowych wyrobów.

Następnie obejrzeliśmy wystawę obrazów malowanych na porcelanie. Obrazy te przedstawiały małpy oraz symbole powiązane z danym krajem. Małpa reprezentująca Polskę prezentowała słynny „gest Kozakiewicza” :D.

Gdy zakończyliśmy zwiedzanie części muzealnej, przeszliśmy do przyfabrycznego sklepiku, w którym można było zakupić porcelanowe figurki, wazony czy serwisy. Ceny były jednak powalające. Niektóre rzeczy kosztowały nawet kilka czy kilkanaście tysięcy złotych. Są to dzieła sztuki kupowane przede wszystkim przez kolekcjonerów.

Na szczęście można było również kupić niedrogie kubeczki z pamiątkowym napisem. Nabyliśmy 3 na prezenty dla rodziny. Każdy z kubeczków przepuszcza światło. Jest to cecha wyrobów porcelanowych i po tym najłatwiej rozpoznać prawdziwą porcelanę, że każdy przedmiot podświetlony światłem, np. z lampki, przepuszcza to światło.

Poza kubeczkami kupiliśmy jeszcze figurkę „egipskiego” Psa.

Wielka szkoda, że nie mogę tu pokazać zdjęć pieca, palenisk. Mam ich sporo z jego wnętrza, jak również figurek i filiżanek na rożnych etapach ich powstawania. Niestety zdjęcia można robić wyłącznie na własny użytek i nie można ich publikować, dlatego mogę pokazać tylko zakupione przez nas porcelanki, którym zdjęcia zrobiłam we własnym domu 🙂

DSC_0019.JPGDSC_0023.JPG

DSC_0017.JPG

Gdy wyszliśmy z fabryki było już ciemno, więc jakiekolwiek dalsze zwiedzanie nie miało już sensu. Postanowiliśmy pojechać do Dworu Dwikozy, w Dwikozach właśnie :D, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Pomimo, że na zdjęciach hotel wyglądał rewelacyjnie, nauczeni już doświadczeniami z Poznania postanowiliśmy sprawdzić czy rzeczywiście wszystko jest OK. W razie czego mieliśmy jeszcze zapas czasu aby poszukać innego noclegu w Sandomierzu.

Gdy dotarliśmy na miejcie okazało się, że hotel jest bardzo ładny i zadbany, zdjęcia nie kłamały i spokojnie można w nim się zatrzymać. Pokój, który wynajęliśmy był pokojem dwuosobowym z dostawką dla trzeciej osoby. Trzecie łóżko było pełnowymiarowe takie samo jak dwa pozostałe, dlatego Młoda nie była pokrzywdzona. Miejsca w pokoju było naprawdę sporo i mieściliśmy się tam we troje bez problemu.

DSC_0697.JPGDSC_0698.JPG

DSC_0707.JPG

DSC_0709.JPGDSC_0710.JPG

Po zainstalowaniu się w pokoju i odświeżeniu po całym dniu, zaczęliśmy się zastawiać gdzie udać się na obiad. Mieliśmy do wyboru wyjazd do pobliskiego Sandomierza, jakieś 7 km, lub zejście na dół do hotelowej restauracji. Po chwili namysłu wybraliśmy jednak restaurację w hotelu. Był to bardzo dobry wybór. Zjedliśmy smaczny obiad i postanowiliśmy wrócić do restauracji na kolację. Nie muszę chyba już pisać, że również kolacja była bardzo smaczna a nocleg bardzo wygodny. Z czystym sumieniem mogę polecić ten hotel wszystkim wybierającym się w okolice Sandomierza.

DSC_0004 (2).JPGDSC_0002 (2).JPGDSC_0012 (2).JPG

Rano zjedliśmy śniadanie ( wliczone w cenę pobytu 🙂 ).

DSC_0014 (2).JPGDSC_0016 (2).JPG

DSC_0017 (2).JPGDSC_0021 (2).JPG

Zrobiłam jeszcze na pożegnanie zdjęcia hotelu z zewnątrz, bo poprzedniego dnia było już za ciemno, i wyruszyliśmy na zwiedzanie Sandomierza…

DSC_0028.JPGDSC_0030.JPG

DSC_0039.JPGDSC_0041.JPG

26 komentarzy

  • Świetna wycieczka. Muzeum porcelany sama bym chętnie zwiedziała.
    A tak na marginesie: kocham kubki i filiżanki(niekoniecznie porcelanowe ;))
    Pozdrawiam Margarytko.
    O.
    Ps. Zdjęcie klatki schodowej przypadło mi szczególnie, mam słabość do schodów 😉

  • Ewa

    Witaj Obiezy_swiatko. Ja też uwielbiam kubki, ale tym razem sobie już nie kupiłam, bo i tak szafka mi się od nich nie domyka :). Mówisz, że schody Ci się podobają :D, no to dobrze, że zamieściłam 🙂
    Pozdrawiam serdecznie
    M

  • Tak to bywa, że albo nie można robić zdjęć w muzeach, albo nie można ich publikować. Miejsce sądząc z opisu ciekawe i warte zobaczenia, z propozycji hotelowej być może skorzystam. Ciekawy teren wybraliście na ten weekend. Dość dawno zwiedzaliśmy z żoną te tereny podczas dwutygodniowej wyprawy rowerowej. Do dzisiaj wspominamy.
    Pozdrawiam

  • Ewa

    Wkraj przyznam, że dowiedziałam się ciekawych rzeczy o wyrobie porcelany. Nie maiłam pojęcia o jej procesie produkcyjnym :). Hotel był naprawdę fajny do tego trafiliśmy na promocje cenowe, więc była okazja pomieszkać w nowym fajnym obiekcie :).
    Pozdrawiam

  • Ciekawe miejsca. W Ćmielowie byłam jako kolonistka, wtedy aparat był mało dostępny. Ale pamiętam porcelanę, wypalanie, ozdabianie. Nie wiedziałam, że można zwiedzać.

  • Ewa

    Mażena można zwiedzać a nawet brać udział w warsztatach i coś tam sobie samemu wykonać. My akurat tylko zwiedzanie zaliczyliśmy i kupowanie 😀

  • Fabrykę porcelany też bym chętnie zwiedziła, może w przyszłym roku się uda. Dzięki za opis, można sobie wyobrazić jak to wygląda. Pozdrawiam.

  • Ewa

    Talibra bardzo żałuję, że nie mogę zdjęć pokazać bo fajne są i można by było paleniska zobaczyć i sam piec. Podobno z zakazem publikacji chodzi o ochronę wzorów porcelany. Pokazanie pieca chyba by im nie zaszkodziło, ale skoro pisali gdzie się da, ze nie wolno publikować to nie będę łamać zakazów przecież :). Część do zwiedzania nie jest jakaś ogromna, ale ciekawe rzeczy pokazują 🙂
    Pozdrawiam

  • czesc,
    fabryka, ktorą zwiedziłas, jest zupełnie prywatna i tylko kontynuuje tradycje historycznej fabryki z Ćmielowa. Wlasciciel / a propos tez moj znajomy/ doskonale wpisał się marketingowo w nowe rynkowe oczekiwania, a ta stara fabryka, naprawdę historyczna, ledwie się trzyma, chociaz przed laty ludzie „zabijali sie” za jej produktami.Nie do końca umieli się znaleźć w nowej sytuacji. Mieli tez swoją szkołę, zawodową i technikum,liceum ktora niedawno została zamknieta. To taki mój obowiązek krajanki cos wspomniec.
    Rozumiem, ze nastepny post będzie o Sandomierzu? A stamtąd pochodzili moi rodzice.Jakby moje drugie rodzinne miasto. A w Dwikozach była kiedys wytwornia wina marki wino czyli” patykiem pisane”, bo tam w koło same sady. Jeździłam za młodu jabłka zrywać, haha. Pozdrawiam.

  • Ewa

    Adriola wiem, że ta fabryka jest prywatna. Przewodniczka mówiła, że obecny właściciel prowadzi ją od kliku czy kilkunastu lat. A ja pamiętam jeszcze z dzieciństwa jak mama czasem coś wspominała o porcelanie z Ćmielowa. Myślę, że w tamtych czasach była to jeszcze ta poprzednia fabryka :). Z tego co wiem produkcja odbywa się też w innym miejscu, bo w końcu w starym piecu oglądaliśmy film o produkcji porcelany :). Było to jednak ciekawe doświadczenie i nawet moje dziecko było zainteresowane :). Dobrze, że tam trafiłam, bo inaczej do dzisiaj nie wiedziałabym jak się tak naprawdę tę porcelanę wytwarza 😀
    W Dwikozach coś tam chyba nadal produkują, ale nie mam pojęcia czy tanie wino ;).
    Tak kolejny będzie Sandomierz, ale obawiam się że calutkiego to nie daliśmy rady zwiedzić 😀
    Pozdrawiam
    E

  • Bardzo mi miło naprawde, ze mam okazję dzieki Tobie przypomniec sobie cząstkę mojego dziecinstwa i czekam na Sandomierz!!! Tyle mam wspanialych wspomnien z tym miastem. Caluski.Ala.

  • Ewa

    Alu, a mi jest niezmiernie miło, że do mnie zaglądasz 🙂

  • Fabryka bardzo ciekawa, też byłem kiedyś w podobnym miejscu. Ten zakaz to jakieś dziwne obostrzenie:( Jeszcze nie słyszałem o tym, że można robić zdjęcia, ale nie można ich publikować. A może robiłem i opublikowałem łamiąc zakaz? No, niech mnie ścigają. Czekam na Sandomierz. Pozdrawiam gorąco.

  • Ewa

    Witaj Zbyszku. Miło Cię znowu tu widzieć. Sandomierz się pomału tworzy :D.
    Pozdrawiam równie gorąco 🙂

  • Ola

    te kubeczki w ludowe wzory widuję w kwiaciarni na nowym świecie-zawsze mi się podobały, a teraz wiem, gdzie je produkują:)

  • Ewa

    Olu bardzo możliwe, że właśnie tam szczególnie, jeżeli mają z tyłu ten sam napis :D.

  • Maria z Pogórza Przemyskiego

    Margarytko, piękna wycieczka, lubię wypalane rzeczy, niekoniecznie porcelanę, mają w sobie te kamionki naturalne piękno, kubeczki śliczne i figurynka psa rzeczywiście bardzo „egipska”, pozdrawiam serdecznie.

  • Ewa

    Witaj Marysiu,
    jakimś wielką znawczynią ani wielbicielką porcelany też nie jestem, ale pamiątki całkiem miłe.

  • Maria z Pogórza Przemyskiego

    Margarytko, a uważajcie w tym Sandomierzu, tam co tydzień kogoś zabijają, w telewizji widziałam, cha, cha! strach tam jeździć, serdeczności, pa.

  • Ewa

    Na szczęście czuwa też Ojciec Mateusz ;). Prawdopodobnie dzięki temu bezpiecznie przeżyliśmy wizytę w Sandomierzu :)))
    Pozdrawiam

  • Dobrze wiedzieć, że nie tylko Chińczycy potrafią się pochwalić ładną, tradycyjną porcelanką. 🙂 Hotel wygląda na bardzo przytulny. Zawsze chciałem odwiedzić okolice Sandomierza ale nigdy nie było okazji.
    Pozdrawiam

    http://born2bewild.blog.pl/

  • Ewa

    Tomku, całkiem ładne były te porcelanowe wyroby, niestety nie mogę nic więcej pokazać :). Może odwiedzisz z nami wirtualnie na razie :D, będą kolejne odcinki z wyprawy w te okolice 🙂
    Pozdrawiam

  • laura

    Slyszalam wiele o porcelanie z Cmielowa i jesli dobrze pamietam, to posiadalam ladny zestaw obiadowy pochodzacy wlasnie stamtad.

  • Ewa

    Ja też sporo wcześniej słyszałam, ale tylko słyszałam. Teraz mam w domu Psa Faraonów 🙂

  • limonka796

    Pochodzę z Ostrowca, niedaleko od Ćmielowa. Całe życie myślałam, że w Ćmielowie jest jedna firma produkująca porcelanę. A tu niespodzianka:) Okazało się, że istnieje też druga Fabryka produkująca porcelanowe cacuszka. Przy Fabryce działa Żywe Muzeum Porcelany, gdzie można zobaczyć na żywo jak produkuje się porcelanę, a także samemu wykonać porcelanowy wyrób. Wrażenia niesamowite, dzieci i nie tylko mają niesamowitą frajdę próbując wykonać róże z plastycznej masy porcelanowej. Zdjęcia rzeczywiście można robić bez prawa do publikacji ale jeżeli ktoś chciałby zobaczyć te CUDEŃKA to na tej stronie bez opłat:) http://sklep.cmielow.com.pl

  • limonka797

    Mnie się to też przydarzyło, całe życie porcelana z Ćmielowa kojarzyła mi się z jedną fabryką, a okazało się że są dwie 🙂
    a sklepów sprzedających te CUDEŃKA jest więcej… 🙂
    http://as.cmielow.com.pl
    http://figurine.pl
    http://en.cmielow.com.pl

Dodaj komentarz