Motto

Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę.
Aureliusz Augustyn z Hippony.

Weekend Listopadowy VIII – Zamek w Chęcinach

Dzisiaj mały jubileusz. Minęły 4 miesiące od uruchomienia bloga. Dokładnie 6 września powitaliśmy Was na stronach CALIMERA.pl. Bardzo się cieszę, bo również dzisiaj odnotowaliśmy 2000 wizytę.

Dziękujemy Wam bardzo, że nas odwiedzacie 🙂

***

 

Tym razem zapraszamy do Chęcin…

DSC_0295.JPG

Nie wiem jak teraz, ale w czasach mojego dzieciństwa każda dziewczynka chciała być księżniczką, ewentualnie królewną :). Ostatecznie dopuszczalna była wróżka :D, ale oczywiście ta dobra :). Pomysły takie czerpałyśmy zapewne z czytanej nam przez rodziców, czy dziadków, literatury dla dzieci. Królewna Śnieżka czy Kopciuszek były obowiązkowe. Kiedy moja córka chodziła do przedszkola królowały wróżki, chyba za sprawą kreskówek z serii Witch czy tym podobnych :). Na szczęście wróżkom niedaleko do księżniczek czy królewien więc obydwie chętnie odwiedzamy zamki. A jak nie ma zamku do zwiedzania w całości to zadowalamy się ruinami :D. Dlatego też, choć Jaskinia Raj jest niewątpliwie miejscem, które należy odwiedzić przebywając w okolicy Chęcin, konieczne są również odwiedziny w ruinach średniowiecznego zamku w Chęcinach. Trudno do zamku nie trafić, gdyż jego wieże widoczne są ze sporej odległość. Niestety po dawnej warowni pozostały już tylko ruiny, ale trzy wieże nadal dumnie czuwają nad zalesionym wzgórzem.

DSC_0091.JPGDSC_0081.JPG

Czasem ruiny są nawet lepsze od zamku, bo można uruchomić wyobraźnię i dokonać prac budowlanych we własnej głowie, dostosowując pozostałości po zamku do wyobrażeń o nim. Jak wiadomo od zawsze jestem miłośniczką wszystkiego co średniowieczne. Nie wiem dlaczego, być może moi przodkowie mieszkali w jakimś wielkim zamczysku ??? W każdym razie surowe wnętrza średniowiecznych budowli zawsze wprawiają mnie w dobry nastrój. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że życie w średniowiecznych realiach mało by mnie zachwycało, bo wszechogarniający bród i smród raczej już tak dobrze na mój humor by nie działały, ale zwiedzanie to już co innego ;). Nie jestem ekspertem, przeczytałam kilka książek, które mnie zachwyciły, bo w ciekawy sposób przedstawiały życie średniowiecznych ludzi. Imię Róży w fascynujący sposób pokazywało działalność zakonów i izolowanie zwykłych ludzi od literatury, sztuki i innych arkan dostępnych jedynie dla wybranych. Swoją drogą fascynujące jest wyobrażenie o tych dziesiątkach mnichów pracowicie skrobiących gęsim piórem czy innym ówczesnym przyborem pisarskim, by wykonać kopie dzieł ówczesnych twórców. Teraz to takie proste. Komputer, skład w programie graficznym i pliki wędruję on-line do drukarni. Niedługo pewnie nawet nie będą trafiać do drukarni, bo może być tak, że w większości będą przeważać e-booki :). Pamiętam również zachwyt nad książką Krystyna Córka Lawransa, tym razem opowiadającą o życiu w średniowiecznej Skandynawii. Połykałam ją niemal jednym tchem czytając kiedy tylko się dało w dzień i w nocy… Być może dlatego średniowiecze mnie tak pociąga i interesuje.

Zapewne przyjemniej byłoby wspinać się na wzgórze w letnim słońcu, ale spacer pośród złotych liści też miał swój urok. Chociażby to, że nie było widać ścieżki i zmyliliśmy drogę :). Niestety zamek w Chęcinach zwiedzaliśmy ostatniego dnia naszej listopadowej eskapady i pogoda spłatała nam figla zabierając jesienne słoneczko za obrzydliwe chmury. Niezrażeni jednak tym faktem dziarsko wspinaliśmy się na wzgórze. Jedyne co mi w tej podgrodzie przeszkadzało to to, że zdjęcia nie będą tak ładne jakbym tego chciała.

DSC_0082.JPGDSC_0083.JPG

DSC_0085.JPGDSC_0088.JPG

U podnóża wzgórza zamkowego, jak to w miejscach turystycznych bywa, napotykamy różne budki z pamiątkami. Wszystkie czynne, ale przyjemność wybierania pamiątek pozostawiliśmy sobie na drogę powrotną :).

DSC_0094.JPGDSC_0097.JPG

DSC_0101.JPGDSC_0098.JPGDSC_0111.JPG

DSC_0113.JPGDSC_0114.JPGDSC_0119.JPG

DSC_0123.JPGDSC_0129.JPG

DSC_0137.JPGDSC_0139.JPG

Ruszyliśmy brodząc po kostki w liściach. Trzeba było uważać na ukryte pod nimi kamienie i różne pułapki w stylu dziur i wystających korzeni. Nieuważni mogli się nieźle poobijać.

Brama zamku w Chęcinach a za nią…

DSC_0141.JPGDSC_0142.JPG

Nie ma dokładnych informacji o tym kiedy rozpoczęła się jego budowa. Na podstawie zachowanych dokumentów można przypuszczać, ze było to pod koniec XIII wieku. Na pewno istniał już w 1306 roku kiedy to Władysław Łokietek nadał go biskupowi krakowskiemu Janowi Muskacie. Rok później odebrał warownię pod pretekstem wykrycia spisku przeciw władzy królewskiej. Za czasów Władysława Łokietka był to terytorialny ośrodek władzy w zakresie gospodarczym, politycznym oraz militarnym. Odbywały się tu zjazdy możnowładców i rycerstwa małopolskiego oraz wielkopolskiego. Zamek odegrał ważną rolę jako miejsce koncentracji wojsk wyruszających na wojnę z Krzyżakami. W 1331 roku z Chęcin wyruszono na Bitwę pod Płowcami.

Po śmierci Władysława Łokietka zamek stał się warownią Kazimierza Wielkiego, który zmienił go w niezdobytą przez ponad 250 lat królewską fortecę. Przez lata zamek zamieszkiwały kolejne rodziny królewskie. Mieszkała tu nawet królowa Bona, żona Zygmunta Starego. Niestety w XVI wieku zaczął podupadać. W czasie Rokoszu Zebrzydowskiego fortyfikacje zostały zniszczone a zabudowania spalone. Na krótko odzyskał świetność po odbudowaniu przez starostę chęcińskiego Stanisława Branickiego, ale potop Szwedów i szturm oddziałów Rakoczego zniszczyły go już doszczętnie.

Wikipedia mówi nieco o szczegółach architektury Zamku:

„ Zamek wzniesiony na splantowanej grzędzie, zbudowany z kamienia. Pierwotny zamek powstał na planie nieregularnego wieloboku wykorzystując walory obronne wzgórza wznoszącego się na wysokość 360 m n.p.m. W czasach funkcjonowania zamku, wzgórze zamkowe oraz pobliski teren były regularnie karczowane z wysokopiennej roślinności w tym głównie z drzew dla zachowania wysokiej widoczności i poprawy obronności.

Dziedziniec otaczały wysokie na 9 metrów mury ze strzelnicami i gankiem dla straży. Wyższe piętra wież dobudowane zostały z cegły najprawdopodobniej w XVI w. Warownia dzieli się na dwie części:

– zamek górny, położony między dwoma basztami z murem o grubości 2 m

– zamek dolny, z obszernym dziedzińcem zakończonym skośną, czworokątną basztą i furtką sklepioną w gotycki łuk

Do wieży wschodniej (obok bramy wjazdowej) przylega dwukondygnacyjny budynek, prawdopodobnie kaplicy zamkowej oraz skarbca. Na wewnętrznym dziedzińcu znajduje się wejście do budynku mieszkalnego składającego się z trzech izb (obecnie pozostały po nich tylko otwory okienne, można też zauważyć resztki ścian poprzecznych i sklepień piwnic). Od strony południowej dziedziniec zamku otoczony jest murem. Wieże są okrągłe, z wejściem na wysokości piętra. Główna brama zamku znajduje się po wschodniej stronie, obok jednej z wież. W dawnych czasach znajdował się tu most zwodzony, zamieniony później na stały. Mury zbudowano głównie z miejscowego szarego wapienia, choć widać tu i partie z piaskowca jasnego i czerwonego oraz z cegły. Główne lochy mieściły się w dole wieży frontowej (przy głównej bramie).

Ciekawostką architektoniczną jest niewątpliwie głęboka na ok. 100 m studnia, wykuta w skale, sięgająca prawdopodobnie poniżej poziomu doliny chęcińskiej. …”

DSC_0151.JPGDSC_0153.JPGDSC_0152.JPG

W dzisiejszych czasach przekraczając bramę zamkowa wchodzimy na dziedziniec. Jest pusty, porośnięty trawą. Po środku znajduje się pozostałość po studni wykutej w skale. Obecnie można do niej wrzucać pieniążki do garnka ustawionego na dnie niewielkiego zagłębienia :D, ale w ubiegłych wiekach przez tę studnię i korytarz prowadzący do chęcińskiego kościoła utrzymywano łączność w czasie oblężenia.

DSC_0146.JPG

DSC_0266.JPGDSC_0267.JPG

Według jednej z legend posiadała ona podobno połączenie również z jednym z kościołów kieleckich na Karczówce.

Inna legenda mówi o czarnym rycerzu cwałującym nocą w pobliżu Zamku. To dlatego śmiałkowie, odwiedzający to miejsce wieczorami słyszą ponoć odgłos końskich kopyt uderzających o skały 😀

Z zabudowań zamkowych pozostały tylko trzy wieże i fragmenty murów. Nie ma więcej śladów świetności tej średniowiecznej warowni.

DSC_0159.JPGDSC_0162.JPG

DSC_0166.JPGDSC_0188.JPG

DSC_0197.JPGDSC_0198.JPG

DSC_0190.JPGDSC_0171.JPGDSC_0169.JPG

Na szczęście, jak każdy szanujący się Zamek, posiada on swoją „Białą Damę”, którą według legend jest postać królowej Bony. W białej powłóczystej szacie, z pochodnią w ręku, przechadza się nocą po murach :). Podobno w lochach zamkowych znajdują się ogromne skarby pozostawione przez królową pospiesznie opuszczająca chęcińską warownię. Wyjechała ona do Włoch w 1556 roku, po trzydziestu ośmiu latach pobytu w Polsce, zabierając wiele złotych i srebrnych precjozów. Jak utrzymuje okoliczna ludność, pod ciężarem kosztowności Bony przy przeprawie przez rzekę Nidę załamał się most 🙂

DSC_0212.JPGDSC_0222.JPGDSC_0223.JPG

W pogodne dni z wieży widoczne są podobno wierzchołki Tatr. Tego niestety sprawdzić nie mogliśmy, bo jak wiadomo pogoda nam nie dopisała :(.

Nie było najcieplej, więc pomału zaczęliśmy zbierać się do powrotu na dół.

DSC_0229.JPGDSC_0241.JPG

DSC_0254.JPGDSC_0256.JPG

DSC_0289.JPGDSC_0294.JPG

Jako ciekawostkę dodam, że w okolicach zamku realizowano pod koniec lat 60 wielkie sceny batalistyczne do filmu Pan Wołodyjowski. Atrakcję turystyczną stanowiła wówczas zbudowana na wschód od ruin filmowa dekoracja, którą była makieta zamku w Kamieńcu Podolskim

W drodze powrotnej nabyliśmy w końcu pamiątki z krzemienia pasiastego, który występuje wyłącznie na tych terenach :). Musicie przyznać, że jest prześliczny 🙂

DSC_0036.JPG

14 komentarzy

  • Jakbym tam był. Pamiętam pierwszy mój pobyt w Chęcinach. Nie tyle za sprawą zamku, co obiadu, który jadłem w… kościele. Nie masz go na prezentowanych zdjęciach. Dzisiaj kościół wrócił do instytucji kościelnych, ale w latach 80 XX w. byłą w nim restauracja. Mam nawet slaydy ze środka. Muszę przyznać, że klimat restauracji był co najmniej dziwny.
    Na zamku byłem kilka razy, często robię w Chęcinach postój, jak jadę do Kielc. Ładnie go pokazałaś. Bardzo obszerna relacja i opis. Tak trzymaj.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Ewa

    Wkraj, ciekawa historia z tą restauracją w kościele :). Dzięki za odwiedziny i zapraszam 🙂

  • Ewo wywołałaś miłe wspomnienia, nawet sięgnęłam do zdjęć. Chęciny to obozy wędrowne i nocowanie w namiotach. To ogniska, duchy i nocne podchody. Ten teren wyglądał inaczej a my zdobywaliśmy kolejne ciekawe doświadczenia. Marzeniem moim jest Radostowa i szlak związany z Żeromskim. Piękny spacer.
    Co do ruin to podobny jest Zamek Chojnik albo ten Olsztyn pod Częstochową. Ale Chęciny i biała dama…

  • Ewa

    I to jaka ta „Biała Dama” 🙂

  • Wiesz nie wszystko można napisać…

  • Ewa

    No nie wszystko…

  • Widziałam tę majestatyczną budowle z oddali, jak jechałam do Kelc. Prezentowała się iście majestatycznie.

  • Ewa

    🙂 mam nadzieję, że na zdjęciach nie wygląda dużo gorzej 🙂

  • O, Chęciny! Miło wrócić w klimaty z dziecinnych lat 🙂

  • Ewa

    Dla mnie to też wspomnienia z wycieczek szkolnych 🙂

  • ‚Bo w każdej dziewczynie drzemie księżniczka’ ten cytat z filmu o akademii księżniczek przypomniał mi się, gdy zaczęłam czytać Twój post 🙂
    Pozdrawiam.

  • Ewa

    I chyba tak rzeczywiście jest 😀

  • Każda kobieta jest księżniczką – to z kolei z „The little princess” 🙂 Dziękuję za możliwość wizyty w Chęcinach. Nigdy nie miałam okazji na żywo 🙂

  • Ewa

    W drodze, ileż to ja miejsc zobaczyłam dzięki Waszym blogom po raz pierwszy to aż trudno zliczyć 🙂

Dodaj komentarz